wstałam...
bladym świtem...nie ukrywam-po to,aby optymizmu trochę wnieść do lata...
koniecświata...
by optymizm nieść do lata...
bździągwi...
to jest motyl...
lecz z odwrotnej strony...
żniwiarz...
trawę rżnie
przy ulicy
co za czasy,co za czasy...
ale...
łąki kawał-mej prywatnej mi zostawił...
bo...
bo mi kwiaty kwitną pod stopami...
przecież chciałam...nie?
jarzębiny .
Tegoroczne !
i też nie wiadomo ,cieszyć się ,czy nie ?
bo przekwitła nam ostatnia lipa tego lipca..
to jest jeszcze lipiec?
zali go nie ma?
oto jest pytanie...
piękna była...hej...
ale...
znów słonecznik zakwitł pierwszy...
drugi
trzeci...
koniczynki czterolistne nieodmiennie także są.
Bo tak przecież może również być ,że:
i w naszej uliczce słoneczko zaświeci...
i w nasze okienko krowa dupę wypnie...
o !
a zaświeci albo nie...
bo wyboru pierw dokonać trzeba .
nie takiego czy grzejemy dupę nad Lubianką ?
czy w Egipcie ?
poważniejszego znaczniej...
Uplasować się po którejś stronie.
Powodzenia...
A ja zawsze ,nieodmiennie
Jestem...
a my ?
ale jacy ,,my"?
że przepraszam
nas to nie ma !
wcale !
bo :
ty na drugim brzegu ,a na drugim ja .
zaś z dwóch różnych brzegów to helo możemy co najwyżej krzyknąć ...
mnie mój brzeg bardzo się podoba...
są fałszywki...
i prawdziwki...
które oczywiście wolę .
Z Bogiem .