ufff.Skończyłam .W tym momencie właśnie .Co ?rozpakowywać paczki .I tak ciurasem od wczoraj wieczora .
Chcecie wierzcie (lub nie wierzcie ) lecz to nie jest lekka praca .Lecz przyjemna ,zwłaszcza kiedy człowiek zielonego pojęcia nie ma ,co zawiera .
Jedno tylko wie .Jest ...szlachetna .To na każdej pisze .A zawartość jest nabyta ...z głową i rozsądkiem .
Bo wiadomo przecież nie od dziś .IDĄ CIĘŻKIE CZASY .Lecz trafiają się także i szaleństwa.
Był na samym końcu ,lecz się w końcu dokopałam .
Voila .
Czajnik .
Lecę ,,na Papieża "a Wy kontemplujcie jego urok.Czajnika -nie Papieża .
Co powiedział tydzień temu ?sorki ,ale nie powtórzę ,bo ...wyżarłam już cebulę ze z piwnicy .
Sami wpiszcie Sobie w googlach.
O! znowu rzucam granatami .Bardzo trudno jest optykę zmienić...

nie uwierzycie !właśnie o tym mówił .A ja wracam do czajnika .Gdy odwiedzili mnie wolontariusze i spytali czego potrzebuję
było dla mnie jasne .CZAJNIK .Teraz po dwóch przepłakanych dniach wiem ,że to typowe .Gdy pytają czego potrzebuje tego ,co
na ławce w parku mieszka odpowiada,że ma wszystko .Nooo...ja także czajnik ...mam .

co ?że rączki nie ma ni wyglądu ?no widzicie sami .Roszczeniowa jestem .Ale nie przecieka !

i dlatego będzie służył do Wigilii aż .Hołk .postanowiłam !
Nowy ? .nowy do tego czasu pod Papieżem będzie sobie stał.By nasiąknąć .Wibracjami .
I zapachem .Wiecie jak ten Papież pachnie...
Czajnik zaś to nie jest pierwsza lepsza sprawa .Czajnik to jest DOM.
Weekend cudów ?oczywiście ,że opiszę ! będziecie go mieć po kapelusz jeszcze....
w końcu CUD SIĘ ZDARZYŁ .Tylko ,że nie ten .Nie ten ,który chciałam .Tamten się nie może zdarzyć.
Materiału brak .SERCA .A w sobotę SERCE u mnie było.Dzięki Wam wolontariusze .
Czapkę z głowy wolontariuszu Nuku -Krzysiu .Od pierwszego oka rzutu tam ,pod grzybkiem znaczy wiedziałam :
JESTEŚ WIELKI .
Dzięki Wam .mieszkańcy Starachowic .Przecież wiem ,jak jest ...aby to przełamać to :
NAPRAWDĘ TRZEBA WIELKIE SERCE MIEĆ .
Hej dziewczyny.Gdzieś pod wieczór wrzucę tutaj przepis .Teraz muszę do Endorfiny biec...
a Pan Karol w Endorfinie to powiedział ,że
jestem smutna .
Cóż ...jest trenerem ,lepiej wie .Bo wczoraj wysłuchałam debaty o biedzie .
A tu Pan Prezydent prawi jak mi dobrze jest .I już całkiem nie wiem ,kogo słuchać.
Przepis .
Weż w ręce serce .Swe .Blachę wysmaruj margaryną ,posyp manną .Placuś zrób w.g. przepisu na torebce .
Ale diabełto jak zawsze tkwi w szczegółach .Czyli w ...polewie .Bo z polewą każdy placuś jest nektarem i ambrozją
W jednym .
I tu weż :garczek o cienkich ściankach aby szybko stygł .W to 10 deko margaryny (albo masła ,ale to rozpusta )
w roztopioną szklankę cukru ,2 łyżki mleka ,2 łychy kakaa ,zagotować I WYŁĄCZYĆ GAZ .W to 2łyżki ziemniaczanej i rozetrzć
Z ziemniaczaną NIE GOTOWAĆ .Polać .W wersji de lux płotek po bokach z orzechów pokruszonych i podsmarzonych na maśle .

Lecz w tym dziele ,tak ,jak w życiu NAJWAŻNIEJSZE ...JAJA .Mają być ...szczęśliwe .Te ściółkowe i klatkowe sami se możecie zjeść .
Patrzcie choćby tu .Najważniejsze jaje mego życia .Jest w Nim Szani ...jestem ja...
I STARACHOWICE TEŻ !
i niech ktoś spróbuje Nas choćby tchnąć .Nie radzę ....