
i paaaszła
jakby to moja doktór ukochana powiedziała....
wszystkie kłody świata poleciały mi pod nogi stąd wiedziałam :
bardzo ważna to wyprawa .
Jeszcze w progu się potknęłam o nogawkę własnych spodni
i na schodach też !

a ja MUSZĘ
iść do Światła ,iść do Źródła
i do Gwiazdy jak się okazało też....

plan był taki :idę w intencji Gosi i Szanisia
czyli za Miłość .
Jakby życie dało się ...zaplanować .Tak uważa jeszcze tylko Gosia
Tutaj na Niebieski weszłam szlak i ...

z nieba nagle niespodzianie zaczął padać
ZŁOTY DESZCZ

wiecie ,kilka razy tutaj byłam lecz
nigdy nie widziałam aby z nieba padał złoty deszcz

a w złotym deszczu cała ja

ON ?
ON w złotym deszczu też
no to MU podłożyłam ślad radiestezyjny moich wnuków ,żeby wiedział ,że to są
TE SAME DZIECI ,KTÓRE MU ZAWIERZYŁAM KIEDYŚ ,KIEDYŚ...
strasznie mi wyrosły ,mógłby ich nie poznać ...

chyba poznał...
co się działo ,co się działo moi mili...
zrobiła się powietrzna trąba ,taki wir ze złotego deszczu ...
stałam cała oniemiała jak dziewczynka w sklepie z zabawkami...

a czapeczka gdzie ?

gdy podniosłam w górę oczy okazało się
że stamtąd pada .
Prosto z Nieba pada złoty deszcz ...

tylko skąd
skąd ha u licha wziął się tutaj motyl ?
środek zimy mamy !
ooo
i kwiatuszek też ?

no to poszłam sobie do kwiatuszka.
To ogólnie znana rzecz -zawsze pójdę do kwiatuszka .
Patrzę -Gwiazda .
To nie dziwne jest akurat -uprzedzałam ,że
będę szła do Gwiazdy ...