© 2009-2026 by GPIUTMD

Już myślałam,,się udało".

Wprawdzie upaść chciałam omal omal aż dwa razy i bolało mnie pod pachą .

Lewą .

Lecz warknęłam ,,miałam mammografię "i pomogło.

Acha -jeszcze wpadła mi zapałka w ciapa .Zapalona .Lecz tym razem poszło mi po kwiatach. Czemu?przecież te ...

były ładne...

To mi wnusia powiedziała(taaak)

że mam nadmiar wolnego czasu.Zęby zaś mi podeszły ropą bo dentysta za mało prywatny !

I już wiemy wszystko.

Lecz ja -sory-jestem idealistką 

i wiem

jak powinna wyglądać...

starość.

Albo odlotowo bardziej...

pełny odlot...

Albo  na bogato...

co ?

pomarzyć nawet mi nie wolno ?

a jak wygląda ?niby ładnie?

na głowie kwietny ma wianek -w ręku zielony badyyylek-nawet dwa badylki 

a przed nią bieży baraaanek,a nad nią lata motyyylek...

tylko skąd u cholery to zadziwienie w oczach?

wiankiem zaś to nie ma kogo epatować gdybym kochała to bym w wianku nie latała .na zabawkę zaś się nie nadaję

na dodatek -jakby tego było mało(znaczy wianka)nieustannie się starają mi ukręcić łeb

za grzechy własne...

im się zdaje ,że mój ukręcony łeb to ich grzech -zniknie wraz z mym ukręconym łbem .

Tego Wam nie wytłumaczę ,nie nadaję się również

na psychiatrę...

 

i to serce na dodatek. W razie jakby co to nie bardzo jest czym pokochać...

stare ,zdekompletowane i dziurawe jak szwajcarski ser .

Nie narzekam -i tak boski cud ,że w ogóle jeszcze jest .

Widać to z daleka ,że to serce jest po przejściach

dramatyczno-traumatycznych...

ale to nie koniec na tym.

Otóż jakieś czarne usiłuje mnie usidlić.

Związać i zniewolić.

Jednym słowem starość przechlapana jest .

To był wstęp .

Teraz będzie starość naukowa...