© 2009-2026 by GPIUTMD

kiedy opuszczamy swe opłotki -no wprost zadupie swojskie -ZAWSZE odkrywamy coś nowego...

i dlatego wędrowanie

twoje ,moje ,nasze  (niepotrzebne skreślić)  MA OGROMNY SENS...

nawet gdy wędrujemy tylko za płot sąsiada...

co my tutaj mamy ?

dziurę w murze tylko ?

to zależy JAK PATRZYMY ...

może to iłżeckie skarby ...

co tu mamy za tą bramą iłżeckiego zamku ?

a co za tym murem ?

a co pod nim ?

dokąd zaprowadzą mnie te schody?

obadamy...

ciemno,ciemno ,ciemno...

oczywiste!

od ciemności do światłości droga jest najprostsza,,,

tajemnicy się odsłania rąbek...

coraz więcej tego rąbka....

 

łał. Doskonały świat .Bóg ma dobrze-patrzy z góry.

Nie dostrzega jaki mały.

Bo tu-nad tym oczkiem wody to olśnienie na mnie spłynie.

 Tylko teraz jeszcze tego nie wiem...

całe życie przewalczyłam...

z wiatrakami

głupoty

tylko po co?

skoro głupota ma się nadal doskonale.

coraz doskonalej...

to by może tu-od teraz

zacząć walczyć z własną ?

pomysł to jest chyba doskonały...

świata I TAK NIE ZMIENIMY !

SIEBIE OWSZEM.

to w doliny.

Znowu?

co za maki,co za maki...

w tle zaś iłżecki zamek...

.

a kto mieszka w chacie pobielanej?

i kto w piecu tym wypalał gary?

i ogrody...

nie iłżeckie

może włoskie?

no...prawie...

i wodopój jednocześnie...

pszczół i os.

mogą osy...

mogą pszczoły...

mogę również ja!

co?że bratki rosną?to i nie dziwota!

lecz uwagę zwracam,że nie na mnie jeszcze!

obok!

siedział na chodniku wprost -wśród tłumu ludzi.

Paź królowej .

Gdy już został wypodziwiany ,obfotografowany dotarło do nas ,że coś z nim nie tak .

Nie odleciał ...

,,on jest uszkodzony " -to Marylka powiedziała .Trzeba pomóc,ale jak ?

Aby pomóc trzeba zrozumieć ,by zrozumieć trzeba przeżyć...

mówiąc wprost samemu trzeba być uszkodzonym motylem wśród gawiedz i...

Marylka była .W Pieprzowych Górach .Ja też -na przystanku autobusowym -miał niebywały fart paź królowej ...

Na swój koniec znalazł bratnie dusze i nie umrze rozdeptany...

a czy to nie wszystko jedno ,,jak"?

motylowi nie !

Czy ktoś z Was próbował kiedyś pomóc motylowi gdzie Wasz dotyk to dla niego śmierć ?Kartkę -to jedyne przyszło mi na myśl by go z chodnika zdjąć .

Jak się okazało było lepsze wyjście .

I tak oto został umierający motyl....

,,cija dupcia-cija ? "

Kacza !

czyli obiecane oczko wody gdzie dowiedziałam się niespodziewanie tak o życiu wiele ...

bo następny uszkodzony motyl przysiadł się na ławce...

w parku ...

uszkodzony bardzo .

Stary .Ślepy prawie całkiem .Zamiast nogi ma protezę .

I najgorszą skazę .

Doskonałą...pamięć.

On pamięta...Wszystko !

Tak wielkiego uszkodzenia to jak żyję nie spotkałam...

są motyle i Motyle...

są modraczki  ,bielinki ,pazie królowej ,niepylaki Apollo ...

Ten na ławce w Iłży to motyl najwyższych lotów...

Połączył nas sentyment do Starachowic gdzie pracował na dyrektorskich stołkach lata całe...

Nigdy nie miał samochodu ani prawa jazdy.

Pan Dyrektor jeździł....ciuchcią!

Z Iłży !

Wstawał 3  40 ,ciuchcią jechał o 4  40 ,już 17   15 wracał z pracy -i zobaczcie tylko sami jaki piękny urósł!.

Można -można !

O tych czasach nader chętnie opowiada a pamięta z detalami wszystko !

Również pewną Żydówkę piękną,która w latach sześćdziesiątych  ,w Wierzbniku (wtedy to dzielnica Starachowic była )bawiła swoich synów .Bliźniaków.

W rynku.

Pod wierzbą.

Teraz to ją ścieli gdyby nie to wiem jak by się nazywała....

Dziś prawdziwych Motyli już nie ma...

Odwołuję!Po tygodniu przeszło.Patrzę dziś na mojej działce a tu...paź królowej...

jak Bóg  Bogiem i świat światem nikt tam wcześniej go nie widział...

składał jaja!

Będę mieć paziątka...

Jak sądzicie ,czy z tego wyrośnie paź królowej kiedyś  -może ?

Już nie mogę się doczekać...

Boże !Moje maliny zżera !Samo życie...