© 2009-2026 by GPIUTMD

Caladium White Queen

Sama byłam ciekawa czymże zacznę pisanie o moich roślinach . Zdałam się na los, los zdecydował , że zacznę od kaladiów.

Mojej wielkiej, wieloletniej miłości...

Skąd wiem,że to miłość?

Bo kiedyś je straciłam wszystkie budząc wiosną nieumiejętnie, a miałam wiele odmian...

Okazało się , że moje życie bez kaladiów jest całkowicie bezbarwne... Nie ma się czemu dziwić, gdy się popatrzy na ten ,,listek"...

jeden!

Życie jest przedziwnie skonstruowane- znaczenie czegoś poznajemy dokładnie wtedy, gdy stracimy,,,

Przeorałam pół Polski wszerz i wzdłuż-mam na nowo barwne życie...

Na razie kilka odmian-

mam nadzieję , że przybędzie...

Czemu aż tak ważne? Mam w domu wszystkie okna na południe, nie mam od lat firanek, jak ja to nazywam,,brudnych szmatek".

Za firanki ,,robią"kwiaty. Pod oknami drzewa, tworzą zielone tło. Gust kwiatowy to mam taki- ma być obłędnie kolorowo.

Wymyśliłam na ten gust nazwę-SEN PIJANEGO WARIATA PO MESKALINIE...

Kaladia są precyzyjnie i dokładnie w tymże guście...

kleję precyzyjnie to kaladiowe okno moje...

coś w tym roku idzie długo....

się pocieszam-wolno-może ładniej wyjdzie?

patrząc bowiem na niektórych ludzi to wrażenie mam...że powstali w biegu...

na kolanie...