
Placuś właśnie wylądował w piekarniku na zdrowaśki trzy .Ja zajęłam się tym ,co w placusiu najpiękniejsze .Czyli ? lizaniem miski .A tu rozległ się telefon .
Krzyś .Pyta ,czy mogą teraz przyjść .O co to to nie .Odkąd przypaliłam kawę nie przyjmuję gości gdy gaz włączony .Placuś spalę .
A ponadto kto wyliże miskę ? i to było najmądrzejsze co zrobiłam w życiu .Co tam placuś .Cały blok by eksplodował ,jak domniemywam .

Ufff! nareszcie to zdjęcie ...zamieściłam .A męczyłam się przez nocy pół .Cooo Krzyś też jest be .O maleńcy .
Uważajcie !bo w obronie tego co kocham robię się jak anakonda skrzyżowana z piranią oraz leopardem .
No po prostu trafia jasny szlak miłą i łagodną ochotnicką .I wychodzi to ,co w was .Bestia .
A Krzysia kocham .Powiedziałam mu to I publicznie na dodatek .Krzysiek ! jak wariatkę spotkasz ,która jeszcze umie
kochać
i to mówi to się odpowiada :ciho -wiem.
i ponadto ,,połączenie nie jest prywatne ".A kiedyś było ?oraz ,oraz strona (TA )niebezpieczna jest .To wy ! wy jesteście niebezpieczni .
DLA PLANETY ZIEMI .
Nie wie ktoś,skąd się bierze teraz DDT.Struję ! bez ,,Hospody pomiłuj" .Jak wełnistą mszycę
Wracam do tamtego dnia .Placuś ukończony ,gdy ...pukanie się rozległo .Delikatne .W drzwi .Wcześniej ,owszem ,dochodziły jakieś dźwięki
ze schodowej klatki ,nie sprawdzałam ,bo myślałam ,że to może być szelest stosunku pozamałżeńskiego ,po co mam za świadka być ?
lecz pukanie co innego ,otwieram .Krzyś .A Celinka gdzie ? to zrobiłam sus na klatkę ....

Jest!
To jest ten Aniołek w środku .Lecz to zdjęcie ...nie oddaje NIC .Ich był tłum.Zastawiali całe piętro ,całe schody i półpiętro ,przy głowinie głowa
każda uśmiechnięta .Uszczypnijcie mnie .Przecież to ...mój sen Choć różnica także jest .W śnie był przy mnie Szani ,teraz Krzyś .
I w realu każdy ma przed Sobą ...paczkę .To ja sory ,nie rozumiem nic .To tyle czajników ? i dezodorantów ???
Z trudem wielkim się zmieścili w domu ,gdzie prócz Nich była wełnista mszyca ,rodeo oraz Sarajewo .
Boski cud ,że placuś był .Zjedli z ręki ,paluszki wylizawszy ,skiprowali paczki ,poszli .A my ...

we czworo .Dwóch .Wolontariuszy (wolontariusz przypominam to jest ktoś ,kto robi dla bliźniego Swego za zupełne friko -bo Go ...
lubi .I na nic nie liczy .Nawet na ,,dziękuję ".) opiekunka Krzysia -Marlena i zainteresowana .Zawartością paczek .Czyli ja .
I uwierzcie ...to nie była łatwa praca .Dom ogarniałam po niej przez okrągły tydzień .Jeszcze zresztą nie skończyłam .Piszę ...
a tuż za plecami stoją mi ,,szlachetne proszki "i ...okrutnie pachną.Świat poznaję ...zapachami ,nie wiem czy je sprzątnę .
Pokochałam proszków zapach ,już do końca moich dni będę wiedziała ,gdy poczuję ,że na świecie są ludzie szlachetni .
Oraz dobrzy .
A nie miałam związanych z nimi dobrych skojarzeń .Oj nie miałam ...lepiej nie wspominać .
24 grudzień .Sory Strona stała się nieosiągalna .Dla mnie .Znaczy właściciela Może lepiej mnie nie ........ no ,nie irytować przy Wigiliii świętej ?
Bo jak się dzisiaj ....... no ,zirytuję to rok cały taki będzie .

no! przemówiłam do rozsądku .Co to znaczy gdy perswazji siła ...ale zanim wrócę do tamtego dnia o ,,wczoraj "koniecznie MUSZĘ Wam napisać .
Niby po Bożemu wszystko,jest choooinka .I ubrana .W tym roku skromnie ,za to stojak to ma zarąbisty .Choć ...też skromny .Jest Miś .
I kwiaki ocalone ze z żarłocznych szczęk .Mszycy .Wełnistej .

i jest ...ochotnicka .Leci gdzieś .Jak zwykle .Nagle pizd .I dup .Wycierałam półkę i mi ścierka wpadła za wersalkę .
To ja do niej z łapą .Łapa mi ugrzęzła za wersalką ja -kłebuszek miotam się i szarpię ,łapa puchnie ,głupio święta spędzić w tej pozycji .
Jeszcze głupiej umrzeć .Poszłam po ratunek .Wrzasłam .JEZU !RATUJ !
poratował w ciągu sekundy .Zapamiętajcie !!! jak się dacie złapać i przytrzasnąc ,za rękę prawą (albo jakiś inny organ )to już po Was .
Śmierć.W męczarniach .Wtedy krzyknąć starczy
JEZU .RATUJ