© 2009-2026 by GPIUTMD

Drabina do nieba

Znów artykuł poszedł ,,w niebo"-ale to już NIC A NIC NIE POMOŻE.

Bo odkryłam -dziś-co NAPRAWDĘ robiłam przez pół roku .Czemu dla Was wtedy nie pisałam też .By mi nikt NIE PRZESZKADZAŁ .

Abym mogła skupić się na jednym -tym co ważne .Wiem również po co NAM jest Szaniś.No bo Szani WIE.Skąd?

Pole morfogetyczne ziemi ,Szani wie dokładnie to ,co ja.Popatrz Mały jak Ci utwardziłam szlak .Mnie Babka-ta sparaliżowana ,Tobie ja .

Strasznie w tym głęboki sens,gdy przypomnę sobie jak przez te pół roku prowadzono mnie za rękę .Wszystko było ,,po coś ".

Nawet ta Warszawa...tak to jest -dostrzegamy drobne sprawy...

a głównego nurtu życia nie . 

To był jeden z większych sukcesów tego lata o którym nic nie wiecie przez idiotę . Bo węże-tylko one to mnie napawały lękiem .

Bo nie boję się duchów ,diabłów ,zięcia ni teściowej ,już pisałam -kamikadze wprost,nawet tygrysa w zoo za ucho musiałam pociągnąć

ale żmija ?o co to nie .Czego ja nie robiłam by ten lęk przełamać ,boa dusiciela zakładałam na swą szyję,lazłam z premedytacją tam ,gdzie

jeszcze wczoraj były żmije -no niestety-zawsze wraz ze mną szedł LĘK.Nie jest miłe to uczucie...

BOWIEM LĘK POWODUJE ZANIK CZŁOWIECZEŃSTWA.....

Ja już chyba gdzieś pisałam -najważniejsze w życiu jest....

by kochać.

To podstawa i budulec świata jest lecz Miłość coraz rzadsza ,wręcz unikat -teraz w modę weszło używanie-to niestety świata nie buduje.

Tylko kogo kochać jak Człowiek to też unikat?I w tym celu dobry Bóg to wynalazł substytuty nooo -namiastki czyli .

Niby nie to samo lecz osiągnąć można nie najgorszy efekt

by budować.

To co można kochać ?tutaj całkowita jest dowolność .Można pieska,można kotka ,można i kwiatuszki.Można nawet i tę samą płcię...

Można nawet to.A co!bogatemu kto zabroni ,zawsze trochę chłopem ...no...mężczyzną znaczy trąci...

tylko przez umiłowanie męskich gaci to do nieba się nie pójdzie raczej .

A to ?sory -profesor Agata Chabior dziekan pedagogiki oraz psychologii -gerontolog mówi że

tego nie wolno! bo wypala dziury w mózgu zaś z dziurami w mózgu rzadko komu jest do twarzy.

A nauce trzeba wierzyć...

a co kocham ja ?o matuchno ,ja z tych kochających bardziej ,lecz najbardziej to już wiecie co ?

Drogę

czyli szlak

POD TYM MACIE ZDJĘCIE -TO PAPIESKI SZLAK.BYŁ I PODPIS ,ALE ...WYPAROWAŁ .I DOTARŁO DO MNIE W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI,

BIORĘ UDZIAŁ W WOJNIE .INFORMATYCZNO-RELIGIJNEJ .

TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI !!!

MOŻE UDA COŚ SIĘ ZAMIEŚCIĆ.

JESZCZE

UFFF!UDAŁO SIĘ! A I STRONA ZNÓW ZACZĘŁA DZIAŁAĆ -BO CHODZIŁA JAK STARY MUŁ.

MOJA WŁASNA -PRZYPOMINAM.

Wiem o czym myślicie .Że ten szlak jest okrutnie kamienisty .Macie rację -tylko że to jest ...PAPIESKI SZLAK...

TĘDY SZEDŁ PAPIEŻ .NASZ.

Cóż...skoro Nasz Papież mógł po kamieniach i pod górę to tym bardziej mogę ja.Wiem jak strasznie to przeszkadza ,że...

chodzę.

Ano chodzę.Jeszcze.Widać taka wola Boga .

Co-nie ukrywam mnie napawa szczęściem.Zobaczcie sami -ja na to patrzyłam !Własnoocznie ,że się tak wyrażę .

Takie szczyty w dali to według mojej tłumaczki snów jest KRÓLESTWO BOŻE.

Tylko to...nie był sen .Ja na to...patrzyłam .I nie w jakichś alpach ,to jest widok z papieskiego szlaku .

Teraz rozumiecie czemu Nasz Papież tak ukochał Gorce -ukochałam także ja.

Tutaj jak widzicie jest ,,za jedną siną dalą druga dal"

nie udało mi się sprawdzić co jest za tą górką....

 

POD TYM ZDJĘCIEM RANO ZROBIŁAM PODPIS...KTÓRY WYPAROWAŁ.BYŁ...O PAPIEŻU

BO TO NADAL SZLAK PAPIESKI...

I NIE BĘDĘ GO ROBIŁA PO RAZ DRUGI ,SKORO PAPIEŻ TAK SIĘ KOMUŚ NIE PODOBA ,ŻE NA STRONĘ SIĘ WŁAMUJE.

DALEJ BĘDĄ...ŻMIJE...

MOŻE TE UZNANIE ZNAJDĄ I POZWOLĄ MI WPIS ZAMIEŚCIĆ .

 

Spoczywała tuż na skraju lasu ,nasze Drogi się skrzyżowały .Zdjęcie nosi tytuł ZAUFANIE .Obustronne -jednostronne to to nie jest zaufanie lecz głupota .

Ona wie ,że krzywdy jej nie zrobię i ja też .Skąd ?Pole morfogetyczne ziemi .Kiedyś ocaliłam życie pewnej żmii -o tym wszystkie żmije wiedzą.

Pomyślałam -nie jest łatwo być żmiją ,żmii przecież nikt nie kocha ,a strach -no przecież już pisałam .Co to za uczucie -z tej najniższej półki .

Mówiąc krótko -pokochałam żmiję ,Zuzia ma na imię.Zuzia to wiedziała.Ja biegałam dookoła i krzyczałam ZUZIA -POZUJ .Zuzia pozowała...

I tak mamy pierwsze w świecie pozowane zdjęcia żmii.Tutaj mnie dygresja naszła....ze żmiją się dogadam.

A Z CZŁOWIEKIEM CO NIEKTÓRYM NI CHOLERY .Czemu?

no bo żmija nie ma ego ,już kumacie co nam wadzi w stosunkach międzyludzkich ?

To nie Zuzia! Jak widzicie ta się przytrafiła znacznie później .I nie skrzyżowały nam się drogi -były przeciwstawne ,ona szła,,na"

ja ,,z".Jedno było wspólne -zaufanie .Nie przeszkadzałyśmy sobie nawzajem ,w końcu mamy coś wspólnego -Drogę .

Zaś kilka godzin różnicy przecież się nie liczy ,ja szłam pod tę Górę rano,ona teraz...

 

Szła...metodycznie 

systematycznie i z mozołem...

 

żmija szła...

 

Królewską Drogą !na Święty Krzyż .Nie jest łatwo .By tu wleźć trzeba nie mieć ego .Trzeba uznać ,że jest ktoś mądrzejszy oraz większy

niźli ja .

Zaś niektórym -sami wiecie-to przychodzi z wieeelkim trudem .Pokora doimentnie wyszła z mody .Tu się uśmiejecie -to ,że tutaj chodzę

to jest na mnie główny zarzut.Fe .Jeszcze na piechotę ,jakież to jest gminne .Jaśnie Państwo jak już trwoga to wjeżdżają raczej .

Ja wiem swoje-MA BYĆ TRUDNO .Żmije ,smoki i kamienie.By nie szukać za daleko taki król Jagiełło także tędy szedł...

z siedem razy !NA KOLANACH !!!a myślicie czemu wygrał pod Grunwaldem .Mógł Jagiełło mogę ja .Nawet taka żmija może .

Kto zabroni nam .

PAMIĘTAJ CZŁOWIECZE,ŻE JESTEŚ PROCHEM I W PROCH SIĘ OBRÓCISZ

środa popielcowa

Pamiętaj człowiecze -zanim w proch się obrócisz zostaw jakiś swój ślad na ziemi.

Łycha ,micha ,kicha -no sory lecz to nie ma sensu.Gdyby myślał tak neandertalczyk nadal żylibyśmy w jaskiniach ,przyodziani w skóry .

Ale ważne też ZA KIM IDZIEMY.Bo samotne przecieranie szlaku także nie ma sensu.Tu w zadumę wpadłam.

Przedziwnym zrządzeniem losu zawsze szłam za najlepszymi.Przecież tego ,że pójdę Papieskim Szlakiem TEGO lata nie zaplanowałam....

a żmija?żmija za mną szła -to był wybór żmii -nie wiedziałam nawet ,że to ja jej przetarłam szlak....

Czy zostawiłam swój ślad?Jeszcze ile! Na dodatek niezniszczalne ,wieczne.

To dlatego złe piany dostaje i wali we mnie tak jak w bęben .Nie wiedziałam wcześniej jaka to potęga

lecz gdybym wiedziała też bym wojowała.Nie wiedziałam czemu nikt mnie nie zatrzymał na centralnym ...

gdzie płakałam i krzyczałam wymachując swą Uteją .Teraz wiem.Naprawdę groźni są straceńcy.

No powiedział przecież PILNUJCIE MI TYCH SZLAKÓW

to pilnuję!!!

Lecz powiedział także NIE LĘKAJCIE SIĘ .

Może warto Go posłuchać ?A na pewno w mojej ćwiartce Polski-nie zdążyłam więcej choć robiłam absolutnie wszystko . 

To jest ten co daje Swoje serce .

Tam na Górze.

Tylko trzeba wleźć do Niego -bo nie liczcie na to ,że On dla was się przefatyguje .

Jak powiedział Ojciec Waldemar :

BÓG TO FACET HONOROWY NIGDZIE NIE PCHA SIĘ NA SIŁĘ-TRZEBA GO ZAPROSIĆ.

O tym nawet żmija wie .

A my???

 

 

 

 

iść ,ciągle iść.

W stronę słońca to rozumiem ,ale w stronę czarnych drzew?

śniły mi się,no -nad ranem...

sen na tyle ważny ,że wypadło 

spakować węzełek ,kije wziąć 

i iść... 

zresztą i tak musiałam .

Po co ?

tutaj ,,po co"się nie idzie ,tutaj żeby być.

ALE PODZIĘKOWAĆ TRZEBA .

Za co ?

Że żyjemy.

Brakowało tak niewiele...

przywitali po Bożemu...

a sól gdzie ?

zamiast Dziadzi biznes kot prowadzi .

Też się ze mną zaprzyjaźnił...

wszystko jest oserduszkowane...

 

o litości !

na co Oni tu zbierają ?

karczma .

Cóż...nie wszystkim jest wiadomo ,że na Górze przez czas jakiś klasztor mnichów był upadłych.

Nikt nie pytał mnie o zdanie lecz to nie był dobry pomysł.

Energetykę miejsc mocy to fatalnie znoszą właśnie ci upadli ,zachowują się jakby je oblazły wszy .

Boooją się!

Boga!!!

Odwrotności nie ?

Ano nie.Bo kumpel.Kto się kumpla boi...

Szli...JUŻ z Góry...On prowadził stadko ,za nim dwoje dziatek ,pochód zamykała żona.

Trochę się zdziwiłam bo ostatnio -tak niedawno przecież samiuteńka byłam jak ten palec,tak musiało chyba być.

Wtedy przyjechałam ...żebrać ,sama mogłam klękać ,krzyczeć KRZYŻU ŚWIĘTY -RATUJ...

a odpowiadały echem jodły...

co przedstawia zdjęcie?mnie ?a nieprawda ,zdjęcie tytuł ma ENTUZJAZM bo On powiedział:

SĄ NA GÓRZE LUDZIE

ależ to zabrzmiało...

to przetrwali jacyś ?

Dobra -już się nie wygłupiam prawda cała to wygląda tak:

wprawdzie nam nastały takie czasy że(jak poeta gada)dookoła pełno ludzi, o człowieka coraz trudniej ,lecz...

tutaj upolować go najłatwiej ,taki teren endemiczny jest .

By nie cieszyć się nadmiernie...chyba przez te wszy .

Zły nie czuje się tu komfortowo to i nie przychodzi ...

no bo po co ? 

tu zaś raj...

Ci idący za mną propozycję mi złożyli ,żeby z nimi iść czerwonym szlakiem.

Sorki mili -ja od dawna już niebieskim .

a ponadto przyszłam tu rozwikłać problem czarnych drzew.

Zaś oświecić ma mnie Krzyż..

.

gdzieś już chyba to pisałam ,że prorocze sny to ma u nas trzecie pokolenie,jak się trafi trzeba go zrozumieć za wszelką cenę .

Ważna to wskazówka...

Śniłam otóż czarny sad.

To były same stare śliwy.

Wszystkie czarne...

za to na zieleniuteńkiej rosły trawie -troszkę podobnej do tej .

Wyglądał ten czarny sad zjawiskowo pięknie .

To złapałam za sekator,wycinałam gałęzie zbędne

aby było jeszcze piękniej .

Lecz odkryłam,że to co wycinam martwe.

Nie urodzi już owocu .liścia ani kwiatu ,no to po co ?

trzeba trafu ,że trafiłam na wycinkę drzew.

W parku narodowym  !

W życiu pierwszy raz ,byłam tutaj przecież setki razy...

to co właśnie pada przy użyciu piły i topora było suche ,całkiem martwe !!!

i już WIEM.

Witaj księże profesorze .

Bowiem to wysokie okno to jest okno sedlakowskie.

Ksiądz profesor Sedlak gdy tu był to w nim często stał ,patrzył na ukochane Góry Świętokrzyskie...

kiedyś nawet Go widziałam ,cały był na biało ,ręką nawet mi pomachał...

troszkę chyba mnie

lubi..

jak  to dobrze ZNÓW zobaczyć choinkę .

Prawdziwą.

Jak w Bukówce....

Poznaliście moje nowe określenie ,JAK W BUKÓWCE to oznacza ,że...

COŚ JEST PRAWDZIWE

bez sztucznego pucu i zadęcia.

Bo świat cały to mam podzielony -na prawdziwe oraz nie.

I od razu mówię że:

nieprawdziwe jest

gówno warte...

Jezus w białych różach...

spodobała mi się ta koncepcja .

A w ogóle (abstrahując)nie wiem ,kto tu robi...no...bukiety ,lecz .jest coraz lepiej.

Już prawie jak w Tyńcu ikebaną sławnym...

jeszcze tylko mnichów  chór .

I chorały gregoriańskie...

wiem .wiem -oblaci to obieżyświaty...

ale może by zaprosić Antosię Krzysztoń ?

Ona starczy za calutki chór

aniołów... 

ta Rodzina Święta też przypadła mi do gustu...

cała szopka zresztą to jest istny cud.

 

Ale najpiękniejsza to wyszła Rodzina zwykła...

świętokrzyska.

Nie wiem czy Wam jest wiadome ,że dla ortodoksyjnego najważniejsza jest...Rodzina.

Zaś Świątynia -nad świętości świętość to dopiero po niej.

U nas znacznie prościej .

Nic świętego.

Gdyby ktoś wiedzieć chciał co najbardziej tutaj kocham to odpowiedź brzmi :

ŚWIĘTOKRZYSKI WIATR

Nikt na całym świecie takiego wiatru nie ma,to dlatego jodły tutaj mają dziwne czubki,stąd jest gołoborze ,Łysica oraz Łysa Góra,stąd też czarownice .

Sory ale taka miotła jakiś napęd musi mieć!

Siłą woli nie poleci...

Otóż świętokrzyski wiatr to wygląda tak :

no dole ciisza ,w puszczy ciiisza ,gdy mijamy kapliczkę dąbrówkową to zaczyna wiać .

Jeśli taką ma fantazję oczywiście .

Zaś na samej Górze to się piekło rozpętuje,oraz przeraźliwe ziiimno.

Trzeba szybko uciec ,a najlepiej do Kaplicy Krzyża .

Gdyby ktoś z Was nie miał jeszcze Wiary

(przypominam .że jest Darem -nie każdemu dana)to najszybciej ją dostanie w kaplicy krzyża kiedy wieje wiatr .

Świat się wali cały ,nam nad głową wyyyje,stuka,dudni...

TYLKO TUTAJ JEST BEZPIECZNIE

 ł

i Jezusa tutaj mogę spotkać swego.

Najpiękniejszego.

Gdzie nie powiem bo nie upoważnił mnie do tego.

Ja Mu robię tylko nędzne fotografie ,jak dotychczas żadna nie oddaje prawdy.

Kiedyś chciałam sfotografować wiatr...

a jak można nieskończone dobro?

nawet ramę już nabyłam ,tylko zdjęcie to mi nadal nie wychodzi...

ale za to zawsze ,nieodmiennie mi wychodzi widok wyjścia na ten świat...

kiedy weszłam na niebieski szlak?

z szesnaście lat nazad...

dokładniusio tego dnia kiedy usłyszałam:

JESTEM LOGOS JESTEM WSZYSTKIM

MOŻESZ DO MNIE ZWRACAĆ SIĘ ZE WSZYSTKIM 

jak to dobrze skrócić dystans...

 

 

 

 

artykuł przed godziną popełniony pierw niezamieszczalny był zaś później....znikł.

Z MOJEJ WŁASNEJ STRONY OD KTÓREJ MAM LOGIN ORAZ HASŁO .

Bo od poprzedniej ,która za ozdobę na tej stronie robi NIE!

Lecz ta strona ,którą teoretycznie ja zarządzam też nie takie cuda już widziała ,najbardziej zagustowałam w tym jak zniknęły artykuły dwa

NA TEMAT ZŁA

jak kamfora.

z mojej (teoretycznie)strony....

ZŁO Z MOJEGO ŻYCIA -NO NIESTETY-NIE.

Ale zniknie ,spoko ,spoko -w końcu przecież po coś był ten sen o czarnych martwych drzewach...

 

czy wierzymy zatem w sny?

zależy w które .

Są sny wielkie .które drogowskazem są na całe życie ,są sny-wskazanie Drogi ,jest drobnica zwykła ,którą najlepiej ...zapomnieć.

W wielkich zaś największa trudność ,że podświadomość mówi do nas obrazami -symbolami ,które zinterpretować trudno.

Aż dziw ,bo żyjemy przecież w prymitywnej cywilizacji obrazkowej -o tym był ten artykuł zaginiony ,który komuś tak się nie spodobał...

Wielkie sny od wielu lat...zapisuję .ręczę ,że poraziłaby Was ich sprawdzalność po latach .

Lecz znaczenie poniektórych trzeba znać na cito zaś pomylić się nie wolno.

Po to Bóg w Swym nieskończonym miłosierdziu dał Święty Krzyż...

patrzcie -oto buk Jagiełly,już umarły, dawno zmarł także ten nasz wielki król...

Martwe drzewo ?

ależ skąd ?

nie przeliczy ile karmi bytów .W Jego cieniu mimo ,że jest trupem...nadal żyją inni...

PIĘKNA ŚMIERĆ... 

Bo są takie życia ,które nawet i po życiu drogę rozświetlają innym...

i takiego życia oraz takiej  śmierci z całej duszy Wam i sobie życzę...

lecz są życia oraz śmierci inne...

Są śmierci za życia .

Stoi toto i wygląda ładnie tylko martwe.Czarne.Nie urodzi już niczego ,liścia ,kwiatu ni owocu...

cóż...o przesłanie snu cały czas tu szło.

Nie pielęgnujcie czarnych martwych drzew choćby wyglądały nie wiem jak ładnie.

WYCINAJCIE

Bez litości młotem oraz piłą.

Nawet jeśli przez przypadek rosną w Waszym własnym parku narodowym. 

aż rozstania nadszedł czas...

pora żegnać Obidową...

nie widziałam,że tu właśnie mi wypadła moja Droga...

oraz Gorce

oczywiście ,że widzicie po lewej stronie .

jak z Lubonia schodzę-

bo zostałam tam na zawsze...

 uważać było jak zobaczyłam to co wyśniłam ze dwadzieścia lat nazad

 

a wszystkiemu winne to łowiecki co schodziły (trzeba trafu) z hal.

A jechałam pierw do Rdzawki by zobaczyć najpiękniejszy widok Tatr.Widok kicha ,bo widoczność nie fenomenalna ,ale pomyślałam sobie tak:

wrócę z Rdzawki na piechotę to baranom zdjęć porobię.

Zakopianką !

w piątek po południu!

zawsze byłam kamikadze ,ale że aż tak ?

łowiecki nie zechciały na mnie czekać ,ten mnie obszczekał...

pozostała zakopianka. W piątek .

Po południu .

Poboczem .

Na piechotę....

o Matuchno .

Jak te szczury zasuwały...

w te i wewte

a pośrodku ja.

Bo pogoda była ,a dla szczura najważniejsza jest pogoda oraz żer.

Tak.

Doszłam.

Lecz sposobem .

Bo na koniec (jak się okazało po powrocie)

ZNOWU NA PAPIESKI WESZŁAM SZLAK

Lecz i tak i tak to była krzyżowa droga...

Trzecia moja via dolorosa tego lata...

dwie poprzednie opiszę może...

jeśli zdążę oczywiście....

przecież byłam tu nie pierwszy raz...

i normalnie to tu wyglądało tak:

ale nie tym razem ,bo to było przecież pożegnanie.

Na tych zamkniętych drzwiach była strzałka oraz napis ,,wejście obok"

obok zaś się okazało :kościół puściuteńki ,puściuteńka zresztą cała Obidowa...

można sobie pobyć razem...

rozkleiłam się .

Zaś On...

ON mnie objął...

objął i

zapłakał .

Też !

widzieliście może kiedyś jak potrafi płakać Bóg ?

tego to za wiele było nawet dla mnie,wyleciałam becząc w głos ,lecz praktyczność zachowałam .

Kamień!znaleźć kamień na pamiątkę -jak mnie znacie.

Obleciałam cały kościół dokolusienieczka ,a kamienia niet !

Lecz......

Przy drzwiach -tych zamkniętych -na czarnej ścieżce leży...

11 bielusieńkich serc !

Jak rozumiem prezent od Jezusa z Obidowej

teraz -od powrotu kłopot mam

bo nie może przecież być tak by płakał sam!

a ja tu !

żeby bodaj skrzydła mieć

i polecieć....

i polecieć tam gdzie płacze Bóg...