
KTO PRZESTAJE WIERZYĆ W CUDA NIE JEST CHRZEŚCIJANINEM .

patrzcie na to zdjęcie .Płaczą góry .Jadę na rehabilitację .I nie przejdzie mi przez głupi łeb ,że jadę.... .
spotkać się...z Jezusem .Sponiewieranym ponad ludzką miarę .W 1994 roku .2 października .
Ukrzyżowaliśmy Go znacznie wcześniej .
Że Go jutro spotkam .CUDEM.

Z rana tego właśnie dnia .Drugi dzień pobytu .Wstałam i wiedziałam .MUSZĘ DO CHABÓWKI -NA PIECHOTĘ BODAJ .
Czemu do Chabówki ?Proste .Nie wiedziałam ,że istnieje Obidowa .Że trzy nazwy ma .Obidowa ,Piątkowa Góra i Chabówka .
Co dopiero o tym ,że na szczycie Góry tej mieszka Sobie ...Jezus.W kościele pod wezwaniem -oczywiście -
ŚWIĘTEGO KRZYZĄ .
Miłosiernie ktoś mnia zawiózł.Na piechotę byłoby ciężko ,bo pod Górę ,Lecz
kręgosłupa JESZCZE mi nie złamali ,Tylko ukręcili łeb .
Zdjęcia?ani sztuki .Zginął mi aparat .Jak widzicie znalazł się post factum .Wtedy nie wiedziałam ,teraz wiem .
CUDA NIE WYCHODZĄ NA FOTOGRAFII .W cuda się wierzy ,nie ogląda .Gdzieś to macie opisane .

Zaś na Obidowej wielkie święto dziś .Rocznica .I...pierwsza niedziela października .Bardzo chciałam jechać ,lecz rzeczywistość skrzeczy.
A tam ...pożarne straże .Msza .Ludzi tłum .Czy pogodę aby mają .No widzicie sami .Tu ,a jestem TAM .

W NAJPIĘKNIEJSZYM ŚWIATA MIEJSCU .
Wyobraźcie Sobie.Samotny kościół modrzewiowy stoi tuż przy zakopiance.Co stąd widać ?wszystko !
Tatry .Babią Górę .Masyw Lubonia Wielkiego.Gorce .No i oczywiście zakopiankę .
Co się tutaj stało 2 października 1994 roku ?jakiś półgłów kościół ten ...podpalił .Modrzewiowy !
mnie to zdumiewa ta naiwna wiara ,że...
Boga można zniszczyć .Ukrzyżować .Spalić .
I ,że Go nie będzie
wtedy właśnie stał się CUD .

zakopianką otóż wracały z Krakowa z ćwiczeń pożarne straże .Uzbrojone ,,do pożaru "No i...
trafił Im się pożar .Po Drodze .Ugasilli .Kościół tak wyglądał .

Jezusowi zresztą także się dostało .Czy czujecie satysfakcję ?

Przyjeżdżałam tutaj często .To był ostatni dzień .Pożegnanie Obidowej .Nie wiedziałam no bo niby skąd ,że prywatny CUD mi się kroi .

ale nie od razu .Nie hop -siup.Wpierw MUSIAŁAM sama wejść .Na Luboń .Wielki .Wtedy nie wiedziałam po co .
Teraz wiem...

sorki lecz to nie są górki świętokrzyskie .Niby są podobne ,lecz dwa razy wyższe .Bardziej dzikie .I nieuczęszczane .Schodząc nie spotkałam ni człowieka .
Diabłów .strzyg ,upiororów od cholery .Czy się bałam ?nie .
WTEDY PIERWSZY RAZ CZUŁAM ,ŻE MNIE KTOŚ ...PROWADZI .Że Ktoś ze mną JEST .
Na Luboniu szło o ZAUFANIE .Po to był .Po to musiałam na niego wejść .Za podejściem trzecim .

coś Wam to przypomina może ?mnie jako żywo .Rok temu a tak strasznie dawno.Gdy postanowiliśmy z Andrzejem ,którego już znacie
wjechać na Karpień .Samochodem .Złapaliśmy oczywiście kapcia .A niedziela była pierwsza .Pażdziernika.Znów rocznica Obidowej .
O której ...zapomniałam.Cud przypomniał .Ten sam dokładnie ,który się przytrafił kupcowi .który w podzięce obidowski koścół ufundował .
Wtedy dowiedziałam się ,że cud nie da się sfotografować .Ja WIDZĘ a aparat nie .Macie gdzieś to opisane .

aż dwa razy szlak zgubiłam .Drugi raz na w pacierzu amen .

i tak sobie szłam .Sama .Lasem ciemnym .Na azymut .Nawet ścieżki tam nie było .Wiedząc ,że minuta każda pogarsza moją sytuację .

Wyszłam !z lasu wyszłam .Tak to wyglądało .W którą stronę iść ?bo za chwilę ciemno .Wokół zaś ni żywego ducha .
Bóg w Swym nieskończonym miłosierdziu zesłał mi kładowców .Dwóch.Oni to nadali mi kierunek .

I spotkała mnie ...nagroda .Zachód słońca nad Babią Górą .Obfotografowałam go doszczętnie .
Nic już z niego nie zostało.

zaś nazajutrz wwaliłam w Rabę całą flachę świętych wód .Na tych kalekich plecach przyniosłam .Ze Starachowic .
Raba jest dopływem Wisły .To dlatego spokojna jestem o Wisłę .Mogą świnić ,ale nie zaświnią jej do końca .
I dopiero wtedy byłam gotowa na CUD .
One się za friko nie zdarzają ,
Dwa czynniki są niezbędne .
MIŁOŚĆ I WIARA.

pozostało tylko przejść poboczem zakopianki z Rdzawki.
Była to najgorsza z mych krzyżowych dróg ,gdzieś to opisałam .
Po co tak?chciałam zobaczyć Gerlach ,z Rdzawki widać .I...
Obidowa .

Jej ostatnie zdjęcie .Bateria się rozładowała.O Jezusie ,który płakał tam na Górze nie napiszę bo mi pęknie znowu serce .
Cudem właśnie były Serca .Od Jezusa.MATERIALNY ,NAMACALNY DOWÓD CUDU .Nigdy się z Sercami nie rozstaję.
NAJCENNIEJSZE CO MAM .

Tu co mamy ?Dzielec .Inne góry inny rok .Na dodatek Szubieniczna Góra NIE JEST DOBRA .Nie wiedziałam.
Dlatego na drogę dostałam ochronę .Psa.Wilczura przepięknego .Prowadził mnie.Narobiłam dużo zdjęć .
Zdjęcia wyszły co do sztuki.WILCZUR NIE.
Kiedy to odkryłam przepłakałam nocy pół.I od Dzielca ,a konkretnie Szubienicznej Góry NICZEGO SIĘ NIE BOJĘ .
Serca mam .A gdy coś mi grozi to ktoś ze mną jest.
Cudu 2 sierpnia tego roku nie opiszę teraz .
Ale wiem .Na pewno .CUDA SĄ .