© 2009-2026 by GPIUTMD

 

Kiedy księżyc mi zagląda w okno (zauważcie sami)to potrzebę taką czuję

kije wziąć i iść

przed siebie...

tego dnia (pierwszego dnia wiosny -przypominam )gdzieś nad ranem(żyć zaczynam tak gdzieś w okolicach trzeciej )

USŁYSZAŁAM

(bo ja słyszę -widzi Szaniś)-o Matuchno -ale nakminiłam...

więc nad ranem pierwszego dnia wiosny usłyszałam:

POZBĄDŹ SIĘ LĘKÓW O ZAWARTOŚĆ PLECAKÓW INNYCH LUDZI

Ja pierdzielę !

Czyli mam przestać troszczyć się o innych ???

To w ogóle jest możliwe ?

No to tak jak z wszystkim  czego nie da się przeskoczyć....

Tu.

Trata tata -Ten się lękał o plecaki innych ludzi.

Przecież po coś na Golgotę szedł.

 i coś niósł.

No nikt mi nie powie bo mu nie uwierzę ,że to był

JEGO KRZYŻ 

Zaś mój chłopiec-no -Emeryk idzie pod tę Górę tak ,że przetarł  spodnie na kolanach...

też za Siebie ???

to co narozrabiał.

Przecież święty....

 ... 

Dziadzia-tylko nam się nie wygłupiaj.

Szaniś pytał już o Ciebie .

Szaniś Ciebie...adoptował

jesteś jego.

U nas bowiem to panuje taka moda ,kiedy człowiek nie posiada rodziny własnej adoptuje  to ,co mu się podoba...

Tym sposobem mam dwie córki...

Szaniś Dziadka -Jego nie tak dawno umarł i do dziś rozpacza...

a ja -beszczel jeden idę sobie znacznie ,znacznie dalej...

adoptuję sobie pola ,łąki, lasy  

drzewa

Moje są !

wszak Wałęsa obiecywał kawałek Polski każdemu...

no to sobie wzięłam...

i co mi zrobicie ?

Mój jest także ten buk-już od dawna po nim płaczę .

Oraz Święty Krzyż.

Tak się urządziłam cwanie -żadne Drezno ,żaden lądyn...

trzeba będzie -dojdę nawet na piechotę nocą ,sama. Z nogą po operacji

czego dowiodłam -będzie równo ze trzy lata temu

Lecz nie tylko mój.

Patrzcie Sami -ta ławeczka za kamieniem jest ławeczką...Szanisiową.

Na niej wydarzyło się coś zupełnie niezwykłego.

Na niej Szaniś -mały chłopczyk odkrył całkiem samodzielnie oraz niespodzianie ,że....

kiedy człowiekowi pęka z bólu serce lub(przypadkiem) już mu pękło w drobny mak...

bierze kije...

IDZIE

TAM

Szaniś jak na pokolenie młode nam przystało odkrył znacznie ,znacznie więcej. 

Że:

idąc można śpiewać ...szanty...

No ,tu nam co innego jednak w duszy gra.

Ja...

jakbym miała śpiewać idąc pod tę Górę śpiewałabym pewnie :

"jest inny świat,tak wiem gdzieś tu ,nie za lasami tam ,po prostu On jest tu

i czuję -płonie światło gdzieś wokół nas

tak czuję światło płonie

a złoty deszcz ,a tęcza tęcz

nad głową

wystarczy tylko ...spojrzeć...

gdy widzimy INNY ŚWIAT

to to nazywa się ...mistyka

Białe Miasto patrz.

A co dostrzegł mały Szani na tej ławeczce w lipcu w tamtym roku ?

Nooo

Rodzinę...

w której ...kocha się i...szanuje dzieci .

Wstrząsające -nie? 

Tutaj mamy zaś ławeczkę Gosi .

Gośka-nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa .dzięki .

Bo to oznaczało ,,warto"

warto jest nieść krzyż dla kogoś i za kogoś...

dla niewtajemniczonych-tu na tej ławeczce dowiedziałyśmy się obie że...

moja Gośka będzie...psychologiem...

a nie zmieniać prześcieradła

po ,,miłości"innych 

co tu mamy ?

kamień.

Ale niezwyczajny.

ten ma...oczy

i

jest roześmiany...

TO WĘGIELNY KAMIEŃ JEST TEJ STRONY...

c

a tu ?

kto tu czeka ?

nie wiem.

Musi ,że ktoś miły ,dobry 

TAK JAK WSZYSTKO NA TEJ GÓRZE...

Może niekoniecznie ?

bo na samej Górze na krużgankach złotych ....kto to ?

Mój Emeryk ?

Ależ to jest jakiś biedak !

Okazało się ,że miałam szczęście .

Bo na Górze jest ...wystawa.

czegoż ja się z niej nie dowiedziałam... 

Aaaa...

rozumiem .

Bo ten tu to młody królewicz Emeryk.

Zanim jeszcze został święty .

Rzecz ciekawa -świętym nikt się nie urodził jeszcze.

Święci się ...stajemy .

w dość niemiły zresztą sposób .

Bo Emeryk by nie szukać dalej to nie tykał ...własnej żony .

Takich ,,świętych "i współcześnie to by znalazł wielu ,tylko On ,no...nie używał

innych także .

A to już trudniejsze...  

tylko tu nie przyszłam kontemplować drogi do świętości .

tutaj dziś najważniejsze są...plecaki...

od początku były.

Patrzcie sami -ten Pan to udaje ,że...plecaka nie ma.

W zamian ma aprarat.

Fotograficzny.

Jaki to jest straszny plecak to najlepiej wiem na całym świecie....

Gdy mnie mijał przeokrutnie sapał .

Skomentował

,,to prawdziwa droga jest krzyżowa"

i od razu wiem-nigdy nie był na krzyżowej drodze.

Ale plecak ,załadowany aż po czub to posiada ,no a jakże

choć na pierwszy oka rzut plecaka ...nie ma.

To kamuflaż . 

No ,no ,no...

tu dopiero plecak mamy -tak

strrrach

ale gdybyś Łukasz miał ochotę wpaść to może mi się uda pierwszy raz opanować lęk.

Wiesz kiedy ?

No bo gdzie to jasne.

To to chyba jest mój kumpel-chociaż na tę Górę łazikuje częściej niźli ja .

Ze z plecakiem jak przykazał Bóg.

Po to przecież idzie się na Górę by to co w plecaku tu zostawić...

  

Z doświadczenia powiem Wam -na całym świecie nie ma plecaków większych niż...własne dzieci.

Tutaj wszystko jest nie tak.Albo złe bo myśli ,że w źle to akurat mu do twarzy ,albo wprost przeciwnie.

Dobre.

I jak z takim żyć ,jak od rodziny nam odstaje przeokrutnie ?

Proste.

Bić.Szansa jest ,że się stanie...złe .

Tylko może być odwrotny skutek .

Wtedy to dopiero plecak jest.

Może oczywiście być odwrotnie też .

To nasz rodzic jest plecakiem.

Umrzeć nie chce za cholerę...

ma za dobrą pamięć...

I ten ciężar...trzeba nieść.

Nieść tak !

No bo koniec końców...nasz.

Jakby nie popatrzył własny.

Ale martwić się co w tym plecaku???

no faktycznie to głupota ,jakiż mamy na to wpływ ?

Bo zawartość plecaka ,to co weń zapakowaliśmy to już nasza ,

Osobista.

Troszkę tylko mam złośliwej satysfakcji ,no bo wyobraźnia działa.

Otóż nieodmiennie widzę moment gdy ...dojdziemy .

Tu dygresja.

Droga różna i plecaki przeróżniste lecz :

idziemy wszyscy ,że zacytuję biskupa Pylaka 

W TĘ SAMĄ STRONĘ.

I nadejdzie nieuchronny moment...rozpakowania .

O Matuchno !

To jak ,jak mam się nie lękać ,jak zawartość znam ?

Już pisałam -najważniejsze tutaj zawsze się wydarza gdy ...wracamy.

Gdy schodzimy ze z tej Góry ,to taka kropka jest nad i -nomen omen.

Czy widzicie tam na dole czarną kropkę ?

to i więcej nie ujrzycie -RODO .

Musicie uwierzyć w to co piszę-tak Rodo 

stało się ...podstawą wiary .

Szczupły ,zawadiacki,roześmiany i...

szczęśliwy .

Zaś schodami do Nieba...biegł...

Jak Bóg Bogiem i świat światem jak tu łazikuję tyle lat nigdy nie widziałam by na tę Górę ktoś...wbiegał

jak się okazało można również tak !

Plecak ?

Ani śladu!

Sama radość.

No to zapytałam ,,a gdzie plecak" odpowiedział:

ale po co ,ja tu wpadam na króciutką chwilę między jedną i drugą pracą .

sic!

I w tym miejscu to kopara mi opadła i oparła się aż o piersiową klatkę...

Hermes

Hermes Trismegistos .

ten z mojego snu -Białe Miasto patrz .

No Hermesie -ty przewodnik mój ,jak Bóg Bogiem i świat światem nikt nie widział  Przewodnika ,z którym się...mijamy...

w locie....

BO IDZIEMY W RÓŻNE STRONY NO I CO TU KRYĆ-RÓŻNYM KROKIEM

Bo mnie...ciężko...

A MIELIŚMY RAZEM IŚĆ

tak mi przecież obiecałeś... 

Oświecenie przyszło nagle ,jak to oświecenie .

Nagle ?

Skoro musiał się fatygować aż Hermes Trismegistos  osobiście .

Bo co mi powiedział ?

Że na Góry się nie lizie tylko...wbiega .

Dla relaksu .

w międzyczasie.

Między jedną a drugą pracą .

A plecaki ?Ale po co nam plecaki ?

Zostawiamy !

Sama przecież uczyłam Szanisia by się nie objuczał no bo iść będzie ciężko.

To co ?

Zostawiamy!

Wasze są i zawartość także wasza .

A pod Górę ?

A pod Górę leźcie sobie sami .

Bo ja chcę z Hermesem .

Dzięki !