
Obudziło mnie palące słońce.A podobno (bo tak mówi Pan Kaczyński ) zmian klimatu ...nie ma .
I uczucie beznadziei .Całkiem mi nieznane .Ale przecież dziś ...niedziela .
I na Świętym Krzyżu (a i owszem ) byłam .Bardzo długo byłam .
Mnie zawieźli .Jak teściową do rejenta .Takie mi nastały czasy .

Przymus był jechania ...objuczona żem...Rodziną .Jak rodzinę człowiek ma to nie może po górskich szczytach brykać.
Jak kozica jakaś górska .
Oraz zdrowie już nie to .Nadejszła wiekopomna chwila ,że nie mogę stać .Klęczeć też .A uprzedzał lekarz w Kielcach .
NIE ADOROWAĆ !
to lekarzy trzeba słuchać !

Głupio tak o beznadziei jojczyć .Gdy przez okno gdy rozkleję swe oczęta mi zaglądają ...róże .A nie było tego w planach .

kiedy stronę udało uruchomić się .Jeszcze ....

kiedy rozkleiwszy oczy pierwsze co widzę to Chrystusa uczeń .I tak już od wielu ,wielu lat .

Na dodatek bardzo muszę spieszyć się .Ja nawet śniadania jeszcze dziś nie jadłam ..

Pośpiech w przypadku mojej strony czysta to abstrakca ,ciągle z niedasizmem walczę .
A uczucie beznadziei to ma chyba nawet Ksiądz Stanisław .Tak tylko ,po mowie ciała sądzę .

A przecież w Bazylice Minor stawiliśmy się wyjątkowo tłumnie .Bo jak trwoga to do Boga ?
nie ! do Matki .Bo Bóg daleko ,znacznie bliżej Matka .
Moje szczęście ,że w dzieciństwie pozbawiono mnie mazgajstwa .Widzę dalej...patrzę jaśniej ...

o co biega mi tą razą .O szczyty (nie pomylić ze szczytowaniem ).Bo gdzie nie spojrzy człowiek tutaj szczyt ...i szczyt tam .
Niby lubię szczyty .Szlak mnie trafił na czerwony dywan na tym szczycie .Chyba to przesada była i to gruba .
Bo na żadnym szczycie nie przytrafił mi się czerwony dywan .Może by tak nazwać szczyty po imieniu ?
bo bez tego wylądujemy wkrótce we wczesnym średniowieczu .

Albo w jakimś pleistocenie zgoła .

mnie wsio ryba jest .Zawsze chciałam być muszelkiem .Ale dziatek ...
dziatek szkoda....
a mówiłam ,że Rodzina to jest znaczne obciążenie ?
i wiem o czym mówię .W końcu TU -na Świętym Krzyzu własną (tę alternatywną ) założyłam .

W czym tkwi sedno sprawy ?
skamieniały Nasze serca ...
skamieniały ...
jako ten amonit...
skamieniały...

a na PRZEMIENIENIE świata proste jest lekarstwo .Odkamienić .Ludzkie serca .O to właśnie poprosiłam Jezusa .Pomożecie ?
ale i tak spełni ...zawsze spełnia ...

a za oknem (moim ) dalej róże kwitną ...
a za Waszym ?