

iść ,ciągle iść.
W stronę słońca to rozumiem ,ale w stronę czarnych drzew?
śniły mi się,no -nad ranem...
sen na tyle ważny ,że wypadło
spakować węzełek ,kije wziąć
i iść...

zresztą i tak musiałam .
Po co ?
tutaj ,,po co"się nie idzie ,tutaj żeby być.
ALE PODZIĘKOWAĆ TRZEBA .
Za co ?
Że żyjemy.
Brakowało tak niewiele...

przywitali po Bożemu...
a sól gdzie ?

zamiast Dziadzi biznes kot prowadzi .
Też się ze mną zaprzyjaźnił...

wszystko jest oserduszkowane...
o litości !
na co Oni tu zbierają ?

karczma .
Cóż...nie wszystkim jest wiadomo ,że na Górze przez czas jakiś klasztor mnichów był upadłych.
Nikt nie pytał mnie o zdanie lecz to nie był dobry pomysł.
Energetykę miejsc mocy to fatalnie znoszą właśnie ci upadli ,zachowują się jakby je oblazły wszy .
Boooją się!
Boga!!!
Odwrotności nie ?
Ano nie.Bo kumpel.Kto się kumpla boi...
Szli...JUŻ z Góry...On prowadził stadko ,za nim dwoje dziatek ,pochód zamykała żona.
Trochę się zdziwiłam bo ostatnio -tak niedawno przecież samiuteńka byłam jak ten palec,tak musiało chyba być.
Wtedy przyjechałam ...żebrać ,sama mogłam klękać ,krzyczeć KRZYŻU ŚWIĘTY -RATUJ...
a odpowiadały echem jodły...

co przedstawia zdjęcie?mnie ?a nieprawda ,zdjęcie tytuł ma ENTUZJAZM bo On powiedział:
SĄ NA GÓRZE LUDZIE
ależ to zabrzmiało...
to przetrwali jacyś ?
Dobra -już się nie wygłupiam prawda cała to wygląda tak:
wprawdzie nam nastały takie czasy że(jak poeta gada)dookoła pełno ludzi, o człowieka coraz trudniej ,lecz...
tutaj upolować go najłatwiej ,taki teren endemiczny jest .
By nie cieszyć się nadmiernie...chyba przez te wszy .
Zły nie czuje się tu komfortowo to i nie przychodzi ...
no bo po co ?

tu zaś raj...
Ci idący za mną propozycję mi złożyli ,żeby z nimi iść czerwonym szlakiem.
Sorki mili -ja od dawna już niebieskim .

a ponadto przyszłam tu rozwikłać problem czarnych drzew.
Zaś oświecić ma mnie Krzyż..
.
gdzieś już chyba to pisałam ,że prorocze sny to ma u nas trzecie pokolenie,jak się trafi trzeba go zrozumieć za wszelką cenę .
Ważna to wskazówka...
Śniłam otóż czarny sad.
To były same stare śliwy.
Wszystkie czarne...

za to na zieleniuteńkiej rosły trawie -troszkę podobnej do tej .
Wyglądał ten czarny sad zjawiskowo pięknie .
To złapałam za sekator,wycinałam gałęzie zbędne
aby było jeszcze piękniej .
Lecz odkryłam,że to co wycinam martwe.
Nie urodzi już owocu .liścia ani kwiatu ,no to po co ?

trzeba trafu ,że trafiłam na wycinkę drzew.
W parku narodowym !
W życiu pierwszy raz ,byłam tutaj przecież setki razy...
to co właśnie pada przy użyciu piły i topora było suche ,całkiem martwe !!!

i już WIEM.
Witaj księże profesorze .
Bowiem to wysokie okno to jest okno sedlakowskie.
Ksiądz profesor Sedlak gdy tu był to w nim często stał ,patrzył na ukochane Góry Świętokrzyskie...
kiedyś nawet Go widziałam ,cały był na biało ,ręką nawet mi pomachał...
troszkę chyba mnie
lubi..

jak to dobrze ZNÓW zobaczyć choinkę .
Prawdziwą.
Jak w Bukówce....
Poznaliście moje nowe określenie ,JAK W BUKÓWCE to oznacza ,że...
COŚ JEST PRAWDZIWE
bez sztucznego pucu i zadęcia.
Bo świat cały to mam podzielony -na prawdziwe oraz nie.
I od razu mówię że:
nieprawdziwe jest
gówno warte...

Jezus w białych różach...
spodobała mi się ta koncepcja .
A w ogóle (abstrahując)nie wiem ,kto tu robi...no...bukiety ,lecz .jest coraz lepiej.
Już prawie jak w Tyńcu ikebaną sławnym...
jeszcze tylko mnichów chór .
I chorały gregoriańskie...
wiem .wiem -oblaci to obieżyświaty...
ale może by zaprosić Antosię Krzysztoń ?
Ona starczy za calutki chór
aniołów...

ta Rodzina Święta też przypadła mi do gustu...

cała szopka zresztą to jest istny cud.
Ale najpiękniejsza to wyszła Rodzina zwykła...
świętokrzyska.
Nie wiem czy Wam jest wiadome ,że dla ortodoksyjnego najważniejsza jest...Rodzina.
Zaś Świątynia -nad świętości świętość to dopiero po niej.
U nas znacznie prościej .
Nic świętego.

Gdyby ktoś wiedzieć chciał co najbardziej tutaj kocham to odpowiedź brzmi :
ŚWIĘTOKRZYSKI WIATR
Nikt na całym świecie takiego wiatru nie ma,to dlatego jodły tutaj mają dziwne czubki,stąd jest gołoborze ,Łysica oraz Łysa Góra,stąd też czarownice .
Sory ale taka miotła jakiś napęd musi mieć!
Siłą woli nie poleci...
Otóż świętokrzyski wiatr to wygląda tak :
no dole ciisza ,w puszczy ciiisza ,gdy mijamy kapliczkę dąbrówkową to zaczyna wiać .
Jeśli taką ma fantazję oczywiście .
Zaś na samej Górze to się piekło rozpętuje,oraz przeraźliwe ziiimno.

Trzeba szybko uciec ,a najlepiej do Kaplicy Krzyża .
Gdyby ktoś z Was nie miał jeszcze Wiary
(przypominam .że jest Darem -nie każdemu dana)to najszybciej ją dostanie w kaplicy krzyża kiedy wieje wiatr .
Świat się wali cały ,nam nad głową wyyyje,stuka,dudni...
TYLKO TUTAJ JEST BEZPIECZNIE
ł
i Jezusa tutaj mogę spotkać swego.
Najpiękniejszego.
Gdzie nie powiem bo nie upoważnił mnie do tego.
Ja Mu robię tylko nędzne fotografie ,jak dotychczas żadna nie oddaje prawdy.
Kiedyś chciałam sfotografować wiatr...
a jak można nieskończone dobro?
nawet ramę już nabyłam ,tylko zdjęcie to mi nadal nie wychodzi...

ale za to zawsze ,nieodmiennie mi wychodzi widok wyjścia na ten świat...

kiedy weszłam na niebieski szlak?
z szesnaście lat nazad...
dokładniusio tego dnia kiedy usłyszałam:
JESTEM LOGOS JESTEM WSZYSTKIM
MOŻESZ DO MNIE ZWRACAĆ SIĘ ZE WSZYSTKIM
jak to dobrze skrócić dystans...