Kiedy księżyc mi zagląda w okno (zauważcie sami)to potrzebę taką czuję
kije wziąć i iść
przed siebie...
tego dnia (pierwszego dnia wiosny -przypominam )gdzieś nad ranem(żyć zaczynam tak gdzieś w okolicach trzeciej )
USŁYSZAŁAM
(bo ja słyszę -widzi Szaniś)-o Matuchno -ale nakminiłam...
więc nad ranem pierwszego dnia wiosny usłyszałam:
POZBĄDŹ SIĘ LĘKÓW O ZAWARTOŚĆ PLECAKÓW INNYCH LUDZI
Ja pierdzielę !
Czyli mam przestać troszczyć się o innych ???
To w ogóle jest możliwe ?
No to tak jak z wszystkim czego nie da się przeskoczyć....
Tu.
Trata tata -Ten się lękał o plecaki innych ludzi.
Przecież po coś na Golgotę szedł.
i coś niósł.
No nikt mi nie powie bo mu nie uwierzę ,że to był
JEGO KRZYŻ
Zaś mój chłopiec-no -Emeryk idzie pod tę Górę tak ,że przetarł spodnie na kolanach...
też za Siebie ???
to co narozrabiał.
Przecież święty....
...
Dziadzia-tylko nam się nie wygłupiaj.
Szaniś pytał już o Ciebie .
Szaniś Ciebie...adoptował
jesteś jego.
U nas bowiem to panuje taka moda ,kiedy człowiek nie posiada rodziny własnej adoptuje to ,co mu się podoba...
Tym sposobem mam dwie córki...
Szaniś Dziadka -Jego nie tak dawno umarł i do dziś rozpacza...
a ja -beszczel jeden idę sobie znacznie ,znacznie dalej...
adoptuję sobie pola ,łąki, lasy
drzewa
Moje są !
wszak Wałęsa obiecywał kawałek Polski każdemu...
no to sobie wzięłam...
i co mi zrobicie ?
Mój jest także ten buk-już od dawna po nim płaczę .
Oraz Święty Krzyż.
Tak się urządziłam cwanie -żadne Drezno ,żaden lądyn...
trzeba będzie -dojdę nawet na piechotę nocą ,sama. Z nogą po operacji
czego dowiodłam -będzie równo ze trzy lata temu
Lecz nie tylko mój.
Patrzcie Sami -ta ławeczka za kamieniem jest ławeczką...Szanisiową.
Na niej wydarzyło się coś zupełnie niezwykłego.
Na niej Szaniś -mały chłopczyk odkrył całkiem samodzielnie oraz niespodzianie ,że....
kiedy człowiekowi pęka z bólu serce lub(przypadkiem) już mu pękło w drobny mak...
bierze kije...
IDZIE
TAM
Szaniś jak na pokolenie młode nam przystało odkrył znacznie ,znacznie więcej.
Że:
idąc można śpiewać ...szanty...
No ,tu nam co innego jednak w duszy gra.
Ja...
jakbym miała śpiewać idąc pod tę Górę śpiewałabym pewnie :
"jest inny świat,tak wiem gdzieś tu ,nie za lasami tam ,po prostu On jest tu
i czuję -płonie światło gdzieś wokół nas
tak czuję światło płonie
a złoty deszcz ,a tęcza tęcz
nad głową
wystarczy tylko ...spojrzeć...
gdy widzimy INNY ŚWIAT
to to nazywa się ...mistyka
Białe Miasto patrz.
A co dostrzegł mały Szani na tej ławeczce w lipcu w tamtym roku ?
Nooo
Rodzinę...
w której ...kocha się i...szanuje dzieci .
Wstrząsające -nie?
Tutaj mamy zaś ławeczkę Gosi .
Gośka-nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa .dzięki .
Bo to oznaczało ,,warto"
warto jest nieść krzyż dla kogoś i za kogoś...
dla niewtajemniczonych-tu na tej ławeczce dowiedziałyśmy się obie że...
moja Gośka będzie...psychologiem...
a nie zmieniać prześcieradła
po ,,miłości"innych
co tu mamy ?
kamień.
Ale niezwyczajny.
ten ma...oczy
i
jest roześmiany...
TO WĘGIELNY KAMIEŃ JEST TEJ STRONY...
c
a tu ?
kto tu czeka ?
nie wiem.
Musi ,że ktoś miły ,dobry
TAK JAK WSZYSTKO NA TEJ GÓRZE...
Może niekoniecznie ?
bo na samej Górze na krużgankach złotych ....kto to ?
Mój Emeryk ?
Ależ to jest jakiś biedak !
Okazało się ,że miałam szczęście .
Bo na Górze jest ...wystawa.
czegoż ja się z niej nie dowiedziałam...
Aaaa...
rozumiem .
Bo ten tu to młody królewicz Emeryk.
Zanim jeszcze został święty .
Rzecz ciekawa -świętym nikt się nie urodził jeszcze.
Święci się ...stajemy .
w dość niemiły zresztą sposób .
Bo Emeryk by nie szukać dalej to nie tykał ...własnej żony .
Takich ,,świętych "i współcześnie to by znalazł wielu ,tylko On ,no...nie używał
innych także .
A to już trudniejsze...
tylko tu nie przyszłam kontemplować drogi do świętości .
tutaj dziś najważniejsze są...plecaki...
od początku były.
Patrzcie sami -ten Pan to udaje ,że...plecaka nie ma.
W zamian ma aprarat.
Fotograficzny.
Jaki to jest straszny plecak to najlepiej wiem na całym świecie....
Gdy mnie mijał przeokrutnie sapał .
Skomentował
,,to prawdziwa droga jest krzyżowa"
i od razu wiem-nigdy nie był na krzyżowej drodze.
Ale plecak ,załadowany aż po czub to posiada ,no a jakże
choć na pierwszy oka rzut plecaka ...nie ma.
To kamuflaż .
No ,no ,no...
tu dopiero plecak mamy -tak
strrrach
ale gdybyś Łukasz miał ochotę wpaść to może mi się uda pierwszy raz opanować lęk.
Wiesz kiedy ?
No bo gdzie to jasne.
To to chyba jest mój kumpel-chociaż na tę Górę łazikuje częściej niźli ja .
Ze z plecakiem jak przykazał Bóg.
Po to przecież idzie się na Górę by to co w plecaku tu zostawić...
Z doświadczenia powiem Wam -na całym świecie nie ma plecaków większych niż...własne dzieci.
Tutaj wszystko jest nie tak.Albo złe bo myśli ,że w źle to akurat mu do twarzy ,albo wprost przeciwnie.
Dobre.
I jak z takim żyć ,jak od rodziny nam odstaje przeokrutnie ?
Proste.
Bić.Szansa jest ,że się stanie...złe .
Tylko może być odwrotny skutek .
Wtedy to dopiero plecak jest.
Może oczywiście być odwrotnie też .
To nasz rodzic jest plecakiem.
Umrzeć nie chce za cholerę...
ma za dobrą pamięć...
I ten ciężar...trzeba nieść.
Nieść tak !
No bo koniec końców...nasz.
Jakby nie popatrzył własny.
Ale martwić się co w tym plecaku???
no faktycznie to głupota ,jakiż mamy na to wpływ ?
Bo zawartość plecaka ,to co weń zapakowaliśmy to już nasza ,
Osobista.
Troszkę tylko mam złośliwej satysfakcji ,no bo wyobraźnia działa.
Otóż nieodmiennie widzę moment gdy ...dojdziemy .
Tu dygresja.
Droga różna i plecaki przeróżniste lecz :
idziemy wszyscy ,że zacytuję biskupa Pylaka
W TĘ SAMĄ STRONĘ.
I nadejdzie nieuchronny moment...rozpakowania .
O Matuchno !
To jak ,jak mam się nie lękać ,jak zawartość znam ?
Już pisałam -najważniejsze tutaj zawsze się wydarza gdy ...wracamy.
Gdy schodzimy ze z tej Góry ,to taka kropka jest nad i -nomen omen.
Czy widzicie tam na dole czarną kropkę ?
to i więcej nie ujrzycie -RODO .
Musicie uwierzyć w to co piszę-tak Rodo
stało się ...podstawą wiary .
Szczupły ,zawadiacki,roześmiany i...
szczęśliwy .
Zaś schodami do Nieba...biegł...
Jak Bóg Bogiem i świat światem jak tu łazikuję tyle lat nigdy nie widziałam by na tę Górę ktoś...wbiegał
jak się okazało można również tak !
Plecak ?
Ani śladu!
Sama radość.
No to zapytałam ,,a gdzie plecak" odpowiedział:
ale po co ,ja tu wpadam na króciutką chwilę między jedną i drugą pracą .
sic!
I w tym miejscu to kopara mi opadła i oparła się aż o piersiową klatkę...
Hermes
Hermes Trismegistos .
ten z mojego snu -Białe Miasto patrz .
No Hermesie -ty przewodnik mój ,jak Bóg Bogiem i świat światem nikt nie widział Przewodnika ,z którym się...mijamy...
w locie....
BO IDZIEMY W RÓŻNE STRONY NO I CO TU KRYĆ-RÓŻNYM KROKIEM
Bo mnie...ciężko...
A MIELIŚMY RAZEM IŚĆ
tak mi przecież obiecałeś...
Oświecenie przyszło nagle ,jak to oświecenie .
Nagle ?
Skoro musiał się fatygować aż Hermes Trismegistos osobiście .
Bo co mi powiedział ?
Że na Góry się nie lizie tylko...wbiega .
Dla relaksu .
w międzyczasie.
Między jedną a drugą pracą .
A plecaki ?Ale po co nam plecaki ?
Zostawiamy !
Sama przecież uczyłam Szanisia by się nie objuczał no bo iść będzie ciężko.
To co ?
Zostawiamy!
Wasze są i zawartość także wasza .
A pod Górę ?
A pod Górę leźcie sobie sami .
Bo ja chcę z Hermesem .
Dzięki !