
Róża jak widzicie mi zakwitła .Franciszkowa ....żółta .W zimy czwarty dzień .Koniec listopada .Pachnie sakramencko .

Na dodatek pąki ma .Jeszcze trzy .Jak nic zejdzie jej do stycznia .Będzie tak ,jak u Świętej Rity .
Rację ten Pan w Mircu miał .
Żółta na dodatek .
Nie powstydzę się przed Franciszkiem ,kiedy przyjdzie.
Pewnie nie pamiętacie -ja tak .Wychodził z kliniki ,ledwo żył .Nagle rozpromienił się i ożył .Był ...szczęśliwy .
I powiedział :widzę ,widzę tę Panią z żółtymi kwiatami .
No to u mnie także ma .

Co się wydarzyło oprócz róży tej na koniec listopada?

Otóż mamy nowego metropolitę Krakowskiego .Kardynała Grzegorza Rysia .
Wielka radość moja była ,dziś już trochę ochłonęłam ,lecz mnie nadal trzyma .
Wreszcie coś nam drgnęło .A że od kościoła się zaczęło ?
Cóż ...doszło do tego ,że nie szło wytrzymać .
Matkę Bożą w PiSie jakoś zdzierżyłam ,swoją prawosławną mam ,ale Boga w PiSie darujecie -wybaczycie
strawić już nie mogłam .

I o Wawel też mi szło .
Kraków- tajemnica to poliszynela -kocham .
Myślę sobie ,teraz ,gdy zapragnę tutaj się pomodlić ,to dopuszczą .
.
A nie każą klęknąć za ostatnią ławką .
Klęknęłam,chociaż chciałam ,tak jak zawsze drzewiej przed krzyżem Jadwigi
Posłuszeństwem wykazałam się .Chrześcijańskim .
Ciężki plecak mnie przeważył i upadłam .Na plecy .
W miejscu bardzo ważnym .W katedrze .Na Wawelu .

To było wtedy ! na dodatek w moje urodziny ! taki urodzinowy prezent .Od Wawelu ,który od zawsze kocham .

Zaś gdy przyjechałam tu za miesiąc by przeprosić Boga
drzwi przed nosem mi zamknięto .
Pan Kaczyński tu obchodził urodziny .
Wont hołota .
Wooont

Strasznie Was przepraszam .
Zamiast zająć się NADZIEJĄ zajęłam się przywództwem .W stadzie .
Takich spraw dowiedziałam się ,że na głowie mi stanęły resztki włosów .
Później Wam opiszę .
Jeśli wcześniej nie zabiją gada .
Czyli mnie...
A Wawel zamkniony (nie pomylić z Zaginionym )
Nie pozwoliłam się wyrzucić zeń .
Próbowano ...wiele razy ...
ocaliła mnie Kaplica Gereona oraz kościół Świętego Jerzego .
To i nie nowina .
Zawsze uciekaliśmy przed najeźcą do kościoła

Inni ...inni mieli szczęścia mniej ...
innych wyrzucono...

my nie wiemy nigdy ,co jest szczęściem a co nie .Oni (znaczy zaproszeni goście ,a w praktyce cały rząd ,stali na tej betonowej płycie .
I czeeekali ....dzie godziny ...aż przybędzie dostojny jubilat .A stał i czekał także Metropolita . Abp Jędraszewski .Upał był jak sto pięćdziesiąt
Czy to ładnie tak ?

Przybył ,przybył !!!
Dwie godziny kazał czekać .
Macie to na minutówce .
Ja ....wybyłam .
Nic tu po mnie .
Przez ,,złodziejską basztę "dobrze znać topografię terenu .
Patrzę i co widzę ? walą ważni goście . Nie dziwota ,że w tle , pod murem rząd bielutkich nowiutkich ,policyjnych suk .
Płacz mnie dławi ,uciec ,uciec .Chcieli mnie sprowadzić .
,,Sama zejdę "powiedziałam im z godnością.
Lecz wrażenie było tak silne ,że postanowiłam ,jak niejaka Wanda się utopić w Wiśle .
Co mnie powstrzymało ? to ,że Wisła to jest ściek .
Racja ! przecież moje ,,Święte Wody "wlałam w Nią kilkadziesiąt metrów dalej .

Warto było przeżyć !!!
bo na Wawelu nowy Metropolita jest . Ciekawe ,czy od Wawelu Serce dostał ?
tak jak ja .
Wtedy ...
na urodziny ...
lecz godzinę wcześniej .
później diabeł znów namieszał .
A co powiedział Franciszek po mej Obidowej pierwszej ?
DIABEŁ NIGDY NIE MÓWI OSTATNIEGO SŁOWA .
NIGDY ...
zapamiętajcie !