© 2009-2026 by GPIUTMD

Pozwolicie ,że Was poznajomię .
Iwierska Ikona Matki Bożej
napisana w skicie Świętego Mikołaja na Świętej Górze Atos .
Przyjechała tutaj,do Grabarki znaczy wraz z mnichami z Atos równo 20 lat temu
na tysiąclecie naszego chrześcijaństwa .
Aż mnie przeszedł dreszcz ,przypomniałam sobie swoje deja vu
JA TU BYŁAM
1000 lat temu....
i tak koło się zamknęło .
Cudotwórcza
prawosławna
i Gruzinka ,bo Iweria to jest dawna nazwa Gruzji.
TAKA MI SIĘ PRZYDARZYŁA
i dziękuję za Nią Bogu ,nie marzyłam nawet ,że dostanę kiedyś .
Zaś prywatnie dodam ,że to najsmutniejsza Matka Boża jaką widziałam wżyciu...

teraz to się pewnie nie zdziwicie ,że zaczęłam głośno płakać w pełnej Aniołów cerkwi...
i z tym głośnym płaczem wybiegłam tutaj .
Tu uwagę zwracam memu biografowi -po Grabarce cały czas ...biegałam
jak ten pies -nie przymierzając
którego przed sekundą spuścił ktoś z łańcucha.
Bo bez maski!bez przestrzennej izolacji
bez hygieny
i bez środków ochrony osobistej .
Na wybiegu byłam .
ZNOWU WOLNA.

Pozostała nam do wyjaśnienia jeszcze ...kwestia krzyża .
Już pisałam -NIOSŁAM
tylko niekoniecznie mój
na Nasz krzyż pracuje cały ród do siódmego pokolenia w tył .
Zastanówcie się przez chwilę ci co cztacie sobie w życie .
Obarczacie własnym g cały ród .
Tak jest urządzony świat
tam ,gdzie wina ,tam i kara .
Sprawiedliwie

ta
już tę radość widzę ,niech se niesie ona
to ,co nacztałem ja .
Spoko .
Także poniesiecie ,
Będzie Wam wypłacone równo i tą samą miarą
lecz potrójnie ,no z nawiązką znaczy .
Krótko mówiąc -zostawiłam .

tylko gdzie ?zostawiając to pomroczność chyba miałam jasną ,starczy spojrzeć dwa zdjęcia wyżej .
Te trzy kółka to nie księżyce -mamy nów !

Nie !to nie jest dobre miejsce .Pobył tutaj raptem 3 godziny i...

zabrałam .Przełożyłam tu .

tu mu będzie znacznie lepiej ,cztery metry w przód jest Moja Matka Boża ,trzeba będzie to się nim zaopiekuje .
I poczułam wielką ulgę.Zdjęto mi z pleców ciężar .Odrobiłam lekcje
Przeszłam do następnej klasy .

Czas powrotu przyszedł,Turkowice ,o których sekundę wcześniej nic a nic nie wiedziałam.
I następny Człowiek Boży -tym razem też kobieta .Po czym można Ich rozpoznać ?Mają 2 cechy widoczne na pierwszy rzut oka .
Uśmiech .Uśmiech kogoś ,kto oglądał Niebo .Oraz....Oni nie czekają .Oni każdemu bliźniemu wychodzą naprzeciw .
Tu nabyłam olejek oznaczony krzyżem .Pachnie niebem .
Oraz...
oraz krzyż!!!
To idiotką trzeba być
patentową
by zostawić tutaj jeden-przywieść drugi .
Ano okazało się ,że nie ,ten ,który przywiozłam nie jest do dźwigania- z takim kręgosłupem ?-
TO JEST KOŁO RATUNKOWE
czyli znikający krzyż.
Później Wam wyjaśnię ,bo w maliny znowu wejdę i w Grabarce pozostanę
Może to nie byłoby głupie ,lecz jest jeszcze Święty Krzyż gdzie moje serce...

Bóg
a w Grabarce Matka....
Myślę sobie -strasznie ważne jak idziemy przez TO życie...
Bogu chyba nie robi wielkiej różnicy na kolanach ,czy na nogach ważne by
z pokorą
co to jest ,,pokora ",czym się toto je ?
ano wstukajcie sobie w google ,może jeszcze je ?

ważne też ,jaki ślad po sobie zostawimy TUTAJ
ja od 19 sierpnia wiem ,że zostawię...zygzak
slalom czyli
od Świętego Krzyża do Grabarki .
Tak udało mi się złączyć dwie religie
w sobie .
Ślad ?
ślad po nas zostaje nie na piasku tylko w ludzkich sercach .
Jaki pozostanie po Was ?

takie nasze pożegnanie...
takie?
niezupełnie
te bociany w liczbie trzech....

nagle poderwały się do lotu i poszybowały...
NA WSCHÓD
o bociany!wy głuptaski !wszystko Wam się (sory)popieprzyło .
O tej porze roku to nie na wschód bocianom lecz na zachód ...
straciłyście azymut .
Co nie zmienia faktu ,że
bociana widzieć w locie (wszystko jedno w którą świata stronę )to oznacza wielkie szczęście .
Widzieć trzech -jak wynika z arytmetyki -to potrójne szczęście .
Czekam ,czekam na to szczęście a tu nic .
Lecz czy można wierzyć bocianowi ,który kierunki myli ?

ja nie bocian ,ja przykładnie jak po sznurku na zachód
co cywilizacji,którą sobie stworzyliśmy .
Nie ma tutaj śpiewów ,ikon,świętych źródeł świętych gór ,ni bocianów.
ani monasterów
są
szklane domy
HOSPODY POMYŁUJ

nim na dobre zacznę pisać o CUDZIE słowo może o cudownych ,młodych ludziach
pracowali jak mróweczki -cicho i spokojnie ,także w nocy.
Niewidoczna armia mrówek -robotnic .
Oczywiście gdyby nie koszulki .
Gratuluję wychowania .

zaś na Świętej Górze ...dalej krzyże...
tu z wotami
podejrzewam ,że niektóre cenne
w środku lasu...
tu -w tym miejscu -udało mi się złapać
MOC Grabarki
przypominam iż
jestem bioenergoterapeutą oraz radiestetą .

mój aparat nie jest w stanie tego oddać...
żaden aparat świata nie jest w stanie tego oddać-trzeba to zobaczyć...
tutaj widać dość wyraźnie ,że to różne krzyże
także chrześcijańskie
krzyż to krzyż...

poświęcenie płodów rolnych.
Jeśli zrozumiałam dobrze takie to dożynki.Dziękujemy Bogu za to ,co się urodziło w polu .Piękny to obyczaj ,nie wiedziałam co mnie jeszcze czeka...
ogłoszono otóż by się nie pchać ,bo na każdym rogu cerkwi będzie wystawiona CZASZA.
Nie wiedziałam co to CZASZA,ale zapytałam.Teraz będę wiedziała już do końca życia ,bowiem tu ,w tym miejscu od Grabarki dostałam prezent .
Czaszę
lub ambonę -jak kto woli .
Ale Wam objaśnię .
Czasza otóż to jest złoty kielich ,w Nim łyżeczka złota długa ,zaś zawartość chleb i wino .
Każdy tu podchodzi -na róg cerkwi-przypominam ,cerkiew zaś w głębokim lesie .Podchodzi z szacunkiem wielkim i...dostaje odrobinkę .
ZE WSPÓLNEGO JEDNEGO KIELICHA I JEDNĄ ŁYŻECZKĄ .
Tak się właśnie tworzy grupa...

Grupa...
zastanawialiście się kiedyś może ,co tworzy Waszą grupę?
co jej CZASZĄ ?
wiara ,miłość i szacunek
czy też
żądza
piniądza seksu oraz władzy
to któremu Bogu służysz ?
z której pijesz czaszy ?
z czarnej zali złotej???

biel i czerń...
że jest jeszcze szary powiadacie ?
hmm
niech się w Waszą furtkę wciśnie szare nie zdążycie się obejrzeć nawet jak się zmieni w czerń .
Całe morze czerni .
I zaprawdę Wam powiadam ,warto być niezłomnym .

zaś krok dalej ,przy monasterze cicho i spokojnie
kwitną kwiaty

pobyć można Sobie trochę pod sosnami...

tutaj przebywała wcześniej jakaś moja bratnia dusza...
i to byłby koniec mej Grabarki gdyby nie ...świece
tutaj każdy jest ze świecą
no to poszłam świecy szukać....

co to cud ?
nagłe ,niespodziane wydarzenie
które nie powinno się wydarzyć .
A się wydarzyło...
Patrzcie na to zdjęcie ,dzisiaj także cud się zdarzył ,poruszyły się kamienie metr ode mnie z wielkim hukiem 15 minut wcześniej niż to zdjęcie .
A leżałam cichuteńko i bez ruchu ,rozmyślałam jak napisać mam o cudzie.
Nie jest łatwo...
cud dzisiejszy to oznaczał :JESTEM Z TOBĄ
weszłam do pokoju tam gdzie laptop-kwiecie pachnie .
Ona .
Teraz wiecie co to znaczy CUD .

Lecz wracamy do Grabarki .
Na czym to stanęło ?świecy poszłam szukać .No nie mogę przecież do domu wrócić bez kolejnego ,już piątego świętego ognia .Z Grabarki .
Tu ,w tym miejscu zaintrygowała mnie podwójność. Tu jest jedna cerkiew ,w której byłam w nocy .Było rojno ,słychać było śpiew .Teraz pusto ,głucho....
Teraz wszystko się dzieje w drugiej .
Liturgia,w której (a jakże )uczestniczyłam.
I błogosławieństwo ,które (a jakże )odebrałam również .
ZNÓW WITRYNA (MOJA WŁASNA -PRZYPOMINAM)BYŁA NIEOSIĄGALNA -DIABEŁ KTÓRY SIEDZI TAM ,PO DRUGIEJ STRONIE MA MISTRZOSTWO ŚWIATA
W ODCINANIU MI DOSTĘPU DO INTERNETU .
CZYŻBY ELEKTRONIK ?
Lecz
żaden diabeł już nie zmieni faktu ,że w Grabarce BYŁAM.Inie zmieni tego ,co w Grabarce się WYDARZYŁO.

Spotkałam Go przy tej pustej ,cichej cerkwi (pierwszej ?drugiej?)
Miał ogromne jasno piwne oczy zakapane miodem .
I beżowy habit .
Wyglądał tak ,jakby przed chwilą przestał spowiadać.
Ale cudze grzechy się do Niego nie przykleiły .
Przeszły obok .
Świecił.
Człowiek Boży -rzadko ,ale nadal JESZCZE się spotyka ...
pierwszy tego dnia....
no widzicie sami ,że przede mną jeszcze wszystko.
To był wstęp dopiero .meritum jeszcze się nie zaczęło...
to On nadał mi azymut .
tamta cerkiew!
i ikona Matki Bożej....

Tamta cerkiew ,ta ,w której aktualnie się odprawia najważniejsza liturgia w roku .Dzień Przemienienia Pańskiego. A ten Pan w bieli(tu przepraszam za prywatę)
to jest przecież...Romek .Jak żywy.
Wpadłam tutaj (w ten tłum znaczy)jak kuleczka rozpędzona .Jak kuleczka...wpadłam tutaj jak ten granat ,któremu przed sekundą wyciągnięto zawleczkę.
I slalomem.i slalomem .I slalomem między ludźmi .Oni święci...nikt ,nikt dosłownie mnie nie pobił ,jedna Pani tylko osyczała .
A przed samą zaś ikoną Pani stojąca w kolejce zrobiła zapraszający gest ręką ,który oznaczał ,że ja pierwsza ,bo ja na ten tychmiast MUSZĘ
i....uśmiechnęła się .
Do mnie rozpychającej się przez całą cerkiew .
TO BYŁ DRUGI CZŁOWIEK BOŻY KTÓREGO SPOTKAŁAM TEGO DNIA
sprawa się wyjaśniła w domu po wejściu na stronę Grabarka -ikony
Wokół Bogurodzicy gromadzą się ludzie, a wśród nich aniołowie jako ci, którzy niosą od Bogurodzicy ukojenie cierpiącym.-że zacytuję ,a właściwie skopiuję.
Czyli wszyscy w cerkwi to byli...aniołowie .,,Ludziem"była tylko ta ,która na mnie nasyczała .
W którą stronę by nie patrzył :BYŁAM W NIEBIE

Voila!
MOJA
Gdy dopadłam do NIEJ (skąd niby mogłam wiedzieć,że cała zawartość cerkwi czeka DO NIEJ jak ja nie wiedziałam nawet ,że tu kult maryjny .
Ja tu jak poganka jakaś przyjechałam do Świętej Góry...do Świętego Źródła...i przez głupi łeb nawet mi nie przeszło ,że na szczycie Świętej Góry
ktoś na mnie ...czeka .
Lecz mi trzeba oddać sprawiedliwość -na finiszu bardzo się spieszyłam . Rozkminiłam! )
Gdy dopadłam do NIEJ to...się ...przytuliłam .I...ucałowałam.Jak +- 5 tysięcy ludzi wcześniej dzisiaj .A tu (wrrr ) koronawirus .
Należało mi się -tylu biegnąc tutaj stratowałam ludzi...
i...
CUD SIĘ WYDARZYŁ
zazgrzytało i poczułam ,że przestawił ktoś zwrotnicę
we mnie

Przywitały mnie jaskółcze gniazda...

zaś jaskółcze gniazdo to oznacza
że to jest najlepsze miejsce
w świecie

bywszy w drodze pomodliłam się do ławeczki małgosiowej
tutaj można do wszystkiego...

no bo tutaj
wszystko moje
moja ta kaplica

moja ta monstrancja

moje serce
niezniszczalne
bo z kamienia .
Nie deptajcie go zbyt mocno...

i TEN ,który po tym lesie chodzi z krzyżem ,upada ,znów się podnosi -idzie dalej-niesie ...
także mój .
Tu uwagę mam .
Głęboką .
On Wam nie daje Swego krzyża do niesienia...
On chce na Swe plecy wziąć także Wasz.
No to czemu przed Nim uciekacie ?

ooo...
stawiają kopiec Czartoryskich .
Nie wiem ,czy dorzucę swój kamyczek -jeszcze to przemyślę...

podzieliła nas na wieki...głowa .
Kochanowskiego .
W pasji kolekcjonerskiej poszli za daleko !

łączko moja ukochana ,no toś mi się nie spisała .
Zielnej jutro a ty co serwujesz ?
trawę?

tutaj także szału brak lecz usprawiedliwiony brak .
Jest to bowiem kuchnia katolicka zaś katolik jak ogólnie jest wiadomo w piątki pości .

coś się jednak bieli gdzieś pod lasem.
coś zielnego się zaczyna
dziać !.

Sory!
wpis o pięknych złotych aksamitkach....
znikł
dostałam informację za to ,że ta strona to...nie działa
bo to pierwszy raz?
a ja widzę tam -po drugiej stronie wściekłego psa ,któremu z ryja żółć kapie...
jak ma toto strawić złote aksamitki ?

WŁAŚNIE BĘDĄ!!!
złote aksamitki na tle szarej i omszonej skały...
tu się we mnie odezwała dusza estetki...
lecz
okres wąchania kwiatków już za sobą mamy...
SORY BIS
właśnie tu się toczy ciężki bój o złote aksamitki
to jak mam zamieścić słoneczny słonecznik ???
znacznie gorszy !

myślą pewnie ,że :
jak zniszczyli moje kwiaty
jak zniszczyli mnie
to się uda zniszczyć wszystkie kwiaty ziemi .
Sory ale nie .
A ze Świętego Krzyża -na dodatek Zielnej to na pewno nie !

ten za chwilę nawet się rozmnoży...
będą małe słoneczniczki
świętokrzyskie...

wszystko zaś na chwałę Białej Pani...
z biała pelargonią...

i różowa hortensja też !
jak widzicie nie najgorszy tutaj mam ogródek
i to bez schylania .

Biały klasztor
okno sedlakowskie
pod nim tłum .
A myślałam :przyjdę w piątek ,będę sama.
Po co ?
głównie podziękować
za Małgosię .
Linę stąd dostała ,nawet nie wie jaką .
Lecz wiem ja .
Po tej linie pnie się w Górę
pierwsza uratowana...

to dlatego pewnie wszystko mi się bieli w oczach...
biała jest hortensja...

i stokrotki białe...

i dmuchawce...

bielusieńki kościół...

,,co ja z tego będę miał"
to pytanie zadajemy najczęściej sobie
prawdaaa?
Co ja z tego będę miała ,że lezę na tę Górę w trudzie wielkim ?
prócz podziękowania ,ale podziękować mogę i we własnym łóżku .
Przyszłam po...BŁOGOSŁAWIEŃSTWO
czyli krzyż na nową DROGĘ
wtedy już wiedziałam-muszę WSTAĆ I IŚĆ
A NIE BĘDZIE LEKKO
nigdy nie jest lekko...

czyli też po linę ?
niekoniecznie
linę mam.
Łączy mnie z TYM MIEJSCEM od wiek wieków i na wieki
chociaż
można to od biedy nazwać także liną .
Asekuracyjną .
Dano .
Usłyszałam ,że
MOGĘ SPOKOJNIE JECHAĆ NA PODLASIE
.
.
pomysł się narodził tu -z tyłu jest Kaplica Krzyża ,siłą rzeczy co się tutaj rodzi -święte...
skąd się wziął tego nie wie nikt ,lecz dokładnie ,precyzyjnie znam datę narodzin .
Trzeci sierpień o godzinie 18 .
Teraz sądzę ,że mnie gnała potrzeba ...zostawienia Bogu ...krzyża
tutaj-przypominam-zostawiłam potrzaskane w drobny mak
serce

zaś nazajutrz o trzeciej nad ranem usłyszałam :
KONIEC EPOKI CHRYSTUSOWEJ
przerażona byłam jak króliczek ,nie wiedziałam kogo koniec ten dotyczy .
Bałam się wyruszyć w drogę ,prosta ona nie jest.
Z czterema przesiadkami !prościuteńko na czuwanie nocne
jak myślicie -łatwo krzyż zostawić i iść bez krzyża dalej
na dokładkę to co chciałam zostawić jest własnością rodu ,niekoniecznie moją
ja tylko bardziej świadoma ,wiem ,że nie można dalej iść gdy się ma na stopie wrzoda.
Gnał mnie lęk gdy przyszłam tu -po krzyż
na drogę.
To jest napis na kapliczce dąbrówkowej .
MOGLI ONI -MOGĘ JA.

w rękę to tym razem krzyż -nie kije
i hajda
nie -Uteję jednak wzięłam
w drugą rękę
no bo bez podpory jak ?

prowadziła mnie jutrzenka...
Wenus czyli
tutaj była taka miła ,że mi pozowała...
teraz świeci mi prościutko w okno
a ja tęsknię...

teraz to się lekko pisze lecz(patrz niżej)

po pandemii ,po Krakowie pustym
po wyborach trudnych
wracam...

tu gdzie moje źródło zasilania
moje miejsce

MÓJ DOM
bo w południe Ojciec Święty to powiedział tak :BURZYMY MURY ,BUDUJEMY MOSTY
czyta w moich myślach ,czy co ?
ano czyta ,lecz szczegółów Wam nie zdradzę...
a za chwilę zadzwoniła Ewelinka ,,czy zechcesz pojechać ze mną na Święty Krzyż "
Siatka Cudów działa...

dalej...
dalej to już leciał cud za cudem -przestałam za nimi nadążać .
Okazało się ,że na Świętym Krzyżu święto i odpust zupełny .
Takie święto to tam mamy kilka razy w roku i naprawdę trzeba cudu ,żeby na nie PRZEZ PRZYPADEK trafić
centralnie
precyzyjnie
wprost na mszę
a przypadek-już pisałam gdzieś
TO JEST ŚWIECKA NAZWA ŚWIĘTEGO DUCHA
trafić przez przypadek na relikwiarz ten to prawdziwy cud następny .
Biegałyśmy za Nim jak za słońcem...
i tak cztery razy
piąty był prywatny dla mnie -dzięki wielkie
gdybyście zauważyli ,że po tym Świętym Krzyżu świecę to to nie radioaktywność

tego to za wiele było nawet dla mnie ,uryczałam się jak krowa skrzyżowana z bobrem
publicznie
no to poleciałam (nie na skrzydłach lecz na nogach )biegiem gdzie?
tam ,gdzie ramiona są otwarte by przytulić oraz SERCE
jak to w DOMU...

gdy wracamy cały las jest pełny Świętych Krzyży ,lecz to nie jest cud lecz norma.
Ale coś się wydarzyło jeszcze .Na samiutkim szczycie czekał na nas ...murzyn .Czarny był jak heban
jak mój nowy morion(dzięki Dziadzia to był dla mnie tego dnia cud ostatni ).
Czarną miał sutannę,był szczuplutki i wyglądał jak...wykrzyknik na tle nieba....
Pozdrowiliśmy się -przecież kumple my są .
Czarny murzyn w czarnej sutannie i biały murzyn w portkach .Wziąwszy pod uwagę moje niedawne rozważania
TO BYŁ CUD
choć Carl Gustaw Jung nazwałby to synchronicznością .
Znamy się ?oczywiście !przecież nam po drodze ...
zaś Pielgrzym z Pielgrzymką dalej IDĄ ,są już za Włoszczową .
Gdzie to wiecie ale po co ?tu weźcie głęboki oddech
aby uczcić .Trzydziestą rocznicę Swego ślubu .Też bym chciała tak .
Moja DROGA jest trudniejsza znacznie bo samotna ...
jeden ma tak ,drugi siak