
to miał być artykuł piękny...
bo i dzień był piękny...

miał mieć tytuł TYLE SŁOŃCA W CAŁYM MIEŚCIE

miał być o tym jak się o nas tutaj dba...
..
.
o tym ,że jest wiosna...

kwitną kwiatyyy

upadłam tu,w tym miejscu.
Z szacunkiem dla Was nooo na twarz.
Jak widzicie nie ma zapór ani barier ,widoczność jest doskonała nie jest ślisko ja zaś miałam wolne ręce a w nich do podpory kije dwa .
Z bruku to tym razem mnie zeskrobał przechodzący pan,ale leżąc zrobiłam rachunek sumienia jak to w chwili śmiertelnego zagrożenia

jeśli zapomnimy o wypadku 2 tygodnie temu,który-sory-przeżyłam to:
dwa dni temu wracając do domu odcukrzyłam się potwornie a cukrzycy nie posiadam.
Wczoraj polałam sobie rękę wrzątkiem,oraz zaplątałam się w spódnicę własną w przedpokoju.
Dziś mi poszło po paluszku.
Co się dzieje?
Aaaa-dzień babci-to mam bal.

Święto swoje prawa ma -to nabyłam sobie kwiat.
No bo jak Wam już wiadomo taka bardziej samowystarczalna jestem,nawet sama sobie tańczę...
w razie draki sama złożę się do trumny i zaniosę na cmentarz
także sama...

Ta
lecz gdy wychodziłam na ulicę coś mi wyrwało ten nabyty kwiat z mojej ręki i pieprznęło nim o beton
nawet na to świadka mam ,bo bym sama sobie nie wierzyła.
Co.Nieładny ?Sory lecz na taki to mnie jeszcze stać .

teraz zaś pytanie mam .
Jedno ,lecz fundamentalne.
Widzisz???
A my?
my wracamy znów na bal...