
No!tym razem to nie żmija...
mały żuczek ,który wali wprost na Święty Krzyż...
Mały -duży ,ważne ,że zielony...a zielony to wiadomo jest ogólnie...
kolor jest nadziei...
Artykuły mi się zdublowały we w cudowny sposób .Nie będziemy się przejmować .nie takie cuda już ta strona oglądała...
przeżyjemy...
Dziadzia jak widzicie zimę przeżył też ...
a to ważne dla ludzkości -wyjdzie w praniu .Gdzieś pod koniec.

oczywiście niewątpliwie znowu zdjęcie oraz podpis pod nim poszły w niebo...czemu nie wiem .
Może haker na tej stronie mocno drinkujący jest?i go mierzi gdy butelka pusta...a szło o to ,że
już bociany przyleciały a nawet wypróżniły się.I że tego nie zalecam! Czemu?nie napiszę bo to długi temat.
Musi zostać kwestią wiary...uwierzcie...mnie...choć to będzie trudne...również w to ,że taki widok TU to widziałam w życiu pierwszy raz...
straaaach...się bać

bo
tu się puste flaszki nie warlają
tu kamienie nawet świecą...
tutaj jest
KRAINA ŚWIĘTA

MOJA NOWA DROGA

a na Drodze ja ,wędrowiec wieczny...

tutaj nawet i sikorka chodzi na piechotę ,bo to tylko my przywykliśmy wozić sobie wszędzie dupska

lecz najbardziej rozczuliły mnie te dwie .Zakapane miodem serce...mniejsza ma dwa lata siedem miesięcy..weszła..
na nożynach własnych...teraz szykuje się do zejścia...
Boże pobłogosław...

mała ,ale wie ,że na Górze kwiaty kwitną...

a przy wejściu ta,co żmiję depcze -bosą stopą wyobraźcie Sobie...
ja pojmuję ,że to tylko symbolika ale ona do mnie wcale nie przemawia .
Raz że nigdy ,nikogo i niczego nie deptałam-dwa że okrutniejsze znam sposoby .

żmija bowiem przydeptana pluje jadem na wsie strony i oberwać można zdrowo .
Żmija też stworzenie Boże -po coś przecież jest stworzona(nie macie nawet pojęcia zielonego ile taka żmija
WNIEŚĆ POTRAFI DOBRA DO HISTORII ŚWIATA )
żmiję trzeba...kochać.

Na tym zaś przykładzie zobaczyłam jakie różne drogi nasze
i jak w różne miejsca nas prowadzą .
I ochotę miałam dziką krzyczeć :wróćcie ,popieprzyły Wam się szlaki
lecz machnęłam ręką
koniec końców to nie moja sprawa....

stara wierzba rosochata ,Ona pierwsza mi mówiła ,że już wiosna.
Co rok!
ale chyba...już umarła...
właśnie chyba załapałam się na jej agonię ,ale bazie jeszcze wzięłam-od wielu lat są na moim stole wielkanocnym.
Zaś w tym miejscu taka mnie refleksja naszła :
umrze wierzba rosochata,umarł buk Jagiełły,my umrzemy -sory ,ale taka prawda
LECZ TO MIEJSCE NIGDY
niezniszczalne !!!
T
Tu SĄ wszystkie me generatory zaś ostatni RODZINA nawet tutaj powstał .

Czymże bowiem jest RODZINA ?
ano takim miejscem gdzie zawsze czekają na nas otwarte ramiona
i na dłoni serce .
Tu ciekawa jest kolejność ,pierw RODZINA ,Jezus zaś dołączył do Niej później .

Tu trafiłam na ostatni moment gdy się ludzie...przytulali
oraz podawali sobie ręce .
NIE LĘKAJCIE SIĘ KOCHANI !
bo to miejsce NAJBEZPIECZNIEJSZE