
to Ewelinka

swojska,nasza,znana i lubiana.
Dzięki Niej był Kraków .
A gdy usłyszała ,że nie będę żreć podreptała na zaplecze i...przyniosła grześka...
,,weź bo możesz się odcukrzyć "
nikt więcej nie myśli w takich kategoriach
grześka noszę aż do dziś w plecaku z boku ,jakoś się nie odcukrzyłam jeszcze .
A znajomość się zaczęła od skręconej nogi .
Mojej .
Chcecie dobrych mieć przyjaciół to skręcajcie sobie nogi...

Ona sama mostem jest
i ma serce
od Jezusa z Obidowej też