© 2009-2026 by GPIUTMD

Piszę to ku pokrzepieniu serc  bo zaczyna robić się......minorowo

takim jest Żeromskim -od szklanych domów i jodłowej puszczy skrzyżowanym z Sienkiewiczem .

Stały .Tuż na skraju lasu .Miały miotły ,szpony i szelmowskie miny .Powiedziały że nas będą uczyć latać .Cie .

Uczyć mnie na miotle latać to jakby uczyć szewca robić dzieci .Bo zepsuty mam odkurzacz...

a ponadto każde dziecko przecież wie ,że aby iść trzeba także latać też .

Czasami.

Ale się nie ujawniałam ze swą wiedzą.

Instruktorki mietły dały i..kazały lecieć .

A instrukcja obsługi gdzie ?

i co zrobić ma adeptka młodociana sztuki latania jeśli nie wie ,gdzie się wsadza kluczyk ...

jak się zmienia bieg...

Ela !

miotła(jak wskazuje sama nazwa )służy do latania ,nie do zamiatania...

 

dawaj Wala,dawaj Wala

więcej ognia i zaangażowania...

nie chcem ,ale muszem ,teraz ja .

Patrzcie ! tak się na ten pojazd wsiada...

by oderwać się od ziemi .

A we włosach wiatr...

Lądowanie .

Tyle szczęścia a to znów nie tak .

Nie na nogi -można je połamać .

To ma być miękkie lądowanie...

JAK SĄDZICIE -CZY BOJĘ SIĘ KORONAWIRUSA JA ,ZIEMOWIT Z WIANKIEM I ZŁAMANYM SKRZYDŁEM

CO POTRAFI LATAĆ  ?