
A tego dnia ...Jezus do mnie przyszedł .Nie o trzeciej lecz o 24 -nie spałam -nie ma na co zgonić ,że to sen .
Czasem jak Wam już pisałam do mnie wpada -zawsze z prezentem .
A to daje własne serce ,a to 4 komplety kabli (jedne czarne ).
Zaś tym razem tak powiedział :
JA CI PODAM RĘKĘ .
Podał .

RĘKĘ!
a nie drut kolczasty .Nie zbudował także muru między nami bo stronami to słyszałam ,już budują .
Tak w mawiasie tylko -jakiż świat osiągnął postęp przeogromny ,mur chiński zaczęto budować w 656 r .p.n.e. zaś berliński to zburzono cołkiem niedawno...
Postanowiłam ,że GO będę naśladować ,nie na darmo wisi mi naprzeciw obraz ,,Uczeń Jezusa"to jest pierwsze co widzę gdy się budzę
I spotkała mnie nagroda -zobaczyłam Władzia szczęśliwego .
A zainwestowałam tak niewiele .....

bardzo dobrze bo też mam niewiele ,ale jak pamiętam Jezus to posiadał jeszcze mniej .
Damy radę jak mawiała pani premier oraz budowniczy Bob .
Zaś Ksiądz Stanisław (wiernie zacytuję)to powiedział :
Z JEZUSEM DA RADĘ .
Było to o moim Szanim ale sądzę -wszystkich to obowiązuje.
Tylko pamiętajcie -prawą rękę -lewą mam uszkodzoną deczko od łba ukręconego .
A ja lecę w MOJE MIASTO ,znów na jogę .
Jak widzicie dobra jest na wszystko.