
a przyszłam nań spóźniona .Skandalicznie .Na spotkaniu byłam .Z Panem Markiem ,
I od razu mówię -to nie było randewu...

a gdy zobaczyłam w wodzie tę ławicę wyszeptałam czule ,,me rybeńki"

ta Rybeńka -widzi przecież każdy -złota .Ach ten blask ...

i ostatnia rura ma ...znowu w życiu mi nie wyszło ,pomyliły mi się części ciała .
Nawet noworodkom ponoć to się zdarza...

nos-tal-gi-ja

nagle...tak okrutnie nagle ,że nie zdążyłam zareagować ja ani mój aparat ,z wody nam wyskoczył ...
zaraz ,zaraz -co to było ?
leszcz nie był to na bank ,karp też nie .Człowiek nawet nie wie przez miesięcy parę kto pływa obok .
Mam -eureca-to był szczupak .
Otóż szczupak ten wyskoczył z wody ,Agatce podziękował .Dał .Bukiet słońc.
Może był to szczupak ,ale i ostatni dżentelmen jakiego spotkałam w życiu .
Jak się okazało dżentelmenów żegnałam też !