
11 listopada to się dla mnie nieszczególnie raczej zaczął .Płaczem Ledwie rozkleiłam swe oczęta gdy...uświadomiłam sobie
JESTEM TCHÓRZEM .A właściwie stałam się .Przez rok .Bo rok temu na ulicę wyszłam .O 12 .Etykietki ludziom przyklejałam .Te.
Koniec końców przecież wtedy NIKT mnie nie pobił . Nie wierzycie ?sprawdźcie .Tu .W MOIM MIEŚCIE .A za rok...
a za rok ?a za rok może się odważę .Może wyjdę na ulicę .Etykietek nie wyciągnę nawet
booooję się....

wczoraj po tym koncercie usłyszałam jak jedna pani drugiej pani :nie spodziewałam się TAKIEGO koncertu .
TU .Znaczy się -w Starachowicach .Ktoś z wychodzących się poślizgnął .Mówi ,że na wazelinie .
Szczerze ?
także byłam oburzona .Wiem .Tu nie Paryż.I nie Londyn .Nawet żadne u Nas Sao Paulo .
Lecz My co ?sroce spod ogona My wypadli ?nie należy Nam się TAKI KONCERT ?
TAKI KONCERT będzie ...jak ma nie być...tylko...jakoś tak zaczęło mi się ...od końca
.