
nim na dobre zacznę pisać o CUDZIE słowo może o cudownych ,młodych ludziach
pracowali jak mróweczki -cicho i spokojnie ,także w nocy.
Niewidoczna armia mrówek -robotnic .
Oczywiście gdyby nie koszulki .
Gratuluję wychowania .

zaś na Świętej Górze ...dalej krzyże...
tu z wotami
podejrzewam ,że niektóre cenne
w środku lasu...
tu -w tym miejscu -udało mi się złapać
MOC Grabarki
przypominam iż
jestem bioenergoterapeutą oraz radiestetą .

mój aparat nie jest w stanie tego oddać...
żaden aparat świata nie jest w stanie tego oddać-trzeba to zobaczyć...
tutaj widać dość wyraźnie ,że to różne krzyże
także chrześcijańskie
krzyż to krzyż...

poświęcenie płodów rolnych.
Jeśli zrozumiałam dobrze takie to dożynki.Dziękujemy Bogu za to ,co się urodziło w polu .Piękny to obyczaj ,nie wiedziałam co mnie jeszcze czeka...
ogłoszono otóż by się nie pchać ,bo na każdym rogu cerkwi będzie wystawiona CZASZA.
Nie wiedziałam co to CZASZA,ale zapytałam.Teraz będę wiedziała już do końca życia ,bowiem tu ,w tym miejscu od Grabarki dostałam prezent .
Czaszę
lub ambonę -jak kto woli .
Ale Wam objaśnię .
Czasza otóż to jest złoty kielich ,w Nim łyżeczka złota długa ,zaś zawartość chleb i wino .
Każdy tu podchodzi -na róg cerkwi-przypominam ,cerkiew zaś w głębokim lesie .Podchodzi z szacunkiem wielkim i...dostaje odrobinkę .
ZE WSPÓLNEGO JEDNEGO KIELICHA I JEDNĄ ŁYŻECZKĄ .
Tak się właśnie tworzy grupa...

Grupa...
zastanawialiście się kiedyś może ,co tworzy Waszą grupę?
co jej CZASZĄ ?
wiara ,miłość i szacunek
czy też
żądza
piniądza seksu oraz władzy
to któremu Bogu służysz ?
z której pijesz czaszy ?
z czarnej zali złotej???

biel i czerń...
że jest jeszcze szary powiadacie ?
hmm
niech się w Waszą furtkę wciśnie szare nie zdążycie się obejrzeć nawet jak się zmieni w czerń .
Całe morze czerni .
I zaprawdę Wam powiadam ,warto być niezłomnym .

zaś krok dalej ,przy monasterze cicho i spokojnie
kwitną kwiaty

pobyć można Sobie trochę pod sosnami...

tutaj przebywała wcześniej jakaś moja bratnia dusza...
i to byłby koniec mej Grabarki gdyby nie ...świece
tutaj każdy jest ze świecą
no to poszłam świecy szukać....

co to cud ?
nagłe ,niespodziane wydarzenie
które nie powinno się wydarzyć .
A się wydarzyło...
Patrzcie na to zdjęcie ,dzisiaj także cud się zdarzył ,poruszyły się kamienie metr ode mnie z wielkim hukiem 15 minut wcześniej niż to zdjęcie .
A leżałam cichuteńko i bez ruchu ,rozmyślałam jak napisać mam o cudzie.
Nie jest łatwo...
cud dzisiejszy to oznaczał :JESTEM Z TOBĄ
weszłam do pokoju tam gdzie laptop-kwiecie pachnie .
Ona .
Teraz wiecie co to znaczy CUD .

Lecz wracamy do Grabarki .
Na czym to stanęło ?świecy poszłam szukać .No nie mogę przecież do domu wrócić bez kolejnego ,już piątego świętego ognia .Z Grabarki .
Tu ,w tym miejscu zaintrygowała mnie podwójność. Tu jest jedna cerkiew ,w której byłam w nocy .Było rojno ,słychać było śpiew .Teraz pusto ,głucho....
Teraz wszystko się dzieje w drugiej .
Liturgia,w której (a jakże )uczestniczyłam.
I błogosławieństwo ,które (a jakże )odebrałam również .
ZNÓW WITRYNA (MOJA WŁASNA -PRZYPOMINAM)BYŁA NIEOSIĄGALNA -DIABEŁ KTÓRY SIEDZI TAM ,PO DRUGIEJ STRONIE MA MISTRZOSTWO ŚWIATA
W ODCINANIU MI DOSTĘPU DO INTERNETU .
CZYŻBY ELEKTRONIK ?
Lecz
żaden diabeł już nie zmieni faktu ,że w Grabarce BYŁAM.Inie zmieni tego ,co w Grabarce się WYDARZYŁO.

Spotkałam Go przy tej pustej ,cichej cerkwi (pierwszej ?drugiej?)
Miał ogromne jasno piwne oczy zakapane miodem .
I beżowy habit .
Wyglądał tak ,jakby przed chwilą przestał spowiadać.
Ale cudze grzechy się do Niego nie przykleiły .
Przeszły obok .
Świecił.
Człowiek Boży -rzadko ,ale nadal JESZCZE się spotyka ...
pierwszy tego dnia....
no widzicie sami ,że przede mną jeszcze wszystko.
To był wstęp dopiero .meritum jeszcze się nie zaczęło...
to On nadał mi azymut .
tamta cerkiew!
i ikona Matki Bożej....

Tamta cerkiew ,ta ,w której aktualnie się odprawia najważniejsza liturgia w roku .Dzień Przemienienia Pańskiego. A ten Pan w bieli(tu przepraszam za prywatę)
to jest przecież...Romek .Jak żywy.
Wpadłam tutaj (w ten tłum znaczy)jak kuleczka rozpędzona .Jak kuleczka...wpadłam tutaj jak ten granat ,któremu przed sekundą wyciągnięto zawleczkę.
I slalomem.i slalomem .I slalomem między ludźmi .Oni święci...nikt ,nikt dosłownie mnie nie pobił ,jedna Pani tylko osyczała .
A przed samą zaś ikoną Pani stojąca w kolejce zrobiła zapraszający gest ręką ,który oznaczał ,że ja pierwsza ,bo ja na ten tychmiast MUSZĘ
i....uśmiechnęła się .
Do mnie rozpychającej się przez całą cerkiew .
TO BYŁ DRUGI CZŁOWIEK BOŻY KTÓREGO SPOTKAŁAM TEGO DNIA
sprawa się wyjaśniła w domu po wejściu na stronę Grabarka -ikony
Wokół Bogurodzicy gromadzą się ludzie, a wśród nich aniołowie jako ci, którzy niosą od Bogurodzicy ukojenie cierpiącym.-że zacytuję ,a właściwie skopiuję.
Czyli wszyscy w cerkwi to byli...aniołowie .,,Ludziem"była tylko ta ,która na mnie nasyczała .
W którą stronę by nie patrzył :BYŁAM W NIEBIE

Voila!
MOJA
Gdy dopadłam do NIEJ (skąd niby mogłam wiedzieć,że cała zawartość cerkwi czeka DO NIEJ jak ja nie wiedziałam nawet ,że tu kult maryjny .
Ja tu jak poganka jakaś przyjechałam do Świętej Góry...do Świętego Źródła...i przez głupi łeb nawet mi nie przeszło ,że na szczycie Świętej Góry
ktoś na mnie ...czeka .
Lecz mi trzeba oddać sprawiedliwość -na finiszu bardzo się spieszyłam . Rozkminiłam! )
Gdy dopadłam do NIEJ to...się ...przytuliłam .I...ucałowałam.Jak +- 5 tysięcy ludzi wcześniej dzisiaj .A tu (wrrr ) koronawirus .
Należało mi się -tylu biegnąc tutaj stratowałam ludzi...
i...
CUD SIĘ WYDARZYŁ
zazgrzytało i poczułam ,że przestawił ktoś zwrotnicę
we mnie