
jadąc tu nie nastawiałam się na cuda ,wystarczyło ,że się tu znalazłam .To był kompletny paranormal .2 tygodnie trzepałam internet poszukując miejsca
gdzie się zadekować w celu rehabilitacji.Inic ,a czas gna. Nagle gdzieś mi mignęła nazwa ZŁOTY ŁAN .Zaraz ,zaraz -złoty łan to ja widziałam w snach .
Dzwonię .Jest dla mnie miejsce !na początku października -a wiadomo że jesienią góry najpiękniejsze .Nawet pokój jednoosobowy ,indywidualistka jestem .
Od zarania było dla mnie jasne ,nie po cuda tutaj jadę ,to nie Częstochowa ,lecz po ....

Karpień .Zamek pochrobrowy .JA TAM MUSZĘ BYĆ!A na mapę patrząc rzut beretem.Pytam Panią Elę (K.O.)jak do niego dojść.
Pan stojący naprzeciwko na słowo Karpień zachował się jak rażony prądem .

podszedł do mnie i powiedział najpiękniejsze słowa jakie usłyszałam w życiu :
OD 11 LAT ŻYJĘ W SZCZĘŚLIWYM ZWIĄZKU .JESTEM TUTAJ SAM .MAM SAMOCHÓD I MNĄ PROSZĘ DYSPONOWAĆ .

I w ten sposób ZNOWU Karpień Nas połączył....
lecz W TYM ŻYCIU pierwszy raz...