
miało nie być NA RAZIE o Świętym Krzyżu ,pierw miałam ogarnąć bałagan ,który wkradł się na tę stronę ...
przez mój stan psychiczny ,który (co Was będę kłamać )spowodowały
wydarzenia polityczne .
Ale rano coś się wydarzyło -o tym to na końcu będzie
jak to u mnie...
wczoraj zaś ,zaledwie wczoraj tak powiedział Ksiądz Władysław :
ty to jesteś mocna .
Sory lecz się obruszyłam .
Jaka mocna?
tomografie ,prześwietlenia ,rezonanse magnetyczne...
to tałatajstwo to jest obiektywne jak cholera i nic ,ale to nic nie da się w nim zmienić .
Ale oczywiście miał sto procent racji Ksiądz Władysław
jak to ksiądz....
nie powiedział przecież żem jest zdrowa ,sprawna ,silna .
Mocna -użył tego słowa...

jestem mocna.
Wawelem ,Ślężą ,Grabarką...
Górą Tabor i Oliwną
Santiago de Compostella
Ojcem Świętym ,któremu bezgranicznie wierzę
Porto de Soni Castro de Barona
(temat ten rozwinę może kiedyś -jeśli zdążę oczywiście )
lecz najbardziej jestem mocna Świętym Krzyżem i pięknymi ludźmi których TU spotykam .
Nigdzie ,na calutkim świecie jak domniemywam nie ma takiego ich wysypu .
A jak zmienia się ich przekrój ,przez długachne lata gdy tu chadzam .
Wcześniej to to były głównie (bez obrazy )stare baby .
Tak +- z 5 lat temu to nastała nowa moda .
Ludzie młodzi w parach .
Ten pod krzyżem jest prekursorem nowej mody .
Młody .
Przyszedł sam .
Ale wyjdzie stąd już nie ten sam .
Mocny wyjdzie
Świętym Krzyżem...

tak jak ja
już od tylu ,tylu lat .
Tu uwagę mam -praktyczną -ostatnie wydarzenia jak widzicie nic a nic tu nie zmieniły.jeśli to na lepsze .
Wprawdzie wrota są zamknięte ,bo krużganki ogrzewane ,lecz ramiona niezmiennie tu otwarte
oraz serce .
Tu Wam nikt truł nie będzie ,żadnej mowy -trawy i indoktrynacji
politycznej
tutaj wiedzą że
ON WIE

teraz będzie o tym co się wydarzyło dzisiaj rano .
No to samo mniej więcej co z tym winem z dzikiej róży .
Określony mam rytuał powitania dnia .
Najpierw patrzę na ,,ucznia Chrystusa "-to ikona .Bo na wprost .Później w prawo -widać nieba kawał .
Patrzę i nie wierzę własnym oczom .
we w doniczce z kwiatkiem...
wyrósł
dąb .
Nie ma takiej opcji aby był tu wcześniej ,to jest drugi widok mój co dnia .
Każdy kwiat ,który tu trafia to przeżywa pierw dwa opryski .później ma umyty każdy liść
i to przeżył ten ,zaledwie miesiąc temu .
W to okno i w to miejsce patrzyłam wczoraj i przedwczoraj...wcześniej też.
i nie było dębu...
a od dzisiaj jest ,i to dość pokaźny .
2 grudzień-sory lecz mogę pisać .znów witryna jest nieosiągalna ,kto USIŁUJE robić tutaj szkody wiem .Doskonale .I Wy też .
Tylko to już nic a nic nie zmieni .
MOCNA jestem proszę biesa ,uważaj .Bo połamiesz sobie zęby !

lecz to jeszcze nic .
Zakwitł wczoraj ...biały goździk .W domu .
Jak Bóg Bogiem i świat światem nie słyszałam by kwitły goździki w domu w grudniu .
A goździki białe są dla mnie ogromnie ważne.Było ich ogromnie dużo w Kaplicy Krzyża 5 sierpnia
kiedy narodziła się w mej głowie
Grabarka
były 14 września gdy był nuncjusz...

a mówiłam ?

BĘDĄ KWITŁY !
ten na imię ma Jutrzenka