
aż rozstania nadszedł czas...

pora żegnać Obidową...
nie widziałam,że tu właśnie mi wypadła moja Droga...

oraz Gorce
oczywiście ,że widzicie po lewej stronie .
jak z Lubonia schodzę-
bo zostałam tam na zawsze...

uważać było jak zobaczyłam to co wyśniłam ze dwadzieścia lat nazad

a wszystkiemu winne to łowiecki co schodziły (trzeba trafu) z hal.
A jechałam pierw do Rdzawki by zobaczyć najpiękniejszy widok Tatr.Widok kicha ,bo widoczność nie fenomenalna ,ale pomyślałam sobie tak:
wrócę z Rdzawki na piechotę to baranom zdjęć porobię.
Zakopianką !
w piątek po południu!
zawsze byłam kamikadze ,ale że aż tak ?

łowiecki nie zechciały na mnie czekać ,ten mnie obszczekał...

pozostała zakopianka. W piątek .
Po południu .
Poboczem .
Na piechotę....

o Matuchno .
Jak te szczury zasuwały...
w te i wewte

a pośrodku ja.
Bo pogoda była ,a dla szczura najważniejsza jest pogoda oraz żer.
Tak.

Doszłam.
Lecz sposobem .
Bo na koniec (jak się okazało po powrocie)
ZNOWU NA PAPIESKI WESZŁAM SZLAK
Lecz i tak i tak to była krzyżowa droga...
Trzecia moja via dolorosa tego lata...
dwie poprzednie opiszę może...
jeśli zdążę oczywiście....

przecież byłam tu nie pierwszy raz...
i normalnie to tu wyglądało tak:
ale nie tym razem ,bo to było przecież pożegnanie.
Na tych zamkniętych drzwiach była strzałka oraz napis ,,wejście obok"
obok zaś się okazało :kościół puściuteńki ,puściuteńka zresztą cała Obidowa...

można sobie pobyć razem...

rozkleiłam się .
Zaś On...
ON mnie objął...
objął i
zapłakał .
Też !

widzieliście może kiedyś jak potrafi płakać Bóg ?
tego to za wiele było nawet dla mnie,wyleciałam becząc w głos ,lecz praktyczność zachowałam .
Kamień!znaleźć kamień na pamiątkę -jak mnie znacie.
Obleciałam cały kościół dokolusienieczka ,a kamienia niet !
Lecz......
Przy drzwiach -tych zamkniętych -na czarnej ścieżce leży...
11 bielusieńkich serc !
Jak rozumiem prezent od Jezusa z Obidowej

teraz -od powrotu kłopot mam
bo nie może przecież być tak by płakał sam!

a ja tu !
żeby bodaj skrzydła mieć

i polecieć....
i polecieć tam gdzie płacze Bóg...