© 2009-2026 by GPIUTMD

Bocian nie związał mi się na Węgrzych 

bo powiedział ,że tu jego kraj .Patriotą jest !

kursor lata mi jak mysz . Po pustym sklepie

Stronę znowu za mnie pisze ruski troll -wyżej patrz

Troll .Ucz się od bociana .

Jak chcesz trollem być .Naszym .Narodowym .Polskim .

To naucz się po polsku .

Bo muszę chamie po tobie poprawiać .

Przepraszam ! to nie o chamach miałam pisać .Wprost przeciwnie...

tylko strasznie nie lubię jak ktoś w moim gmera .

Czy paniusia słyszy ?

A ja napisałam tylko ,że 

BOCIAN NIE ZWIAŁ NA WĘGRY .GOŁY FAKT .NIE ZWIAŁ .

JAK WIDZICIE DZIELNIE NA SIEBIE WZIĄŁ SWÓJ LOS .

Szeryf to prawdziwy bo ...

zima szczerzy na Nas swoje wraże kły .I szczerzyła będzie nadal ...a tu Tadek chory ...niby rzecz banalna ,lecz jest ...sam .

W domu który sam zbudował .Własnoręcznie .Dla rodziny .Czy możecie Sobie coś takiego wyobrazić ?

Tadek ,który całe życie innym pomagał zimą i w chorobie został ...sam .

Gdy to zobaczyłam (przez przypadek ) to gorąco Bogu dziękowałam .

Że nie dał mi ,tak jak chciałam domku z ogródkiem .

Bo to piękna rzecz .Kiedy człowiek młody .Zdrowy .A na starość to najbardziej mieć chce 

pokrętło na kaloryferze .

Od tematu abstrahując .Gdy upadłam w te moje urodziny .Na Wawelu .W katedrze .Za ostatnią ławką ,tak ,jak mi kazano to 

się rumor zrobił .To Pan pewien ze z ostatniej ławki wstał .I z katedralnej posadzki mnie zeskrobał .

Człowiek ,gdy na plecy walnie a na plecach plecak ciężki sam nie wstanie .I wygląda nader śmiesznie .

Toteż wyszłam z tej katedry .Lecz byłam niedomodlona .Do Wojciecha sobie poszłam .Nie zbaczałam z drogi .

Wojciech to mój ukochany kościół . U Wojciecha ksiądz akurat kazanie miał .

Ksiądz był szczupły ,niebywale wręcz charyzmatyczny .

Ksiądz pytanie zadał garsteczce wiernych .Wojciech to nie katedra .

Prosił byśmy przemyśleli .

CO BYŁOBY GDYBY BÓG SPEŁNIŁ WSZYSTKIE NASZE PROŚBY .

Nie będę Was kłamała ,że przestałam od tej chwili mimrzyć (czyli zawracać Bogu głowę ).

Lecz zostawiam Bogu wolną wolę .

W końcu dał mi Tytę -nie prosiłam -mam .

To faktycznie może lepiej wie ?

bo przez Tytę ta historia przytrafiła się.

A  latając do Tytusi (prawda ,że okropnie jest podobna do mnie ,a charakter też ma po mnie )wpadłam też do Tadka .

By mu leki przeciwbólowe dać ,mam to mogę się podzielić bo choroba jest ta sama .

Patrzę i co widzę .Konsumuje rybkę z blaszanej puszki i powiada :

umiesz liczyć ? licz na siebie .

Tadek to powiedział !!!

Nie kochani !wszyscy mogą tak powiedzieć .Wszyscy ,lecz nie Tadek .

I spokooojnie obserwuję sobie .

Pospolite ruszenie na Wierzbowej .

Droga wydeptana jak w niedzielę do kościoła .

Każdy leci a pod burką coś chowa .

Kotlecik schabowy ,miseczkę zupy , karpia trzy kawałki .

Wszystko by odkarmić Tadka .

Lecz  najbardziej mi się Pani Zosia spodobała .

Ma ...no...jakby to powiedzieć by dyplomatycznie było .

Wiem ! ma po osiemdziesiątce .I to grubo .

To był ten dzień ,gdy z nieba leciał lód ,Pod nogami szklanka .

Ona szła .Zgięta w pół .Tobołeczki w obu rękach .

Szła by ratować Tadka .

A ja za Nią szłam .

Asekurowałam ją ,choć o tym nie wiedziała...

Pani Zosiu ! jesteś wielka !

A MNIE CIEPŁO .

CIEPŁO KOŁO SERCA .

I Tadkowi też jest ciepło .

A konkretnie to od wczoraj .

Rurę od piecyka przetkał mu kominiarz .

Gaz przywieźli .

Także wczoraj .

Siedzi .

Na gitarze gra .

  Śpiewa Sobie .

Baterflaj o baterflaj 

świat jest piękny

baterflaj .

Czy na pewno aby ???