wiosna u nas zawsze się zaczyna od Ewelinki.
Łażę co dzień i wyciągam .
Najpierw posadziłam trzy,później cztery a nazajutrz to już pięć .
Jak widzicie coraz lepiej mi to idzie ,lecz co jeden to śliczniejszy...
mówię do napotkanego znajomego ,,takich bratków nie widziałeś w życiu "a ten:
ja to wszystko w życiu już widziałem ,nawet vaginę z kolcami...
cie ?
z czym się toto je?
no to ja do internetu -o matuchno -ale po co kolce ?
aaa rozumiem !
a mówiłam ,że :
róże zdecydowanie lepiej prezentują się we flakonie...
ale patrząc znowu z drugiej strony -miłość musi boleć...
u mnie wiosna łagodniejsza bo bez kolców
wołam na nie zaś kaczuszki ,dumna jestem kiedy wyjdą
na pierwszy spacer...
przebiśniegi też stadami ,zresztą to jest przebiliść nie przebiśnieg
lecz najbardziej kocham śnieżyczki....
chociaż znów -jaki śnieg?
cóż...
powiem wam -głupie kwiatki...
nikt o nie nie dba a one...
one kwitną i tak...
tutaj zaś potęgę mamy...
a nazywa się białodrzew...
o białodrzewy to dostałam pierwsze w życiu lanie ,kiedy w wieku czterech lat poszłam sobie sama w cały świat...
trzy wsie wtedy mnie szukały...
znaleźli śpiącą pod białodrzewami...
a
no widzicie sami -warto było w dupę dostać...
a wiosna ?
cóż
jest to pierwsza wiosna w moim życiu ,która mnie nie cieszy...