
Skoro nie ma ludzi a nie lubię tłoku wpadnę na chwilunię małą do Zygmunta .Plecak został na dole ,Pan zaproponował ,że mi puści dźwięk z kasety.
Pogardziłam ,porównałam do choinki sztucznej .Zygmunt to jest jednak Zygmunt -melancholijnie Pan mi na to odpowiedział .I miał rację....
Stare serce. Pękło .Zygmuntowi także .W wigilię 2000 roku .Biedny Zygmunt -znam ten ból .
Było to pęknięte serce wystawione w katedrze w 2001 roku ,pojechałam je pogłaskać .Moje wtedy niepęknięte jeszcze było
lecz została tylko mi połowa .Jakby nie popatrzył też felerne ,mamy coś wspólnego ,mój stosunek do Zygmunta jest serdeczny.

wlazłam jakoś po tych schodach o połowie mojego pękniętego serca by popatrzyć sobie na nowe Zygmuntowe serce .Głupie -nie ?
no nie bardzo ,bo Pan z dołu mimo mych protestów puścił mi bicie zygmuntowego serca z plejbeku.No,no no...
przesiedziałam przeszło pół godziny wbita we w parapet .To jest to .Zygmunt to jest jednak ...Zygmunt .

co wyraźnie widać na obrazku ...

Ja to jednak jestem ja....
głodna i zamaskowana ale zawszeć ja niezmiennie .
Jak nie wsadzę gdzieś swych łapek jestem chora .
Łapek które mi dano tutaj
NA WAWELU

gdyby zaś mi Ich nie dano to byłoby psińco nie poprzednie zdjęcie...
tak mniej więcej po godzinie usłyszałam -ktoś po schodach ...
idzie .
Serce zmiękło mi ze szczęścia jak masło w upalny dzień
ludzie
jacyś jeszcze są
przetrwali...

TO FAKTYCZNIE BYLI LUDZIE

Co powiedział NASZ Ojciec Święty (aby nie pomylić z moim ) o Zygmuncie znów wzruszyło mnie do łez
oczy tego dnia to w strasznie mokrym miałam miejscu...
I DLATEGO NIE PYTAJ KOMU BIJE DZWON
BIJE ON TOBIE
tutaj
na Wawelu...