© 2009-2026 by GPIUTMD

Drabina do nieba

Ja mam w genach coś takiego ,że tak gdzieś w połowie marca na zielone muszę wyjść.Przeważnie do Krakowa ,gdzie wtedy już magnolie kwitną...

a tu wszystko nam zamknęli ,nawet las .

a ja przecież MUSZĘ wiedzieć czy tarniny w Nowej Słupi kwitną...

czy do twarzy w nich Emerykowi...

 

jak się prezentuje Ewelinka z Matką Boską i w zawilcach...

jak odpoczywa Sobie wiecznie buk Jagieły w fiołkach ...

nieźle chyba mu na tamtym świecie...

ups...ktoś wianek zgubił ,ale to nie byłam ja...

czemu więc od nowa jeśli po staremu wszystko ?

może za wyjątkiem wianka .

Zmienia się sceneria tylko ,cel ten sam .

Sens -jak wyjdzie (w praniu ) nie

to jak było ?

pusto .

Przeraźliwie pusto .Jakby umarł już...

cały świat .

Pusty kościół i krużganki ,pusta też kaplica krzyża.

Mój Jezus...zamknięty !

Tylko ukrzyżowany jeszcze był .

Świat wymarły.

Lecz wychodzę z Kaplicy Krzyża -uszczypnijcie mnie .

CZŁOWIEK

NA DODATEK SIĘ UŚMIECHA.

Cud prawdziwy gdy jedziemy do Boga znajdujemy zaś ...człowieka 

Przykleiłam się do Nich jak pijawka ,był z chłopczykiem ten zaś kogoś mi przedziwnie przypominał .To co wyszło w praniu to po prostu zawrót głowy.

Do dziś nie mogę dojść do siebie .On...z Krakowa.Tam się urodził ,mieszkał w rynku .Z Młodym dużo lepsza jest historia.To Szanisia...

bliźniak jest astralny .Co do dnia oraz godziny .I tak oto Kaplica Krzyża znów mi prezent dała .Szanisia i Kraków .Że nie tak dosłownie ?

Oj tam oj tam -nie czepiajmy się szczegółów .Jak się tu znaleźli precyzyjnie pod Kaplicą Krzyża ?Proste jak budowa cepa .

W samochód wsiedli ,przejechali 150 kilometrów by...zobaczyć ziemię Żeromskiego .Pustą .A w tej pustce musieliśmy się spotkać.

Aby efekt jeszcze wzmocnić -teraz się dopatrzyłam są do Siebie tak podobni jak dwie krople wody .

Tak jak ja i Szani.

Tylko jest różnica .Oni są szczęśliwi bo są razem .A my nie ! Bo to bardzo kuje w oczy.

zaś o Ewelince to powiedział nowy nasz znajomy tak :ona bardzo jest uduchowiona .Goły fakt .Patrzę a uduchowiona coś do samochodu taszczy.

Zbaraniałam .Kto mnie zna to instytucję souvenirów także zna ,Czyżby moja była ?ale lepiej się upewnić .No to grzecznie pytam :

czy ja Ciebie czasem nie urodziłam ? a ta odpowiada :bo ja jestem nienormalna .No i już wiadomo wszystko .

Mam znajomą -najmądrzejszą istotę jaką znam .Na terapię chodzi .Jakoś się nie może przystosować do świata .Więcej .

Najwspanialej się rozumie z tymi z terapii.Jak jest kogoś mniejszość znaczy nienormalny .

no bo weźmy dla przykładu pierwszą z brzega czyli mnie .

Normalna babcia w czas pandemii siedzi w domu i w barchany ... ze strachu .

A ja ?na mnie tutaj to już się poznali .lizę kiedyś pod tę Górę z budki z biletami się wychyla Pani i (z grzeczności chyba)pyta :

,,normalny".No to ją objaśniłam grzecznie ,że normalny to przed telewizorem w fotelu sobie siedzi.

gdyby był normalny tenże Pan to miałby wszczepiony plastikowy staw  a nie po ziemi Żeromskiego w czas pandemii latał !

z Wnuczkiem na dodatek .Wnuczek zaś to dopiero nienormalny .Nie chciał jechać bo (tu się trzymajcie )

woli odmawiać...różaniec .

Lecz najbardziej nienormalna to faktycznie Ewelinka .Ktoś kto TAK WYGLĄDA i normalny poleruje kawiarniane stołki .

A ta ?z obcą babą za kozicę robi i po górach lata .Tak.

WIWAT WIWAT NIENORMALNI .

A jak wymrą całkiem ci normalni to my zbudujemy świat .

Od nowa .Nienormalny !Będzie pięknie .

 

Minorowo jakoś jest

i nie dziwota...

nawet powiedzenie jest ,,choćbyś gryzł kamienie"

 Współczesna ludzkość daleko odeszła od duchowych źródeł, dlatego jest podobna do statku, w którym są dziury i niesprawny silnik, nie ma na nim kapitana, a jego załoga jest skłócona. Niektórzy członkowie załogi zaczęli już to rozumieć, pojawiły się wezwania do pojednania i remontu statku.Jednak główny problem polega na tym, że nikt nie wie, że statek płynie w kierunku raf i bez zmiany kursu nawet naprawa silnika nie może uratować statku i jego załogi.

Ratunek zależy od osobistego duchowego poszukiwania każdego człowieka, zdania sobie sprawy z tego, na ile każdy z nas jest odpowiedzialny za losy ludzi i istnienie wszechświata.

Siergiej Łazariew

podparłam się Łazariewem po raz drugi ale wiem ,że to nic a nic nie zmieni .

Moja dawna droga ,łączka ukochana za kapliczką dąbrówkową ,droga prosta ,znana i bezpieczna .

Już nią idę parę ładnych lat .I co?I pstro.Nadal bezsercowość coraz większa i durnota -no wprost opadają ręce...

24 marzec 2020-trzecia rano

Skąd ta trzecia ?ano stąd,że od trzeciej ,czasem nawet już od drugiej ,czasem (jak w Wigilię tego roku) jeszcze wcześniej robię coś dla ŚWIATA

robię choć już opadają ręce gdy tak patrzę na te szlaki popieprzone doimentnie...

Robię chyba niepotrzebnie ,swoje już zrobiłam ,teraz jest potrzebny czas.

BO KORONAWIRUS TO JEST PO TO BY NAM SPADŁY ŁUSKI Z OCZU.

W 70 roku -a jakże-nowej ery w tym celu w pień wyrżnięto Jerozolimę pisał o tym Tacyt,doczytajcie może...

mówił o tym WCZEŚNIEJ ...Jezus na Oliwnej Górze -też NICZEGO to nie zmieniło.

Widać karma Świata musi się wypełnić...

Idę!puszczać światło na ścieżki świata .

TAKA TO JEST MOJA NOWA DROGA 

a najciemniej?a najciemniej wiecie gdzie ?tylko zmienić nie mam prawa .To Wy sami !

Sami musicie wybrać SWOJĄ DROGĘ

i na cito 

już od teraz

JUŻ NIE MAMY CZASU

a ja ?a ja tylko..mówię ...już od tylu lat...

i oświetlam szlaki ,żeby łatwiej było trafić...

Teraz może czemu ja .Piszę o tym by mnie nie zjadł ktoś z zawiści bo ,,dlaczego Antek a nie ja"

Krótko -zapisane w gwiazdach ,gdy się urodziła Gosia to kazałam zrobić dwa horoskopy ...

nie rozumiałam tego całe lata jak i wielu innych rzeczy .Astrolożkę miałam doskonałą ...

Może zacytuję :

Układ ten wpływa na karmę świata i jest bardziej znaczący dla losu ludzkości niż jednostki.Daje olbrzymie

perspektywy rozwoju duchowego cywilizacji.Ludzkość MUSI(podkreślenie moje ,wiem ,że nie lubicie tego 

słowa -i ja także)skorzystać z okazji do wyrażenia uniwersalnej Miłości ,POWINNA(znów paskudne słowo ,

może nie napiszę co też ludzkość powinna ).

Dalej idzie tak :NASZA PRZYSZŁOŚĆ ZALEŻY OD LICZBY OSÓB,KTÓRE ZAREAGUJĄ KONSTRUKTYWNIE

NA WYSOKĄ CZĘSTOTLIWOŚĆ .

Teraz patrzcie i się uczcie .Dziadzia .Chłop zwyczajny świętokrzyski ,nie uczony jakiś w piśmie świętym....

Haczyki zrobił.Aby INNI mogli na nich powiesić swe tobołki ,kije.INNI,KTÓRYCH WCALE NIE ZNA.

A wy?zastanówcie się przez maleńką chwilę co ostatnio udało Wam się zrobić DLA INNYCH .

Gdy to piszę jest 28 marzec -czwarta rano 

A zaledwie kilka godzin temu Ojciec Bergoglio to Nam sekret zdradził

ŻE PŁYNIEMY NA TEJ SAMEJ BARCE.

Jak zatonie barka to wraz z nią MY WSZYSCY .

U podnóża Drogi zaś znalazłam ...laskę.Bo od laski każda Droga się zaczyna -musi jakaś być podpora .

Moja też zaczęła się od laski znalezionej w Żabieńcu .Ucieszyłam się ogromnie bo dla Gosi będzie .

Zamiast tej co utonęła w kratce ściekowej dawno ,dawno temu.Ale Gosia ...Gosia (sory)nie chce iść .

Ni cholery .Przerażona jestem -wiem ,że MUSI .Pozdrowienia dla mamusi ,w Biblii bodaj coś o kamieniach

młyńskich było ?

Szanik?

Szanik to by laskę wziął i pod tę Górę pobiegł biegiem ,w burzę i ze śpiewem -prawda Szani ?

Już to przerabiałam .Lecz jest...za mały .Duchem wielki lecz za mały ciałem.Może tak zrobimy :

Dokąd radę dam poniosę.Nie dam rady -przejmiesz Ty .Jak ją znaleźć ?siostra Ci pokaże .

Tyle dla Brata przecież może zrobić ???

I W TEN SPOSÓB SPISAŁAM MÓJ TESTAMENT .

 

 

 

 

 

że istnieje kilka prawd wie każdy.

To jest prawda zwykła szara i codzienna...

to zaś prawda dziejów.I dlatego nigdy nie pytajmy DLACZEGO NAS to spotyka

ale PO CO.

Po co to pojęłam właśnie dziś .

I dlatego ostatnie Święte Krzyże mieć będziemy trzy...

w końcu mamy rekolekcje ogólnoświatowe ,nikt by nie przypuścił nawet miesiąc temu a tu proszę 

od 17 marca 2020 roku są.

Ciekawe PO CO

tylko to dostrzegamy po latach...

 

No!tym razem to nie żmija...

mały żuczek ,który wali wprost na Święty Krzyż...

Mały -duży ,ważne ,że zielony...a zielony to wiadomo jest ogólnie...

kolor jest nadziei...

Artykuły mi się zdublowały we w cudowny sposób .Nie będziemy się przejmować .nie takie cuda już ta strona oglądała...

przeżyjemy...

Dziadzia jak widzicie zimę przeżył też ...

a to ważne dla ludzkości -wyjdzie w praniu .Gdzieś pod koniec.

oczywiście niewątpliwie znowu zdjęcie oraz podpis pod nim poszły w niebo...czemu nie wiem .

Może haker na tej stronie mocno drinkujący jest?i go mierzi gdy butelka pusta...a szło o to ,że

już bociany przyleciały a nawet wypróżniły się.I że tego nie zalecam! Czemu?nie napiszę bo to długi temat.

Musi zostać kwestią wiary...uwierzcie...mnie...choć to będzie trudne...również w to ,że taki widok TU to widziałam w życiu pierwszy raz...

straaaach...się bać

bo

tu się puste flaszki nie warlają

tu kamienie nawet świecą...

tutaj jest

KRAINA ŚWIĘTA

MOJA NOWA DROGA

a na Drodze ja ,wędrowiec wieczny...

tutaj nawet i sikorka chodzi na piechotę ,bo to tylko my przywykliśmy wozić sobie wszędzie dupska

lecz najbardziej rozczuliły mnie te dwie .Zakapane miodem serce...mniejsza ma dwa lata siedem miesięcy..weszła..

na nożynach własnych...teraz szykuje się do zejścia...

Boże pobłogosław...

mała ,ale wie ,że na Górze kwiaty kwitną...

a przy wejściu ta,co żmiję depcze -bosą stopą wyobraźcie Sobie...

ja pojmuję ,że to tylko symbolika ale ona do mnie wcale nie przemawia .

Raz że nigdy ,nikogo i niczego nie deptałam-dwa że okrutniejsze znam sposoby .

żmija bowiem przydeptana pluje jadem na wsie strony i oberwać można zdrowo .

Żmija też stworzenie Boże -po coś przecież jest stworzona(nie macie nawet pojęcia zielonego ile taka żmija

WNIEŚĆ POTRAFI DOBRA DO HISTORII ŚWIATA )

żmiję trzeba...kochać.

Na tym zaś przykładzie zobaczyłam jakie różne drogi nasze

i jak w różne miejsca nas prowadzą .

I ochotę miałam dziką krzyczeć :wróćcie ,popieprzyły Wam się szlaki

lecz machnęłam ręką

koniec końców to nie moja sprawa....

stara wierzba rosochata ,Ona pierwsza mi mówiła ,że już wiosna.

Co rok!

ale chyba...już umarła...

właśnie chyba załapałam się na jej agonię ,ale bazie jeszcze wzięłam-od wielu lat są na moim stole wielkanocnym.

Zaś w tym miejscu taka mnie refleksja naszła :

umrze wierzba rosochata,umarł buk Jagiełły,my umrzemy -sory ,ale taka prawda

LECZ TO MIEJSCE NIGDY

niezniszczalne !!!

T

Tu SĄ wszystkie me generatory zaś ostatni RODZINA nawet tutaj powstał .

Czymże bowiem jest RODZINA ?

ano takim miejscem gdzie zawsze czekają na nas otwarte ramiona

i na dłoni serce .

Tu ciekawa jest kolejność ,pierw RODZINA ,Jezus zaś dołączył do Niej później .

Tu trafiłam na ostatni moment gdy się ludzie...przytulali

oraz podawali sobie ręce .

NIE LĘKAJCIE SIĘ KOCHANI !

bo to miejsce NAJBEZPIECZNIEJSZE

 

dziś -8 marca jeden problem mam ,za to duży...

wyjdzie ?

w oknie stanie ?

czy zostawi?

a jak zostawi to kto będzie nas -barany śpiewać uczył ?

kto Nam będzie błogosławił ?

wyobraźcie Sobie choć przez chwilę stado bez pasterza...

JEST!

jest dobrze!uuulga.Nic ,że nie w oknie ,ale w bibliotece...nic ,że bez wiernych choć i tak i tak przyszli...

mówił o Górze Tabor -GÓRZE PRZEMIENIENIA.

Tam jesteśmy ! oraz na Oliwnej Górze...

i w Santiago de Compostella...

ale ja nie o tym dzisiaj bo to temat bardzo dłuuugi,może zdążę Wam opisać ?dzisiaj o tym jak wczoraj po raz drugi w życiu

udało się przeskoczyć siebie.Pierwszy raz był dwadzieścia parę lat temu nazad.O co idzie?

a no o to ,że przez trzy lata ON mnie chronił ,teraz JEGO chronię ja .

Swoim kosztem.Jak GO będą beatyfikowali to opowiem jak mi trzy razy uratował życie ,jednym słowem dla mnie

święty to za życia...

i dlatego chronię .

Bo bez Światła

żyć?

jak ?