Ależ jaki Kraków?
to zaledwie jest zajawka.
Prawda tak wygląda ,że mam tyły.
przepotworne...
i za życiem własnym od jakiegoś czasu nie nadążam...
więc zajawiam tylko, Kraków będzie kiedy się pozbieram...
dobrze , że w ogóle odważyłam się pojechać tam po roku.
Bo się okazało gdy wróciłam zeń rok temu ,że :
tu na miejscu gdy ja w Krakowie wiosną się napawam to się dzieją rzeczy ...strrraszne.
To pilnować lepiej swego ,w końcu teraz TU mój dom.
Hej!
Ty tam na dzikim koniu ,gdzie pędzisz kozacze ?
Tak mój własny Tatuś o mnie mawiał.
Trochę to mnie chyba znał bo byliśmy identyczni .
Po co jeździć do Krakowa ?
aby być ...szczęśliwym...
teoretycznie można wszędzie ,lecz w Krakowie to najprędzej.
Na ten tych miast .
No to pojechałam...
Lecz nie po to aby kontemplować wiosnę...
by rozmyślać...
no...o życiu.
bo w Teatrze Starym byłam...
sztuka się wabiła Gould.
o co w niej się rozchodziło ?
o spraw parę ,ale głównie o...kontynuację .
Czyli następstwo.
Zdjęcie to przedstawia...dużo dzieci.
Dużo dzieci to miał również Bach.
Jan Sebastian.
I co?
ano pstro.
Bo...kontynuacji brak.
zaś tymczasem od zwykłego króla aż do kmiecia każdy marzy by zostawić klon
po sobie..
Weźmy dla przykładu taką Bonę Sworca.
Ileż się natrudziła by nam dać dziedzica.
A jak dała też jej wyszło psińco z makiem.
Bo przeważnie dzieci wielkości po rodzicach ...nie dziedziczą.
Taka wada genetyki.
zaś jej synek ?
o kochani .
Ten na rzęsach stawał i na łbie
aby spłodzić
i co ?
znowu pstro.
strach pomyśleć co byłoby gdyby czas ,który przeznaczał na płodzenie wykorzystał pro publico bono.
a ja ?
a ja siedzę na senatorskich schodach we w Krakowie i...
na palcach skrzętnie sobie liczę .
Dwa to wiem ,lecz trzeci ?
Gould ???
p.s.
SZTUKA JEST SPOSOBEM WYBACZANIA ŚWIATU
JEGO ZŁA
I CHAOSU.
kogoś tu zacytowałam -nie pamiętam kogo.