© 2009-2026 by GPIUTMD

płonie,płonie stodoła ,płonie aż strach...

aż kurzy się z niej...

Co to za stodoła?

Ano nasza demokracja...

tu do czegoś Wam się przyznać muszę.

Mimo dość miłej aparycji i poczucia humoru (czasem ono chore) raz na jakiś czas śmiertelnie poważna bywam.

Przy wyborczej urnie.

Ale zanim przed nią stanę i podejmę wybór to ja jak ten pies myśliwski...

wlezę wszędzie i wywęszę wszystko.

I tak było i tym razem.

No bo zanim głos swój damy to musimy wszystkich stron wysłuchać -nie?

od tej strony to ja ta po prawej

ten dół to mnie strasznie korci.

Bo zadaję sobie pytanie nieodmiennie :

co ja tutaj u cholery jeszcze robię.

No bo wyobraźcie tylko Sobie -stała się rzecz bez precedensu chyba w dziejach.

Na debatę przedwyborczą z trzech kandydatów na prezydenta przybył...jeden !

Podziękowałam mu za to ,że w ogóle przybył.

No bo gdyby nie -strach pomyśleć -MY -MIESZKAŃCY DEBATOWALIBYŚMY SOBIE SAMI .

TAKIE ŁADNE MIASTO,TAKIE ŁADNE MIASTO...

to na spacer  długi poszłam...

znowu!

Ludzie !

Ja nie mogę tak bez przerwy spacerować...

mam po operacji nogę...

Po powrocie w popłoch wpadłam-jak to babcia...

pewnie chory.

Na fejsbuka włażę a tu okazało się ,że:

Miał dokładnie ten sam pomysł!

Też na spacer poszedł...

Zamiast !

Bo ja po!

teraz...

teraz to się zajmę pielgrzymką Ewelinki do Ziemi Świętej...

bo są w życiu sprawy ważne...

ORAZ NAJWAŻNIEJSZE

Wyborami to się zajmę jutro -dzięki Bogu ,że wyborcza cisza.

Bo kandydat -jedyny ,który przyszedł  podebatować sam ze sobą to powiedział tak :dokonajcie wyboru w zgodzie ze swym sumieniem.

Cie ?

Młody a tak trudne słowo zna...

Zaś mój wybór znacznie gorszy jest...

między  sercem i sumieniem...

No trzymajcie za mnie kciuki...