
na początku roku to dopiero było pięknie ...dzień zaczęłam standartowo .Rozkleiłam swe oczęta,patrzę ...i co widzę ?burza .
Szafirowa .Znowu kwitnie ?głupia jakaś czy co ? nieźle

a pod nogami coś szeleści .
Patrzę i nie wierzę ...
dwie koniczynki czterolistne.
W domu ! w noworoczny ranek .
To dopiero fart .
Niezły to początek .
.
to życzenia poszłam złożyć .Miastu .Oraz światu -co mi tam ...

ze szczególnym uwzględnieniem serca .Szlakowiska .Racja .Przecież Wy nic nie wiecie jeszcze o Sercu Szlakowiska ?

później zasadziłam drzewo .Na chałupie Mundka .Drzewo swoją ma historię ,Mundek jest historii częścią miasta .

wszystko skrzętnie mi pobłogosławił ...papież

siedzę...klawiaturę sobie gryzę ...nie wiem co napisać ...ni cholery ...
no bo w którą by nie patrzył stronę to na jedno mi wychodzi :
NOWY ROK SPĘDZIŁAM ...W KREDENSIE .KREDENS BYŁ ...NIEBIESKI NA DODATEK.
No ja Was straszne sory ,kiedy ktoś z Was ostatnio widział kredens ?a niebieski ???
no widzicie sami ...
że musiałam strasznie się ...nawalić .
Zwidy miałam .
halucynacje .
I omamy.
Ale żeby tak kobieta ?starsza (sory ,a od kogo ?).Inwalidka na dodatek !!!
cóż ...całe życie wiedziałam ,gdzie są konfitury .
Gdy tak buszowałam po kredensie we w pijanym widzie co znalazłam ?konfitury ?
proszę mi nie podpowiadać ,głupstwa pieprzycie .Znalazłam otóż ....
KIEŁBASĘ !!!
zjadłam . CAŁĄ ! to był test na wytrzymałość .
Nie wygonili .Na zbita twarz nie wyrzucili .Nie kazali jeść z podłogi .
Nie wyrwali mi od pyska .
W tym kredensie to są jacyś ludzcy ludzie ...
albo może (jako ja )kiełbasy ...nie lubią
.