
Piszę to ku pokrzepieniu serc bo zaczyna robić się......minorowo
takim jest Żeromskim -od szklanych domów i jodłowej puszczy skrzyżowanym z Sienkiewiczem .
Stały .Tuż na skraju lasu .Miały miotły ,szpony i szelmowskie miny .Powiedziały że nas będą uczyć latać .Cie .
Uczyć mnie na miotle latać to jakby uczyć szewca robić dzieci .Bo zepsuty mam odkurzacz...

a ponadto każde dziecko przecież wie ,że aby iść trzeba także latać też .
Czasami.
Ale się nie ujawniałam ze swą wiedzą.
Instruktorki mietły dały i..kazały lecieć .
A instrukcja obsługi gdzie ?

i co zrobić ma adeptka młodociana sztuki latania jeśli nie wie ,gdzie się wsadza kluczyk ...
jak się zmienia bieg...

Ela !
miotła(jak wskazuje sama nazwa )służy do latania ,nie do zamiatania...
dawaj Wala,dawaj Wala
więcej ognia i zaangażowania...
nie chcem ,ale muszem ,teraz ja .
Patrzcie ! tak się na ten pojazd wsiada...

by oderwać się od ziemi .
A we włosach wiatr...

Lądowanie .
Tyle szczęścia a to znów nie tak .
Nie na nogi -można je połamać .
To ma być miękkie lądowanie...

JAK SĄDZICIE -CZY BOJĘ SIĘ KORONAWIRUSA JA ,ZIEMOWIT Z WIANKIEM I ZŁAMANYM SKRZYDŁEM
CO POTRAFI LATAĆ ?