© 2009-2026 by GPIUTMD

a przyszłam nań spóźniona .Skandalicznie .Na spotkaniu byłam .Z Panem Markiem ,

I od razu mówię -to nie było randewu...

a gdy zobaczyłam w wodzie tę ławicę wyszeptałam czule ,,me rybeńki"

ta Rybeńka -widzi przecież każdy -złota .Ach ten blask ...

i ostatnia rura ma ...znowu w życiu mi nie wyszło ,pomyliły mi się części ciała .

Nawet noworodkom ponoć to się zdarza...

nos-tal-gi-ja

nagle...tak okrutnie nagle ,że nie zdążyłam zareagować ja ani mój aparat ,z wody nam wyskoczył ...

zaraz ,zaraz -co to było ?

leszcz nie był to na bank ,karp też nie .Człowiek nawet nie wie przez miesięcy parę kto pływa obok .

Mam -eureca-to był szczupak .

Otóż szczupak ten wyskoczył z wody ,Agatce podziękował .Dał .Bukiet słońc.

Może był to szczupak ,ale i ostatni dżentelmen jakiego spotkałam w życiu .

Jak się okazało dżentelmenów żegnałam też !