© 2009-2026 by GPIUTMD

A ja jak zawsze...

kije i królewską drogą...

lecz tym razem chciałam być strategiem ,poszłam rano wiedząc ,że peleton rusza o 12 .

Już pisałam -w tłumie jakoś mi nie tak .

A ja chciałam iść z Nim na Golgotę. 

Patrzcie.

Już skazany...

wziął na plecy krzyż i idzie 

A tu kwitną kwiaty... 

Brzoza pyli...

wiosna ... 

Upadł pierwszy raz pod krzyżem... 

A tu Dziadzia się plażuje

i jak zwykle na mój widok krzyczy ,,wszelki duch Pana Boga chwali " 

i namawia na sekret mnicha .

Dziadzia -ja z Jezusem idę .

Na Golgotę... 

i znów żaba rozdeptana...

Ludzie !

nie możecie być uważni bardziej ?

żaba też 

chce żyć...

o uważności jeszcze będzie...

Niedziela Wielkanocna rano.

Mą krzyżową drogę będę opisywać jak znam życie baaardzo długo.

Wczoraj wieczorem mi leciały...gwiazdy z komputera .

Ogrom gwiazd...

Było pięknie...

Mi to nie przeszkadza wcale odkąd od sąsiadów mam fotel przewygodny wyścielony baranami .

Siedzę weń wtulona ,myślę i się bujam.

Patrząc w z komputera gwiazdy...

Że z plecakiem tutaj idę ?

Ależ skądże .

To nie plecak -to jest krzyż .

Jak skrzętnie policzyłam patrząc w gwiazdy z komputera siódmy.

To który kręgosłup by to wytrzymał ?

a widzicie...

a ja idę ...

jeszcze...  

 Tu się żegna z Matką .

Co musiała czuć zrozumiałam teraz ,gdy troszeczkę wyżej znalazłam kamień ...

na nim...

chłopiec ,który niesie krzyż .No...

normalny ludzki odruch -zostań w domu ,gdzie jest ciepło ,fotel i barania skóra...

sztuką jest powiedzieć :

IDŹ -JA CIĘ BĘDĘ WSPIERAĆ...

Jeszcze dzień wcześniej ,w wielki czwartek chciałam krzyż Szanisia wziąść na siebie .

Każdy mądry wie o czym mówię.

Poniosłabym i trzy krzyże żeby jemu było lżej...

i musiałam tu przyjechać by zrozumieć.

KAŻDY NIESIE CO MU DANO

A tu znowu wiosna...

chociaż nie szalona jeszcze... 

Lany poniedziałek ,ludzie rozkładają parasole...

Piszę...

Mam czas...

Mogę pisać i oktawę ,czyli jeszcze osiem dni .

Przecież knota pisanego na kolanie Wam nie wstawię... 

No!

On jest moim ulubieńcem na tej drodze.

Kim był to różnie prawią ,ale przecież to nieważne .

Ważne że:

WZIĄŁ KRZYŻ I POMÓGŁ

że normalne ???

hmmm

to spróbujcie pomóc dźwigać krzyż skazańcowi...

A tu dalej idzie wiosna... 

Święta Weronika Mu ociera pot.

I TO WŁAŚNIE JEST...UWAŻNOŚĆ

NA POTRZEBY INNYCH

Powiadacie ,,to normalne"

Ludzie!

to jest cecha tak ogromnie rzadka ,że została za nią ...świętą...

teraz zaś... 

sensacja będzie..

Otóż-tak w połowie drogi to odkrycia  dokonałam 

idę ...w tłumie 

tych ,co przyszli tutaj by iść sami.

I

pierwszy raz w życiu poczułam ,że członkiem wspólnoty jestem

strasznie fajnych ludzi .

A kultura jaka ...

nikt nikomu nie przeszkadzał być samotnym...

ależ fajny konfesjonał...

i

Ci nie byli sami...

Oni byli serca dwa a w jednym.

Żałujcie ,że nie widzicie tego z przodu.

już wracali a wtuleni w Siebie jak papużki dwie nierozłączki

a pod nosem mamrotali

,,przenajświętsze serce Jezusowe ''

Też dostali ? 

Upadł!

drugi raz !

już mówiłam lecz powtórzę

nie jest sztuką upaść

sztuką wstać i dalej iść... 

spotkał baby ,które płaczą ,jeszcze musiał je pocieszać...

a płakanie na co komu ?

tylko po nim boli głowa . 

 no wygląda to poważnie,sił już nie ma ,upadł po raz trzeci .

Czy je znajdzie aby dojść na Swoją śmierć haniebną ? 

Popatrz tylko

już jest niedaleko... 

Doszedł !!!

i przybili Go do krzyża... 

A tu dalej wiosna...

kwiaty... 

zaś On...

umarł...

na tym krzyżu...

za nas ?

Cóż

jak nikt na świecie znał ideę pola...

doskonale wiedział ,że każda wina musi być....

odkupiona .

A Wy ?

Nie wiecie ?

TO JUŻ WIECIE.

DRUGI CHRYSTUS  ZAŚ MOŻE NAM SIĘ NIE ZDARZYĆ...

i pomyślcie choć przez chwilę...

i co wtedy ? 

Zdjęli z krzyża

obnażyli

tu znów czas jest na myślenie .

Gdyby Nas tak obnażyli...

gdyby zdjęli szatki...

gdyby zmyli pudry ,szminki ...a gdybyśmy tak odrzucili MASKI

co też by się ukazało tam pod spodem ?

goła prawda ?

przecież wiecie jak wygląda... 

i złożyli Go do grobu...

i kamieniem Grób przywalili...

dla pewności ?

tu dygresja będzie mała

otóż

gdyby mnie się przytrafiło umrzeć też przywalcie

a najlepiej stertą 

a tu kot od lat znajomy...

no bo tutaj wszystko znane

obsikane i kochana

moje.... 

Uciec !

jedna tu ucieczki droga -to wie nawet Szani.

Cooo

zamknięte ?

ale przecież(ponoć )klucz posiadam.

Nie ten !

Nie pasuje!

No to gdzie się schowam ?

Ale tej rozpaczy nie zapomnę...

Nigdy! 

Na dziedziniec.

Kwitną kwiatyyy

ale co to są za kwiaty na betonie ???

 

Motyl!

psiakrew

też nie ten !

na dodatek także na betonie ... 

A dziedziniec cały zastawiony .

no samochód wprost na samochodzie .

Zaraz .

Ja tu czegoś nie rozumiem .

Jezus na Golgote na piechote

Jagiełlo -w końcu król-pod tę Górę na kolanach...

to przepraszam

kim wy jesteście 

znów poczułam chęć ucieczki ,nie wiem czemu...

Do klasztoru -wszak od wieków tam przed złem się chroniono .

Wchodzę -patrzę i nie wierzę własnym oczom .

Bo latają jak gzy wścieknięte,szarpią każdą klamkę...

ale o co chodzi ?

aaa rozumiem ,żeru tu szukają ,głodni .

Dzięki wielkie Wam oblaci ,bo ludziska by zrobili sobie piknik.

A mówiłam Mękę Pańską ,noo ...o suchym ryju przeżyć jest nie sposób...

uciec...uciec jak najdalej...

co mi pozostało ?

uciec do kościoła .

Kościół puściusieńki ni żywego ducha ,klou imprezy się odbywa teraz przy swoich samochodach .

Tam czekają aż nam złożą Go do grobu .

No niestety ...i tu wpadły wściekłe gzy hałasując przeokrutnie

,,gdzie tu jest najlepsze miejsce ,żeby wszystko widzieć "

no paniusiu ,ślepi w sercu to niczego nie zobaczą nawet jeśli będą mieć na własnym nosie .

Jeśli dobrze zrozumiałam nie ma chleba ,może choć igrzyska ?

lecz

to nie cyrk jest Kaliguli tutaj Bóg mieszka .

Znów uciekać muszę we w popłochu .

Bo zgrzeszyłam.

W Domu Bożym.

chwilowo tylko myślą jeszcze ale czuję ,że za moment to nagrzeszę słowem oraz czynem .

Gdy tak uciekałam to się otworzyły drzwi...

tam ,gdzie mój Jezus...

stamtąd usłyszałam :

,,szczęść Boże "

Szczęść !

Teraz wiem!

MAM TU PRZYJACIÓŁ

i jak papież proszę...

módlcie się za mnie 

nie jest łatwo...

 

P.S.

tutaj będzie!

wróćcie tutaj gdy tekst skończę.

Jutro jest oktawa .

Dobrze zejść z krzyżowej drogi do pierwszego maja,,,, 

Doszli  

Patrzę -słucham...

Biskup tak powiedział :

NIE JEST SZTUKĄ ODPROWADZIĆ KOGOŚ NA GOLGOTĘ

SZTUKĄ JEST BYĆ Z NIM

GDY UMIERA...

tutaj nic ani dodać ani ująć .

Lecz...

jeden Pan to usiadł...

dupskiem ...

na kamieniu Naszym ...

no...węgielnym

ale przecież

ON JEST śWIĘTY 

Lubię kiedy TUTAJ jest...

lubię kiedy błogosławi..

bo

jest nadzieja 

że

coś ważnego się wydarzy

tak jak mnie...

 

podszedł do mnie i ...wyciągnął dłoń...

oniemiałam ,do dziś jeszcze czuję wstyd .

Gdy ktoś do Was dłoń wyciąga to ją szybko łapcie ,drugi raz to może się nie powtórzyć.

I powiedział :

mam nadzieję ,że TU się spotkamy za rok.

i tak jestem umówiona...

 

 

i peleton poszedł...

na tę Świętą Górę...

ilu jest w tym peletonie ślepych w sercu ?

ilu spadły łuski z oczu ?

ilu widzi?

 

a tu kwitną kwiaty... 

ja...wróciłam

sory

ale dwie Golgoty w jednym dniu to nie sposób jest sforsować ... 

Moja łąka ukochana za kapliczką dąbrówkową.

Tu przyleciał .

Motyl .Piękny był i duży ,strasznie szybko latał .

I odleciał ... 

A ja ...

ja krzyczałam głośno ,,wróć "

i...

powrócił 

zaś las cały to był pełen białych gwiazd ...

i szczęśliwa byłam...

lecz

za nic nie dał się sfotografować.

Myślę sobie ,że jest mnóstwo spraw ,które w sercu mamy ,nie na zdjęciu...

prawda ? 

te powroty świętokrzyskie... 

zawsze piękne...

znowu kwiaty ...

tylko czemu są zielone ? 

schodzili z Góry .

Także byli piękni ...

i łyskali w słońcu nowiutkimi obrączkami...

myślę sobie ,że ślub wzięli nie atrapę .

Zaś ich szczęście z dala widne do ogólnej puli szczęścia wejdzie...

i mój motyl oczywiście też .

zaś tu idzie wiosna.

Patrzcie w głębi ,ta w zielonym kapeluszu.

Tsyt -ona chyba ...nie jest sama... 

tylko czemu wiosna też ma krzyż ? 

Dziadzia to tym razem dał -no właściwie nie wiem co .

Może to być dzik ,lub słonie dwa ,

albo pies .

Czekam na Szanisia -będzie wiedział.

Bo w kamieniach to od pieluch czyta tak ,jak nikt na świecie ...

teraz moc zdobywa .

od Emeryka .

Nie pamiętam ,czy Wam opowiadałam tę historię .

Było to pod jesień ,jeden z nich przywalił w busa .

Na śmierć .

Zamartwiałam się okrutnie bo co może smutniejszego być niż samotny ptak...

samotny człowiek...

znów są dwa.

Będą miały dzieci...

Bo jak uczy Nas ta historia cała najważniejsze w życiu jest

GDY SIĘ UDA PRZEKUĆ KLĘSKĘ W SUKCES

lecz

to udaje się nielicznym . 

 

P.S. 1

Przyjechałam tu za tydzień równy .

Także w piątek lecz nie ,,wielki "tylko zwykły ,szary ,chociaż mieścił się w oktawie .

Tak pod wieczór...

samochodem na samiutką Górę .

W mojej nomenklaturze to :wpaść na chwilę na Święty Krzyż .

Było pięknie .

Cicho ,już śpiewały ptaki nocne ...

kościół także pusty...

i Kaplica Krzyża znowu czynna także pusta...

lecz w Niej grób ,a w grobie...biała chusta .

,,nie masz Go tu ,zostało Jego odzienie "

a zostało ?