© 2009-2022 by GPIUTMD

wstał NAM nowy dzień...

ma katatoniczną twarz Pani Prokurator .Przerabiałam to samo to rozumiem .Pierwszy raz nie było znamion przestępstwa a za drugim razem byłam 

nienormalna .Opisałam ,sprawdzę czy zniknęło .

ups...nieoczekiwanie zakończyłam się .To Prokurator Ewa Wrzosek też jest be ???

znów nieoczekiwanie zakończyłam się .Po raz drugi .A może ...nie !to przez gardło to mi nie chce przejść ...

może to znów ja jestem be ???co za kraj ,co za kraj ...

wszyscy caca a ja be

a może ...może też jak ja w nierealny wierzyła świat ...a tu rzeczywistość skrzeczy...

Wiem! mam ! koniec roku ,ludzie będą bez umiaru się zarażać na imprezach .Znów Nas będzie sporo mniej ...

optymizmem ma zawiówać a nie Panią Prokurator ...

,,kwiecie pachnie "

tak powiedziała Danuśka we w Krzyżakach kiedy wydawała ostatni dech ...

kwiatem jabłoni spod śniegu oczywiście też .

przecież jest Sylwester .Mają być igrzyska .O chleb się zaczniemy martwić jak nam minie kac .Z kacem myśleć skąd wziąć chleb -trudno .

NO I O TO WŁAŚNIE IDZIE !TO DLATEGO WBREW LOGICE POZWOLONO NA IGRZYSKA .

Bo wraz z kacem ma Nam minąć pierwsza złość .Skacowany za cholerę nie porwie się do walki .

Co na foci ?widzi przecież każdy ,że kulawa brzoza .Pod tą brzozą właśnie tego dnia ziścił mi się sen .

Dostałam !nagle ,niespodzianie Gwiazd (nie jakichś gwiazdek )tysiące .Prościuteńko z Nieba... 

 

no widzicie Sami -jest optymizm !!! na dodatek Gwiazdy były ...szmaragdowe .Ten kolor już na zawsze zapamiętam .

Dalej wszystko mi się wymkło spod kontroli ,stało się...przez bardzo śliskie buty .Bo gdy nadszedł czas powrotu to....

mając ciągle w oczach tysiące szmaragdowych gwiazd wjechałam na tych śliskich butach z góry na ławeczkę 

na której Człowiek piwo se spożywał .Marki Kustosz.Przeprosiłam bo to głupio przecież wjeźdźać nagle niespodzianie 

wprost na stół .,,Piwa pani się napije "ten rzeczowo mnie zapytał aby zbytnio nie rozkminiać.Oniemiałam .

Myślę sobie ,,jakiś ludzki człowiek ,ostatnim łykiem piwa chce się podzielić ,mimo ,że wjechałam ".

,,Nie ma pani chleba -ja bezdomny jestem ".O cholera ! przez przypadek przy sobie ...no ...nie miałam .

szmaragdowy kolor macie tu .Od góry czwarty .Ja zaczęłam myśleć BARDZO SZYBKO .Mam chleb ,ale w domu -ze dwiie kromki .

Na takiego chłopa (bo miał słuszny wzrost )i głodnego na dodatek to dla byka jest kartofel .Lecz posiadam (nie przy sobie -w domu )

trochę grochówki .No to pytam go rzeczowo ,czy wpadnie na grochówkę -mieszkam niedaleko .

,,Lubię grochówkę "tak mi odpowiedział .Ja też ,ale trudno .Mogę sobie przecież ugotować ,gaz jeszcze nie podrożał i mi jeszcze nie odcięli .

JEST OPTYMIZM !grochówki się okazało być mało ,rozcieńczyłam wodą i vegety dosypałam .

I W TEN OTO DOŚĆ ZAWIŁY SPOSÓB PODZIELIŁAM SIĘ Z BEZDOMNYM OSTATNIĄ MISKĄ GROCHÓWKI (rozcieńczonej wodą )

I PRZEDOSTATNIĄ KROMKĄ CHLEBA.

Ma na imię ...Cezar .Babcia mu nadała .Wiedziała ,że będzie kimś nadzwyczajnym !

AVE CEZAR