© 2009-2026 by GPIUTMD

Takie moje wędrowanie

rok wędrowny to wygląda tak ,że się kije bierze i się rusza w świat...

wcześniej to na kijach buty się wieszało ,teraz można ,ale nie jest to konieczne...

tak jesienią u nas kwitnie las.

Czy gdzieś jeszcze tak?

ten zaś las to był kiedyś całym moim leśnym światem...

nawet mi ocalił życie...

a konkretnie jeden dąb.Sam zresztą zmarł.Ależ byłam wtedy naiwniaczka...

I tak zresztą mi zostało do tej pory...

to mój ukochany widok Starachowic.

wcześniej ,w 2006 r.go widziałam w innej krasie...

w śnie...

kiedyś pewnie to opiszę...

teraz to zajawka...

oraz informacja ważna...

tak je kocham ,że aż mi się śnią...

lecz popatrzcie sami...

można nie ???

dalej to już będzie tylko wyrażenie wdzięczności...

nooo...podziękowanie czyli...

ja...stara nadrzecznianka (tutaj drzewiej moje ścieżki były )

dziękuję za Wał...

sorki Andrzej -my stąd ,znad rzeki czyli tak na to miejsce mówimy...

może w innych dzielnicach Miasta to jest Grobla -dla nas-nadrzeczniaków Wał...

za cudowne miejsce na spacery z psami...

i z pięknymi dziewczynami z psami...

i dla zakochanych par...

dla wędkarzy...

matek z dziećmi...

Dzięki !

Panie Prezydencie...

 

tym razem aby rozpocząć rok wyruszamy za opłotki Starachowic.

bo tym razem rozpoczęcie roku akademickiego w sekcji jest obywatelskiej.

podaję namiary na miejsce akcji.

Czemu tam?

A czemu nie?

tu na pierwszym planie nasza opiekunka jest dotychczasowa.

To zaś nasze pożegnanie...

wystrzeliła nam do góry.

Informacja to dla pozostałych:kto się nami staruszkami opiekuje to do góry frunie...

bo tam chody mamy.

przy niej przewodnik...

jeden.

Bo byli dwaj,a nawet trzej.

+policja.

Jak będziecie dobrymi obywatelami to też będziecie tak zaopiekowani...

autorka kwiatowej kompozycji pożegnalnej...

entuzjazm obywatelski...

i niech każdy taki ma !

tutaj nawet są jelenie...

łosie...

oraz inne wilki..

lecz...

organizatorzy przepędzili aby nie stresować nas...

wot -gościnność...

przewodnik drugi.

oraz trzeci.Czesiek.Ten pokochał mnie od razu.Nie bezinteresownie -o co to to nie.

Ma zastarzałe zapalenie ucha i kontuzję łapy...

także starą tak jak On...

 

ma kto nas prowadzić to....

OGARY POSZŁY W LAS

ale jaki!

ja stara pięknofilka nie opiszę tego...

przypominam tylko ,że aparat mój nie kłamie .Nigdy.I za to go kocham....

Dąb.

Ma+- 300 lat

nie miał nazwy .

Teraz ma.

,,Serca dwa a w jednym"

Szaniś -mamy Swoje logo...

bo to strasznie ważne mieć wsparcie nieustanne drugiego serca.

Myślę sobie tak :gdyby Nasz Prezydent go nie miał pewnie nigdy by nie został Prezydentem...

tu -w tym miejscu to nastąpił straszny rozłam...

grupa ,tak dotychczas zwarta podzieliła się na dwie.

Jedna grupa chciała szybko las zaliczać druga nie.

Propozycja padła-PODZIELIMY SIĘ NA DWIE.

Stałam między nimi ,wprost pośrodku i myślałam: Matkoboska -czuję się jak w Polsce...

ale...

propozycja z boku padła:

NIE OSOBNO!RAZEM!

i to będzie moje hasło w wyborach przyszłych.

Jak dożyję oczywiście...

o wyborach zresztą jeszcze będzie.

Chyba.

Obiecałam sama sobie się nie wtrącać , ale chyba nie wytrzymam.

Zaś na razie przez ulicę przeprowadza nas...policja...

takie były tu honory !

Później -po przejściu na właściwą stronę było...ognisko...

Prawdziwe...

Najprawdziwsze w świecie...

.

i mężczyźni...

też prawdziwi...

wszystko było tu prawdziwe...

jak to w lesie...

w takich okolicznościach przyrody to wyśpiewać trzeba co tam komu w duszy gra...

 i wytańczyć...

zaś przy ogniu samotnie,bez pary...

siedziała wesoła Pani i pinkała Sobie fotki...

Są to może Dzieci Światła?

Tak !

Bo mimo upływających lat robią coś w tym życiu...

miał być normalny i banalny ,czyli dzienny...

ot  wakacji koniec -trochę żal ,niech będzie miło...

plany te pokrzyżowały...koty

dzikie 

w liczbie trzech

sieroty

matka się rzuciła pod samochód ,ani chybi niezbyt grzeczne były...

emo ,emo,emo,emo...

ratujemy koty

które spotka pewna śmierć

bez matki...

Czy ktoś z Was spróbował kiedyś złapać małego dzikiego kota do kotołapki ?

a w liczbie trzech ?

i tak zeszedł cały dzień...

a na Święty Krzyż to można również nocą -nie ?

Święty Krzyż nie kot...

nie ucieknie...

widzę ciemność...widzę ciemność...widzę ciemność...

widzę jasność...widzę jasność...widzę jasność....

Ewelinka

-taka miła

strasznie się wyzłośliwiła...

gdy się dowiedziała ,że jadę znów...po pięciu dniach ,powiedziała tak :

-a nie lepiej tam zamieszkać ?

nooo rozważam !

miejsce jest !

Łąkę tę kocham od zawsze .

Namiot rozbić (telewizji nie oglądam)

zawszeć coś się upoluje -ostatecznie i turystę

ogrzać się  -na Górę...

ale za to jaki widok...

widzę blask...widzę blask...widzę blask...

skąd ten blask-Profesorze Sedlak ?

Skąd ten blask ?

coo?

powiadasz ,że to wieczorna zorza ?

tylko ?

Nie wierzę  !!!

kto jak kto ,lecz kapłan...

oraz fizyk wie

że :

MAMY DOKŁADNIE TO....

W CO WIERZYMY...

to tu czynne całą dobę ?

i krużganki nie śpią też?

tu uwagę mam głęboką do moich znajomych...

To Bóg czuwa całą dobę !

ja  (niestety) czasem jeszcze śpię...

tak jak Święty Krzyż...

świerszcze...

nocne świerszcze...

że też dałeś Boże to usłyszeć...

a

(tu uwaga do potworów)

ta przysięga to na całe życie...

nie śpisz jeszcze Księże Profesorze?

przecież widzę ,że się świeci...

popatrz...

zawsze nam wypada walczyć...

Ty z głupotą...

ja z diabłami...

tfu -to znaczy z potworami bo tak eleganciej brzmi..

.

dystans ?

dystans to udało mi się złapać tu...

dopiero..

ty pod górę?

tempo ,tempo...

nie masz i tak źle...

weź takiego Emeryka...

gdy rozum śpi budzą się upiory...

oraz diabły...

też na Górę ?

to ostatnia pora...

lecz ja troszkę...bojam...

nie przywykłam ,czy co ?

ktoś tam nawet wleciał diabłu do otchłani.

Na ratunek się nie rzucam ,bo?

nie moje małpy ,nie mój cyrk.

Chciał to ma !

ufff...

widać światła hen na dole...

Stary?

to najmilszy widok jaki znam ?

i się nie posunął od ostatniego razu ni o deczko...

ni milimetr...jak to dobrze tu przychodzić często...

a koty ?

co z kotami ?

jeden -najmądrzejszy  -zwiał.

Przed miłością człeczą...

los drugiego mi nieznany...

trzeci to miał fart...

przygarnięty

mieszka w...kotołapce...

która jest i jego ubikacją...

w jednym.

Jeść dostaje...

i raz dziennie go popieszczą gdy jest czas...

a ja myślę sobie tak:

GDYBY KOMUŚ SIĘ UDAŁO ZŁAPAĆ MNIE DO BABCIOŁAPKI ,MATKOŁAPKI TO:

wolę umrzeć !

zawsze chciałam mieć...

spektakularną śmierć...

 

 

 

 

 

 

 

 

kiedy opuszczamy swe opłotki -no wprost zadupie swojskie -ZAWSZE odkrywamy coś nowego...

i dlatego wędrowanie

twoje ,moje ,nasze  (niepotrzebne skreślić)  MA OGROMNY SENS...

nawet gdy wędrujemy tylko za płot sąsiada...

co my tutaj mamy ?

dziurę w murze tylko ?

to zależy JAK PATRZYMY ...

może to iłżeckie skarby ...

co tu mamy za tą bramą iłżeckiego zamku ?

a co za tym murem ?

a co pod nim ?

dokąd zaprowadzą mnie te schody?

obadamy...

ciemno,ciemno ,ciemno...

oczywiste!

od ciemności do światłości droga jest najprostsza,,,

tajemnicy się odsłania rąbek...

coraz więcej tego rąbka....

 

łał. Doskonały świat .Bóg ma dobrze-patrzy z góry.

Nie dostrzega jaki mały.

Bo tu-nad tym oczkiem wody to olśnienie na mnie spłynie.

 Tylko teraz jeszcze tego nie wiem...

całe życie przewalczyłam...

z wiatrakami

głupoty

tylko po co?

skoro głupota ma się nadal doskonale.

coraz doskonalej...

to by może tu-od teraz

zacząć walczyć z własną ?

pomysł to jest chyba doskonały...

świata I TAK NIE ZMIENIMY !

SIEBIE OWSZEM.

to w doliny.

Znowu?

co za maki,co za maki...

w tle zaś iłżecki zamek...

.

a kto mieszka w chacie pobielanej?

i kto w piecu tym wypalał gary?

i ogrody...

nie iłżeckie

może włoskie?

no...prawie...

i wodopój jednocześnie...

pszczół i os.

mogą osy...

mogą pszczoły...

mogę również ja!

co?że bratki rosną?to i nie dziwota!

lecz uwagę zwracam,że nie na mnie jeszcze!

obok!

siedział na chodniku wprost -wśród tłumu ludzi.

Paź królowej .

Gdy już został wypodziwiany ,obfotografowany dotarło do nas ,że coś z nim nie tak .

Nie odleciał ...

,,on jest uszkodzony " -to Marylka powiedziała .Trzeba pomóc,ale jak ?

Aby pomóc trzeba zrozumieć ,by zrozumieć trzeba przeżyć...

mówiąc wprost samemu trzeba być uszkodzonym motylem wśród gawiedz i...

Marylka była .W Pieprzowych Górach .Ja też -na przystanku autobusowym -miał niebywały fart paź królowej ...

Na swój koniec znalazł bratnie dusze i nie umrze rozdeptany...

a czy to nie wszystko jedno ,,jak"?

motylowi nie !

Czy ktoś z Was próbował kiedyś pomóc motylowi gdzie Wasz dotyk to dla niego śmierć ?Kartkę -to jedyne przyszło mi na myśl by go z chodnika zdjąć .

Jak się okazało było lepsze wyjście .

I tak oto został umierający motyl....

,,cija dupcia-cija ? "

Kacza !

czyli obiecane oczko wody gdzie dowiedziałam się niespodziewanie tak o życiu wiele ...

bo następny uszkodzony motyl przysiadł się na ławce...

w parku ...

uszkodzony bardzo .

Stary .Ślepy prawie całkiem .Zamiast nogi ma protezę .

I najgorszą skazę .

Doskonałą...pamięć.

On pamięta...Wszystko !

Tak wielkiego uszkodzenia to jak żyję nie spotkałam...

są motyle i Motyle...

są modraczki  ,bielinki ,pazie królowej ,niepylaki Apollo ...

Ten na ławce w Iłży to motyl najwyższych lotów...

Połączył nas sentyment do Starachowic gdzie pracował na dyrektorskich stołkach lata całe...

Nigdy nie miał samochodu ani prawa jazdy.

Pan Dyrektor jeździł....ciuchcią!

Z Iłży !

Wstawał 3  40 ,ciuchcią jechał o 4  40 ,już 17   15 wracał z pracy -i zobaczcie tylko sami jaki piękny urósł!.

Można -można !

O tych czasach nader chętnie opowiada a pamięta z detalami wszystko !

Również pewną Żydówkę piękną,która w latach sześćdziesiątych  ,w Wierzbniku (wtedy to dzielnica Starachowic była )bawiła swoich synów .Bliźniaków.

W rynku.

Pod wierzbą.

Teraz to ją ścieli gdyby nie to wiem jak by się nazywała....

Dziś prawdziwych Motyli już nie ma...

Odwołuję!Po tygodniu przeszło.Patrzę dziś na mojej działce a tu...paź królowej...

jak Bóg  Bogiem i świat światem nikt tam wcześniej go nie widział...

składał jaja!

Będę mieć paziątka...

Jak sądzicie ,czy z tego wyrośnie paź królowej kiedyś  -może ?

Już nie mogę się doczekać...

Boże !Moje maliny zżera !Samo życie...

 

 

serpentyna to wiadomo-góry...

zaś jak góry to wysokie-nie?

zalew.

w Brodach...

ten zmajstrował człowiek...

.

lecz wygląda nie najgorzej...

jak na człecze dzieło oczywiście...

no,no,no...

a Bóg widzi i co ?

i nic !

Dom.

Z modrzewia.

Pod kasztanem wielkim...

chcę w nim mieszkać!

na ten tychmiast!

już!

Słyszysz Boże?

miałabym za płotem łąąąki...

maaaki...

stoookrotki...

rano budzić dźwięk budzika?

nie!

leśne dzwonki...

a

albo pieśń koguta...

aż uwierzyć trudno,że na tym świecie takie enklawy są.

No są!

pobawiła bym kaczuszki złoteee...

albowiem nie ma nic piękniejszego na tym świecie od kaczuszki małej.

chociaż...

no rumianki może są ładniejsze...

coś te Tatry Brodzkie są podmokłe bardzo.Może to Polesia  czar...

za to jakie kwietne...

tu gailardię mamy...

a i tu popatrzeć miło...

gdzieś w tej okolicy siedział Pan...

przy puszce piwa...

gdy wracamy ..dalej siedzi...

w takiej samej pozie...

to tu można tak?

żyć -a życie płynie obok gdzieś...

a to małe lecz krwiożercze to jest kleszcz .Zaraz popełnimy na nim rytualny mord !

i już nie ma krwiożerczego kleszcza...

niech spoczywa w pokoju...nam...

gdzie te Tatry,gdzie te Tatry...

jakieś chyba są...

w dół popatrzeć-nawet duże...

i taternik jest...

jak policzyć dobrze nawet trzy...

perspektywa też złapana...

jak to w górach...

i to również zrozumiałam.Wreszcie!

Dosyć proste nawet.

Żeby z nami pobyć 10 lat trzeba świętym być...

Gratuluję!

Ale nie zazdroszczę....

bo te nowe (dla mnie ) Tatry to w ogóle mistycyzmu pełne...

a na pewno to nie Święty Krzyż...

tu -w tych Tatrach Brodzkich to nawet obora

(to jest dla krów domek)

tonie w kwiatach...

perspektywa już złapana,wiem na bank...

w Tatrach Brodzkich można być szczęśliwym.!

a już na sto procent mogę ja...