© 2009-2026 by GPIUTMD

b

Wybaczcie...

wczoraj byłam tak zmęczona ,że nie miałam siły pisać .Czułam się jak przepuszczona przez bębnówkę do kamieni -to właściwe porównanie .

Jeszcze w nocy z łóżka wstać nie mogłam .Starość ....

na dodatek nakłamałam .Lato owszem .Przyszło ! ale już je przecież przywitałam Wczoraj zaś wakacje przyszły .Jeśli takie będą całe 

strach się bać ...

no popatrzcie sami ,co na foci cudnej .Burza ! W Słupi ! Nowej !

ja zaś na przystanku .Przez godzinę ! z tymże oto Panem .Jak widzicie burza Nas specjalnie nie zmartwiła .

Bo wartością dodaną do Świętego Krzyża ludzie są .

To zaś Człowiek był .Klasa Q .Międzynarodowa .Prima sort .Co Nas połączyło ?burza .Oraz Miłość .

Do gór .

Poszedł w góry o godzinie 7 .Samotności potrzebował .Doskonale trafił .Spotkaliśmy się w locie na godzinę .

On do samochodu musiał .W Świętej Katarzynie .Ja na Górę ...

przez tę godzinę podzieliliśmy się marzeniami .On o Mount Evereście...

ja swój Mount Everest to już zdobyłam .

Nawet nie zauważyłam kiedy ...

no ! to byłoby na tyle przyjemności !bo ostatni dzwon .By z kanapy (proszę Ojca Bergoglio ) wstać !  i iść .By nie lecieć biegiem .

Na Górę !aby zdązyć na ostatni bus .Bo samochód to nie czeka na mnie nigdzie !w burzę oraz deszcz .Burzy to nie lękam się .

Bo są sprawy znacznie ,znacznie gorsze .Maltretowane ,bite ,zabijane przez zdemoniałych rodziców dzieci  .

Państwo oraz prawo powiadacie ?mogą zrobić Im wyłącznie sekcję zwłok .I to robi ...

za mojego zięcia też .To dopiero Mount Everest jest .

Zmieniłam tytuł .Z ,,lato przyszło ".Jakie lato ?przyszło zło .W rozmiarach kolosalnych .Lato (mam nadzieję) jeszcze do Nas przyjdzie ...

najtrudniej było dojść do tego miejsca .Teren trudny.Sama .Leje .I...nie ma Ludzi .A w tej Drodze wartość to bezcenna .

Nie to ,że się bałam .Starym obyczajem szłam .Śpiewałam .,,Choćbym chodził ciemną doliną ".Co mnie prowadziło ?

Buzia czteromiesięcznego Szanisia .W nocy sobie przypomniałam ...

gdy tu doszłam pogłaskałam Go po cierniowej koronie ,powiedziałam ,że Go kocham .Także cierpiał .

Ale szedł ...

W tej sekundzie patrzę i co widzę ? pod Nim ,na kamieniu rośnie sobie...grzyb .Idealny .Doskonały . I w Tym miejscu .Oraz w takiej chwili .

PIERWSZY TEGOROCZNY .

Nie to ,że na grzyby jestem łasa .Mam .Dużo .Ale pierwszy dla mnie bardzo ważny .Rok w rok o pierwszego proszę i wymyślam jaki będzie.

A tu taki prezent ...

a z prezentów to dostałam jeszcze Złotą Gałąź .Jak rozgryzę symbolikę będę wiedziała po co .

A dzieci ?wymimrzone .Albo po Waszemu wymodlone .Jak widzicie bardzo się starałam .A tematu NIE ZAMYKAM

Okazało się-nie sztuką dojść .Sztuką wrócić .Się udały mi obie sztuki .Drżyjcie dranie ! P.S. gówno które mi się samo na monitor pcha 

nie pomoże ...

no nie rozśmieszajcie mnie krasnale .