© 2009-2026 by GPIUTMD

 

ufff.Skończyłam .W tym momencie właśnie .Co ?rozpakowywać paczki .I tak ciurasem od wczoraj wieczora .

Chcecie wierzcie (lub nie wierzcie ) lecz to nie jest lekka praca .Lecz przyjemna ,zwłaszcza kiedy człowiek zielonego pojęcia nie ma ,co zawiera .

Jedno tylko wie .Jest ...szlachetna .To na każdej pisze .A zawartość jest nabyta ...z głową i rozsądkiem .

Bo wiadomo przecież nie od dziś .IDĄ CIĘŻKIE CZASY .Lecz trafiają się także i szaleństwa.

Był na samym końcu ,lecz się w końcu dokopałam .

Voila .

Czajnik .

Lecę ,,na Papieża "a Wy kontemplujcie jego urok.Czajnika -nie Papieża .

Co powiedział tydzień temu ?sorki ,ale nie powtórzę ,bo ...wyżarłam już cebulę ze z piwnicy .

Sami wpiszcie Sobie w googlach.

O! znowu rzucam granatami .Bardzo trudno jest optykę zmienić...

nie uwierzycie !właśnie o tym mówił .A ja wracam do czajnika .Gdy odwiedzili mnie wolontariusze i spytali czego potrzebuję 

było dla mnie jasne .CZAJNIK .Teraz po dwóch przepłakanych dniach wiem ,że to typowe .Gdy pytają czego potrzebuje tego ,co

na ławce w parku mieszka odpowiada,że ma wszystko .Nooo...ja także czajnik ...mam .

co ?że rączki nie ma ni wyglądu ?no widzicie sami .Roszczeniowa jestem .Ale nie przecieka !

i dlatego będzie służył do Wigilii aż .Hołk .postanowiłam !

Nowy ? .nowy do tego czasu pod Papieżem będzie sobie stał.By nasiąknąć .Wibracjami .

I zapachem .Wiecie jak ten Papież  pachnie...

Czajnik zaś to nie jest pierwsza lepsza sprawa .Czajnik to jest DOM.

Weekend cudów ?oczywiście ,że opiszę ! będziecie go mieć po kapelusz jeszcze....

w końcu CUD SIĘ ZDARZYŁ .Tylko ,że nie ten .Nie ten ,który chciałam .Tamten się nie może zdarzyć.

Materiału brak .SERCA .A w sobotę SERCE u mnie było.Dzięki Wam wolontariusze .

Czapkę z głowy  wolontariuszu Nuku -Krzysiu .Od pierwszego oka rzutu tam ,pod grzybkiem znaczy  wiedziałam :

JESTEŚ WIELKI .

Dzięki Wam .mieszkańcy Starachowic .Przecież wiem ,jak jest ...aby to przełamać to :

NAPRAWDĘ TRZEBA WIELKIE SERCE MIEĆ .

Hej  dziewczyny.Gdzieś pod wieczór wrzucę tutaj przepis .Teraz muszę do Endorfiny biec...

 

a Pan Karol  w Endorfinie to powiedział ,że

jestem smutna .

Cóż ...jest trenerem ,lepiej wie .Bo wczoraj wysłuchałam debaty o biedzie .

A tu Pan Prezydent prawi jak mi dobrze jest .I już całkiem nie wiem ,kogo słuchać.

Przepis .

Weż w ręce serce .Swe .Blachę wysmaruj margaryną ,posyp manną .Placuś  zrób w.g. przepisu na torebce .

Ale diabełto jak zawsze tkwi w szczegółach .Czyli w ...polewie .Bo z polewą każdy placuś jest nektarem i ambrozją 

W jednym .

I tu weż :garczek o cienkich ściankach aby szybko stygł .W to 10 deko margaryny (albo masła ,ale to rozpusta )

w roztopioną szklankę cukru ,2 łyżki mleka ,2 łychy kakaa ,zagotować I WYŁĄCZYĆ GAZ .W to 2łyżki ziemniaczanej i rozetrzć

Z ziemniaczaną NIE GOTOWAĆ .Polać .W wersji de lux płotek po bokach z orzechów pokruszonych i podsmarzonych na maśle .

Lecz w tym dziele ,tak ,jak w życiu NAJWAŻNIEJSZE ...JAJA .Mają być ...szczęśliwe .Te ściółkowe i klatkowe sami se możecie zjeść .

Patrzcie choćby tu .Najważniejsze jaje mego życia .Jest w Nim Szani ...jestem ja...

I STARACHOWICE TEŻ !

i niech ktoś spróbuje Nas choćby tchnąć .Nie radzę ....