
Wczoraj mi się wysadził najszczęśliwszy w życiu dzień ...nagle ...niespodzianie ...pamiętacie może ? strasznie lało ...
akuracik obiad gotowałam (bo czasami jeszcze jadam ) .Przez to żarcie durne to bym Anioł Pański przegapiła .A nie przegapiam .Nigdy .
Nawet gdy na krańcach świata jestem ,nawet gdy telewizora nie mam ,bo się przeprowadzam...
bo tam Ojciec .Bergoglio .Co na nowy tydzień Nam ...błogosławi .
To mojego życia clou ,tak mniej więcej od 9 lat .Stąd doskonale moc błogosławieństwa znam .
Pędzę ,lecę ,w biegu zapaliłam tylko jedną świecę. I co widzę ? czarne okno widzę .W klinice Gemelli..
w biegu padłam na kolana a tu ...

Ojciec .
Ojciec Święty .
Żyje .
Przecież widzę .Już mówiłam .Moja wiara pragmatyczna jest .Czyli oczna .Nie uwierzę dokąd nie zobaczę .A najlepiej wierzę jak pomacam .
Identycznie miał niejaki Tomasz .
Jest !
ZNÓW NAM BŁOGOSŁAWI .
Jak okropnie zaczęłam płakać .Głośno .Bo puściły mi emocje .Później dziękowałam .Także głośno ...
no bo jakiż byłby świat bez Ojca .
Bergoglio .
A ja jak idiotka jakaś o Putinie Wam USIŁUJĘ pisać .Okazało się NIE WOLNO .
To wprost Boski cud ,że o Papieżu JESZCZE wolno ...