
u mnie dziś ....
rocznica ...
siódma ...
dziś nad ranem stuknęło siedem lat ...
gdy mi Jezus (ten -u mnie się nazywa ,,świętokrzyski " bo jest jeszcze obidowski ) Swoje Serce dał .
Jak ?
normalnie .
Wyjął z piersi własnej ,położył na ręce , wyszedł z ram i wyciągnął do mnie rękę z Sercem .
Ja od Niego wzięłam Serce .
Czy widzicie jakie to jest proste ?
a ja wtedy nie rozumiałam z tego nic ,a nic .
Zwłaszcza ,że wieczorem tegoż dnia zamordowano Prezydenta Adamowicza .

Tak wschodziło dzisiaj słońce . To był najbardziej krwawy słońca wschód w całym moim długim życiu .
Wschody zaś oglądam co dnia . Co on chce Nam powiedzieć nie wiem .Lecz...
przed chwilą oglądałam ,,Idą " w ,,czarno na białym ".I mnie ogarnął ...lęk .
LUDZIE !
zwariowaliście ZNÓW do cna ?
Serce Jezusowe mam . I mam PRAWO tak się wypowiadać .
Skąd to wiem ?z wytycznych od Jezusa ,które noszę na przegubach rąk .

a jak świętowałam ? wspomnieniami .I zapewniam Was .
Mam co wspominać .
A rozumieć to zaczęłam dopiera teraz .Nim zrozumiem wszystko się mi zejdzie...
wiem .Powinnam wszystko to opisać .
Tylko i tak mi nie uwierzycie .
Bo jak powiedziała jedna Pani :jej takie rzeczy nie przytrafiają się .
To czemu mnie ?chyba wiem .
Bo ja Romkowi dałam pół mojego serca gdy umierał .
Wtedy miałam JESZCZE zdrowe ,mogłam hojna być .
To w nagrodę (wtedy jeszcze NAM ) przytrafiły się DRZWI .
Na Wawelu .
Zrozumiałam też dlaczego umarł .Odmówił współpracy .
W przeddzień śmierci tak powiedział :TAKI JESTEM I NIE ZMIENIĘ SIĘ .
A jesteśmy tutaj po to ,by się zmieniać ...