© 2009-2026 by GPIUTMD

wydarzyła mi się sprawa niebywała .

Ze spaceru przyszłam -zmarzłam przeokropnie ,nawet jeść mi się nie chciało ,

Pokipiałam trochę we fotelu -na ratunek się udałam do piwnicy .Po...sok malinowy .

Gdy wróciłam z butelczyną coś mi nie pasiło .Na nalepce...pismo ...Romka .

Umarł w 2003 roku .

Spróbowałam .

Przednie wino z dzikiej róży .Noo -ja myśle...osiemnaście lat skończyło...

może nie byłoby aż tak wielkiego szoku ,lecz

ROMEK NIE PIŁ

I NIE ROBIŁ NIGDY WINA Z DZIKIEJ RÓŻY...

idę płakać!

no bo jak nie płakać jak prócz kwiatów dostałam wino

z tamtego świata...

żyję ,żyję...

jeszcze

bez przesady cienia ...cudem .

Oczywiście moja wina że mnie wykosiło bo po działce chodziłam ubrana nader lekko .

Mam od zawsze zaburzone uczucie zimna ,mnie jest zawsze ciepło ...

w takich przypadkach Romek mawiał ,,przyodziej się bączku ,jest ci zimno ,siorbasz nosem"

pewnie mówił także teraz lecz nie dosłyszałam...

no to przyniósł wino...

A tu lato się ...skończyło...

ale za to Święty Krzyż się znalazł...

 

oraz nowa czterolistna koniczynka ....

no !tym razem bez przesady cienia mogę Wam powiedzieć :

MIAŁAM SZCZĘŚCIE....

oraz się wydarzył ..cud

dla Was z tej historii prosty morał :

jeśli polatacie sobie w samym swetrze gdzieś pod koniec listopada to zdecydowanie lepsze jest

wino z dzikiej róży niż sok malinowy .

To wiadomość na sto procent pewna ,bo z zaświatów .

Dzięki Romku .