
Gdyby nie Nasza Krysia Ukochana wracałabym ....na piechotę .
Kilometrów 32
i pół
bo w ferworze pobożności zapomniałam ,że o szesnastej dziewięć jest ostatni bus .
A musiałam zaczekać-nie wiem czemu -jak pewna wcale mi nieznana Pani o 15...psalmów se pośpiewa !
to ,co tam widzicie w dole ,no,ta czarna grupa od której bije blask to są....
młodzi księża .
Z właściwą sobie dociekliwością zapytałam czy to jest pielgrzymka osób konsekrowanych ?
tak-prywatna-udzielili odpowiedzi .
To akurat to rozumiem ,moje wszystkie są prywatne bardzo .
Jakoś tak nie lubię w stadzie....

jak po Drodze dużo słońc to oznacza zawsze że
właściwą idę Drogą...

fakt!
jest ławeczka Szanisiowa ,drogowskazy
tylko
skąd ten blask profesorze Sedlak ?
skąd ten blask ?

bo pochyłe drzewo ,to na które wszystkie kozy to ja ?
otóż nie -od Grabarki -od miesiąca czyli każdy musi wziąć swój krzyż na plecy i Go nieść pod Górę.
Sory
każdy przecież widzi ,że mam krzywe plecy
od niesienia cudzych krzyży

wiem !
to Anioł ,który mnie prowadzi -przecież każdy widzi .
Tylko czemu świeci wprost na Szanisiową ławkę ?
to też wiem !
bo moje wnuki oba
zarażone Świętym Krzyżem
taki im sprawiła prezent babka ...

mnie jak mniemam również moja Babka
bo choroba to zakaźna ,lecz niegroźna
DZIĘKI NIEJ JESZCZE ŻYJĘ.
A krzyż -nowy krzyż ,który tu dostałam
(dostać krzyż od Świętego Krzyża to dopiero sztuka)
poprosiłam aby tam na Górze przy czarnym krzyżu (mamy Swój ,a jakże -jak królowa Jadwiga)
poświęcili...
poszedł na
mój prywatny ikonostas -bo posiadam.
Bez przesady cienia mogę więc powiedzieć ,że :
UMRĘ ZAPATRZONA W ŚWIĘTY KRZYŻ
tak jak żyłam...