© 2009-2026 by GPIUTMD

Gdyby nie Nasza Krysia Ukochana wracałabym ....na piechotę .

Kilometrów 32 

i pół

bo w ferworze pobożności zapomniałam ,że o szesnastej dziewięć jest ostatni bus .

A musiałam zaczekać-nie wiem czemu -jak pewna wcale mi nieznana Pani o 15...psalmów se pośpiewa !

to ,co tam widzicie w dole ,no,ta czarna grupa od której bije blask to są....

młodzi księża .

Z właściwą sobie dociekliwością zapytałam czy to jest pielgrzymka osób konsekrowanych ?

tak-prywatna-udzielili odpowiedzi .

To akurat to rozumiem ,moje wszystkie są prywatne bardzo .

Jakoś tak nie lubię w stadzie....

jak po Drodze dużo słońc to oznacza zawsze że

właściwą idę Drogą... 

fakt!

jest ławeczka Szanisiowa ,drogowskazy

tylko

skąd ten blask profesorze Sedlak ?

skąd ten blask ?

bo pochyłe drzewo ,to na które wszystkie kozy to ja ?

otóż nie -od Grabarki -od miesiąca czyli każdy musi wziąć swój krzyż na plecy i Go nieść pod Górę.

Sory 

każdy przecież widzi ,że mam krzywe plecy

od niesienia cudzych krzyży

wiem !

to Anioł ,który mnie prowadzi -przecież każdy widzi .

Tylko czemu świeci wprost na Szanisiową ławkę ?

to też wiem !

bo moje wnuki oba

zarażone Świętym Krzyżem

taki im sprawiła prezent babka ...

mnie jak mniemam również moja Babka 

bo choroba to zakaźna ,lecz niegroźna

DZIĘKI NIEJ JESZCZE ŻYJĘ.

A krzyż -nowy krzyż ,który tu dostałam

(dostać krzyż od Świętego Krzyża to dopiero sztuka)

poprosiłam aby tam na Górze przy czarnym krzyżu (mamy Swój ,a jakże -jak królowa Jadwiga)

poświęcili...

 

poszedł na

mój prywatny ikonostas -bo posiadam.

Bez przesady cienia mogę więc powiedzieć ,że :

UMRĘ ZAPATRZONA W ŚWIĘTY KRZYŻ

tak jak żyłam...