kiedy opuszczamy swe opłotki -no wprost zadupie swojskie -ZAWSZE odkrywamy coś nowego...
i dlatego wędrowanie
twoje ,moje ,nasze (niepotrzebne skreślić) MA OGROMNY SENS...
nawet gdy wędrujemy tylko za płot sąsiada...
co my tutaj mamy ?
dziurę w murze tylko ?
to zależy JAK PATRZYMY ...
może to iłżeckie skarby ...
co tu mamy za tą bramą iłżeckiego zamku ?
a co za tym murem ?
a co pod nim ?
dokąd zaprowadzą mnie te schody?
obadamy...
ciemno,ciemno ,ciemno...
oczywiste!
od ciemności do światłości droga jest najprostsza,,,
tajemnicy się odsłania rąbek...
coraz więcej tego rąbka....
łał. Doskonały świat .Bóg ma dobrze-patrzy z góry.
Nie dostrzega jaki mały.
Bo tu-nad tym oczkiem wody to olśnienie na mnie spłynie.
Tylko teraz jeszcze tego nie wiem...
całe życie przewalczyłam...
z wiatrakami
głupoty
tylko po co?
skoro głupota ma się nadal doskonale.
coraz doskonalej...
to by może tu-od teraz
zacząć walczyć z własną ?
pomysł to jest chyba doskonały...
świata I TAK NIE ZMIENIMY !
SIEBIE OWSZEM.
to w doliny.
Znowu?
co za maki,co za maki...
w tle zaś iłżecki zamek...
.
a kto mieszka w chacie pobielanej?
i kto w piecu tym wypalał gary?
i ogrody...
nie iłżeckie
może włoskie?
no...prawie...
i wodopój jednocześnie...
pszczół i os.
mogą osy...
mogą pszczoły...
mogę również ja!
co?że bratki rosną?to i nie dziwota!
lecz uwagę zwracam,że nie na mnie jeszcze!
obok!
siedział na chodniku wprost -wśród tłumu ludzi.
Paź królowej .
Gdy już został wypodziwiany ,obfotografowany dotarło do nas ,że coś z nim nie tak .
Nie odleciał ...
,,on jest uszkodzony " -to Marylka powiedziała .Trzeba pomóc,ale jak ?
Aby pomóc trzeba zrozumieć ,by zrozumieć trzeba przeżyć...
mówiąc wprost samemu trzeba być uszkodzonym motylem wśród gawiedz i...
Marylka była .W Pieprzowych Górach .Ja też -na przystanku autobusowym -miał niebywały fart paź królowej ...
Na swój koniec znalazł bratnie dusze i nie umrze rozdeptany...
a czy to nie wszystko jedno ,,jak"?
motylowi nie !
Czy ktoś z Was próbował kiedyś pomóc motylowi gdzie Wasz dotyk to dla niego śmierć ?Kartkę -to jedyne przyszło mi na myśl by go z chodnika zdjąć .
Jak się okazało było lepsze wyjście .
I tak oto został umierający motyl....
,,cija dupcia-cija ? "
Kacza !
czyli obiecane oczko wody gdzie dowiedziałam się niespodziewanie tak o życiu wiele ...
bo następny uszkodzony motyl przysiadł się na ławce...
w parku ...
uszkodzony bardzo .
Stary .Ślepy prawie całkiem .Zamiast nogi ma protezę .
I najgorszą skazę .
Doskonałą...pamięć.
On pamięta...Wszystko !
Tak wielkiego uszkodzenia to jak żyję nie spotkałam...
są motyle i Motyle...
są modraczki ,bielinki ,pazie królowej ,niepylaki Apollo ...
Ten na ławce w Iłży to motyl najwyższych lotów...
Połączył nas sentyment do Starachowic gdzie pracował na dyrektorskich stołkach lata całe...
Nigdy nie miał samochodu ani prawa jazdy.
Pan Dyrektor jeździł....ciuchcią!
Z Iłży !
Wstawał 3 40 ,ciuchcią jechał o 4 40 ,już 17 15 wracał z pracy -i zobaczcie tylko sami jaki piękny urósł!.
Można -można !
O tych czasach nader chętnie opowiada a pamięta z detalami wszystko !
Również pewną Żydówkę piękną,która w latach sześćdziesiątych ,w Wierzbniku (wtedy to dzielnica Starachowic była )bawiła swoich synów .Bliźniaków.
W rynku.
Pod wierzbą.
Teraz to ją ścieli gdyby nie to wiem jak by się nazywała....
Dziś prawdziwych Motyli już nie ma...
Odwołuję!Po tygodniu przeszło.Patrzę dziś na mojej działce a tu...paź królowej...
jak Bóg Bogiem i świat światem nikt tam wcześniej go nie widział...
składał jaja!
Będę mieć paziątka...
Jak sądzicie ,czy z tego wyrośnie paź królowej kiedyś -może ?
Już nie mogę się doczekać...
Boże !Moje maliny zżera !Samo życie...