
zaś gdy wyleciałam (tego dnia nie chodziłam ,lecz latałam )to staranowałam księdza Władysława z głośnym krzykiem :
tego już za wiele nawet dla mnie .
A gdy odzyskałam władzę w kolanach wyleciałam, na dziedziniec a tam...biało
od Aniołów...
jakby mi wszystkiego jeszcze było mało ....

aaa
rozumiem .
Nuncjusz żegna Święty Krzyż .
Wykazałam się nadzwyczajną przytomnością umysłu -nawet jak na mnie .
Klękłam szybko na dziedzińcu .
POBŁOGOSŁAWIŁ
NUNCJUSZ PAPIEŻA FRANCISZKA POBŁOGOSŁAWIŁ...
mnie

czemu to akurat takie ważne ?
bo według moich obserwacji sedno zamyka się w ...błogosławieństwie .
To jest tak ,jakby ktoś Wam przekazywał cząstkę Siebie .
Jego błogosławił...Papież -ten zaś moim MISTRZEM
Wsiadł....

ruszyli w drogę

ale jadąc zdążył jeszcze pobłogosławić
Święty Krzyż
NASZĄ TARCZĘ

jadą....

aż znikają w dali....
a ja zawsze gdy ubywa z mej przestrzeni ktoś ważny
czuję jakby żywcem mi wyrywano serce....
gdy w 2016 roku odlatywał papież było jeszcze gorzej....

a jak człowiekowi źle to do ściany...
kamień wszystko zniesie...
wszystko może...