© 2009-2026 by GPIUTMD

Tutaj całe Niebo się otwiera...
a ja jak sobie jakieś miejsce upodobam będę chodzić aż do zdarcia kijów...
nie wiedziałam NIC o Obidowej ,ale czułam ,że to miejsce to jest CUD...
SORY HAKER JEST NA STRONIE

Ta uszata sowa to ja na Obidowej.
Komunikatami o hakerze będę Was karmiła,to przyczynek będzie do dziejów tej strony .
Wiem ,że mu się nie podoba Jezus,struś też wsadza w piasek łeb.
Przypominam!
TA TO JEST MOJA STRONA BĘDĘ PISAĆ TU CO JA CHCĘ!!!

tak wygląda Babia Góra stąd.
Nic nie wiedząc o tym miejscu miałam miałam szczęście tak jak zwykle .
Spotkałam tu ,,starego turystę"
ten cudzysłów jest ogromny ,młody był i przystojny ,przybył tutaj na rowerze górskim
jakże ja mu zazdrościłam...
A o Obidowej WIEDZIAŁ WSZYSTKO

on pokazał dwa jawory skąd wypływa święte źródło zwane Pocieszną Wodą
to jest nie to co myślicie ,chociaż też pociesza..
i pokazał skąd jest najpiękniejszy widok...
na Tatry...
opowiedział też historię .
Niewiarygodną !
Lecz prawdziwą...

hej ,hej idioto od mojej strony .
Popatrz ,że nie jesteś Kolumb.
Jak idiocie coś
się nie podoba to po prostu niszczy
Bowiem świat ma taki być jak idiota sobie życzy

Kościół tak jak ja i moja strona był
pod opieką Bożą
płonął jak zapałka -sucho ,wiatr południowy ,drzewo zaimpregnowane materiałem łatwopalnym ,lecz...
,,przypadkiem"przejeżdżała tędy..no nie uwierzycie ,lecz tak BYŁO
STRAŻ POŻARNA
z calusieńkim sprzętem,na manewrach byli w Szczawnicy.
no po prostu tak się złożyło...
To dlatego gdy tu byłam po raz pierwszy ,6 października tyle tutaj było straży ...
na pamiątkę tego cudu spotykają się tu strażacy na galowo w każdą pierwszą niedzielę października.
To rozumiem ,w końcu sama zawsze 13 września jestem na Świętym Krzyżu .

to dlatego tak wygląda -Swoje przeżył
tu uwaga do idiotów :
JEST NIEZNISZCZALNY
to dlatego tak Go pokochałam od pierwszego rzutu oka .
Nic nie łączy mocniej niż podobne losy .

jak się okazało niepierwszy to cud w tym miejscu...

że ja wezmę udział w cudzie tutaj to nie przeszło nawet mi przez łeb.
To na końcu...

tutaj mamy grafik

Dzieje tego miejsca obrośnięte legendami...
mnie najbardziej się podoba ta:
Od prawieków stał tu krzyż ,tu gdzie zakopianka wiódł na Węgry trakt ,dookoła lasy...
jechał tędy kupiec z towarami z lasu zaś wypadli...zbóje.
Jak to na Podhalu...
Kupiec widząc rychłą śmierć podniósł ręce oraz oczy w górę i zakrzyknął ,,KRZYŻU ŚWIĘTY-RATUJ "
tu uwagę zwracam na zbieżność z moim snem ,ja wypróbowałam -działa!
Wtedy nad wozami z towarami ukazał się...krzyż.
Wśród ognistych promieni .
Las zaś zaczął się kołysać..
Zbóje?
Tu rozbieżność jest.w jednej wersji skamienieli ,w drugiej zwieli tam gdzie rośnie pieprz...
Kupiec zaś na pamięci wieczną rzecz kazał tu wystawić kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża.
A ja ,mały żuczek przez przypadek{???}trafiłam w to miejsce .

No to jadę...
Jak widzicie -szału brak .
Tylko nikt ,nikt z nas nie wie kiedy będzie ten szał...

ale ludzie dziwnie tu serdeczni.
Welcomają...

tak oto wpadłam w tryby przeznaczenia...

tego dnia...
Od razu rano .
Zaś mnie się zdawało ,że normalnie sobie szłam .

byłam zaś odgórnie sterowana .

i do Góry od początku szłam...

przecież gołym okiem widać ,że
IDZIEMY RAZEM
zaś ja dowiedziałam się dopiero tydzień temu .

i ucieczki nie ma .

a kierunek ?
jakiż może być gdy prowadzi nas Uteja ?
Jak widzicie ON także Swoją ma Uteję .

tutaj macie moje legendarne łoże...
złote łoże .
Gdy ujrzałam je pierwszy raz parę godzin wcześniej zapytałam Panią Ewę ze z właściwym sobie wdziękiem na choleręż mnie taki sprzęt ?
powiedziała bez związku lecz pozornie tylko:
stare wino jest najlepsze.
No .
W łożu natentychmias zrobiłam sobie magazyn rzeczy wprost bezcennych.Książek ,kart pamiętliwości ...
i kamieni i kamieni .
Tego właśnie dnia został w nim także mój aparat ,powiedział co bym się odpinkała ,jest zmęczony po wczorajszym dniu ,chce spać!
Wczoraj był kościół na Salwatorze i gontyna Małgorzaty .Jak będziecie grzeczni też pokażę...

Tak ostałyśmy się same obie.
Hej Uteja -prowadź .

Gdzie ?to było jasne ,proste ,oczywiste :
Muszę!
Do...Chabówki.
Po co nie wiem aż do dziś ,nigdy nie byłam we w Chabówce !Ani wcześniej ,ani teraz...
tylko ,że jak muszę to dyskusji ze mną nie ma ,koniec końców znam się parę lat...

na niebie znaki...
na ziemi znaki...
na drzewach znaki...

no i sterowanie .to odgórne także jest .

Dojechałam ...
oniemiałam...
pokochałam...

dziwne nie jest raczej.
A zrozumie ktoś ze Starachowic...
u nas także był kościółek modrzewiowy ,tylko sceneria nie ta ,nie na Górze ,lecz ogólnie biorąc losy dość podobne ,
jak się dowiedziałam później .

i tak oto już drugiego dnia pobytu przytrafiła mi się Miłość...

we w Chabówce ?no...tutaj bym polemizowała .Zaś na razie porwał mnie wir wydarzeń .Były straże no ..ogniowe ,ze trzydzieści sztuk ...
i defilada...a i stroje też galowe ...
zaś mój aparat spał we w złotym łożu ...
a nie mówię ?
zawsze będę powtarzała
to co najważniejsze mamy w sercu nie na fotografii...

chociaż...
i na fotografii to się kiedyś coś uchwyci...
wtedy to coś jest a jest .
Na wiek wieków.
Amen.
Lecz na razie ,wiecie ,rozumiecie -nie?
Jest kościół i jest niedziela...
pora iść namszę...

Siedział Sobie tuż przy wejściu -z prawej strony .Widać było ,coś strasznego przeżył .
Tak ,jak ja ...
zaś nic nie łączy bardziej niż przeżycia straszne wspólne .Może tylko wspólny szlak...

Jestem wiecie na podhalu.
Tu Jezusów frasobliwych jest a jest...
tamten jednak był śzczególny .
A i kościół co tu dużo mówić też.
Nawet ksiądz też był szczególny .
Wygłosił kazanie ,temat :wstańcie -chodźmy.
i od razu mówię -nie na wybory .

wyszłam ,a tu defilują straże .
A pożaru brak !
Tutaj było już za dużo wrażeń bo pomyślcie tylko sami :
w czasie godziny pokochałam:nowe miejsce i Jezusa ,teraz znowu defilada....
zbielałymi usty wyszeptałam ,,gdzie ja jestem" ?
NA OBIDOWEJ -NA PIĄTKOWEJ GÓRZE
powiedziała z boku Pani.

Dodatkowo doszła jeszcze idea Trójcy Świętej bo pomyślcie sami :
kościół jeden ale w miejscach trzech .We w Chabówce ,na Piątkowej Górze oraz w Obidowej...

coś kapować to zaczęłam wtedy ,kiedy zobaczyłam zmaterializowany mój własny sen sprzed 18 lat .
Jak będzicie grzeczni Wam opowiem...

dodatkowo nie planując ani wiedząc ani rozumiejąc w tej godzinie na papieski wdepłam szlak

to co miałam robić?
pokochałam
kościół w Chabówce. na Piątkowej Górze .Nooo -na Obidowej .
I Jezusa w Nim ...
c.d.n.
A ja jak zawsze...
kije i królewską drogą...
lecz tym razem chciałam być strategiem ,poszłam rano wiedząc ,że peleton rusza o 12 .
Już pisałam -w tłumie jakoś mi nie tak .
A ja chciałam iść z Nim na Golgotę.
Patrzcie.
Już skazany...
wziął na plecy krzyż i idzie
A tu kwitną kwiaty...
Brzoza pyli...
wiosna ...
Upadł pierwszy raz pod krzyżem...
A tu Dziadzia się plażuje
i jak zwykle na mój widok krzyczy ,,wszelki duch Pana Boga chwali "
i namawia na sekret mnicha .
Dziadzia -ja z Jezusem idę .
Na Golgotę...
i znów żaba rozdeptana...
Ludzie !
nie możecie być uważni bardziej ?
żaba też
chce żyć...
o uważności jeszcze będzie...
Niedziela Wielkanocna rano.
Mą krzyżową drogę będę opisywać jak znam życie baaardzo długo.
Wczoraj wieczorem mi leciały...gwiazdy z komputera .
Ogrom gwiazd...
Było pięknie...
Mi to nie przeszkadza wcale odkąd od sąsiadów mam fotel przewygodny wyścielony baranami .
Siedzę weń wtulona ,myślę i się bujam.
Patrząc w z komputera gwiazdy...
Że z plecakiem tutaj idę ?
Ależ skądże .
To nie plecak -to jest krzyż .
Jak skrzętnie policzyłam patrząc w gwiazdy z komputera siódmy.
To który kręgosłup by to wytrzymał ?
a widzicie...
a ja idę ...
jeszcze...
Tu się żegna z Matką .
Co musiała czuć zrozumiałam teraz ,gdy troszeczkę wyżej znalazłam kamień ...
na nim...
chłopiec ,który niesie krzyż .No...
normalny ludzki odruch -zostań w domu ,gdzie jest ciepło ,fotel i barania skóra...
sztuką jest powiedzieć :
IDŹ -JA CIĘ BĘDĘ WSPIERAĆ...
Jeszcze dzień wcześniej ,w wielki czwartek chciałam krzyż Szanisia wziąść na siebie .
Każdy mądry wie o czym mówię.
Poniosłabym i trzy krzyże żeby jemu było lżej...
i musiałam tu przyjechać by zrozumieć.
KAŻDY NIESIE CO MU DANO
A tu znowu wiosna...
chociaż nie szalona jeszcze...
Lany poniedziałek ,ludzie rozkładają parasole...
Piszę...
Mam czas...
Mogę pisać i oktawę ,czyli jeszcze osiem dni .
Przecież knota pisanego na kolanie Wam nie wstawię...
No!
On jest moim ulubieńcem na tej drodze.
Kim był to różnie prawią ,ale przecież to nieważne .
Ważne że:
WZIĄŁ KRZYŻ I POMÓGŁ
że normalne ???
hmmm
to spróbujcie pomóc dźwigać krzyż skazańcowi...
A tu dalej idzie wiosna...
Święta Weronika Mu ociera pot.
I TO WŁAŚNIE JEST...UWAŻNOŚĆ
NA POTRZEBY INNYCH
Powiadacie ,,to normalne"
Ludzie!
to jest cecha tak ogromnie rzadka ,że została za nią ...świętą...
teraz zaś...
sensacja będzie..
Otóż-tak w połowie drogi to odkrycia dokonałam
idę ...w tłumie
tych ,co przyszli tutaj by iść sami.
I
pierwszy raz w życiu poczułam ,że członkiem wspólnoty jestem
strasznie fajnych ludzi .
A kultura jaka ...
nikt nikomu nie przeszkadzał być samotnym...
ależ fajny konfesjonał...
i
Ci nie byli sami...
Oni byli serca dwa a w jednym.
Żałujcie ,że nie widzicie tego z przodu.
już wracali a wtuleni w Siebie jak papużki dwie nierozłączki
a pod nosem mamrotali
,,przenajświętsze serce Jezusowe ''
Też dostali ?
Upadł!
drugi raz !
już mówiłam lecz powtórzę
nie jest sztuką upaść
sztuką wstać i dalej iść...
spotkał baby ,które płaczą ,jeszcze musiał je pocieszać...
a płakanie na co komu ?
tylko po nim boli głowa .
no wygląda to poważnie,sił już nie ma ,upadł po raz trzeci .
Czy je znajdzie aby dojść na Swoją śmierć haniebną ?
Popatrz tylko
już jest niedaleko...
Doszedł !!!
i przybili Go do krzyża...
A tu dalej wiosna...
kwiaty...
zaś On...
umarł...
na tym krzyżu...
za nas ?
Cóż
jak nikt na świecie znał ideę pola...
doskonale wiedział ,że każda wina musi być....
odkupiona .
A Wy ?
Nie wiecie ?
TO JUŻ WIECIE.
DRUGI CHRYSTUS ZAŚ MOŻE NAM SIĘ NIE ZDARZYĆ...
i pomyślcie choć przez chwilę...
i co wtedy ?
Zdjęli z krzyża
obnażyli
tu znów czas jest na myślenie .
Gdyby Nas tak obnażyli...
gdyby zdjęli szatki...
gdyby zmyli pudry ,szminki ...a gdybyśmy tak odrzucili MASKI
co też by się ukazało tam pod spodem ?
goła prawda ?
przecież wiecie jak wygląda...
i złożyli Go do grobu...
i kamieniem Grób przywalili...
dla pewności ?
tu dygresja będzie mała
otóż
gdyby mnie się przytrafiło umrzeć też przywalcie
a najlepiej stertą
a tu kot od lat znajomy...
no bo tutaj wszystko znane
obsikane i kochana
moje....
Uciec !
jedna tu ucieczki droga -to wie nawet Szani.
Cooo
zamknięte ?
ale przecież(ponoć )klucz posiadam.
Nie ten !
Nie pasuje!
No to gdzie się schowam ?
Ale tej rozpaczy nie zapomnę...
Nigdy!
Na dziedziniec.
Kwitną kwiatyyy
ale co to są za kwiaty na betonie ???
Motyl!
psiakrew
też nie ten !
na dodatek także na betonie ...
A dziedziniec cały zastawiony .
no samochód wprost na samochodzie .
Zaraz .
Ja tu czegoś nie rozumiem .
Jezus na Golgote na piechote
Jagiełlo -w końcu król-pod tę Górę na kolanach...
to przepraszam
kim wy jesteście
znów poczułam chęć ucieczki ,nie wiem czemu...
Do klasztoru -wszak od wieków tam przed złem się chroniono .
Wchodzę -patrzę i nie wierzę własnym oczom .
Bo latają jak gzy wścieknięte,szarpią każdą klamkę...
ale o co chodzi ?
aaa rozumiem ,żeru tu szukają ,głodni .
Dzięki wielkie Wam oblaci ,bo ludziska by zrobili sobie piknik.
A mówiłam Mękę Pańską ,noo ...o suchym ryju przeżyć jest nie sposób...
uciec...uciec jak najdalej...
co mi pozostało ?
uciec do kościoła .
Kościół puściusieńki ni żywego ducha ,klou imprezy się odbywa teraz przy swoich samochodach .
Tam czekają aż nam złożą Go do grobu .
No niestety ...i tu wpadły wściekłe gzy hałasując przeokrutnie
,,gdzie tu jest najlepsze miejsce ,żeby wszystko widzieć "
no paniusiu ,ślepi w sercu to niczego nie zobaczą nawet jeśli będą mieć na własnym nosie .
Jeśli dobrze zrozumiałam nie ma chleba ,może choć igrzyska ?
lecz
to nie cyrk jest Kaliguli tutaj Bóg mieszka .
Znów uciekać muszę we w popłochu .
Bo zgrzeszyłam.
W Domu Bożym.
chwilowo tylko myślą jeszcze ale czuję ,że za moment to nagrzeszę słowem oraz czynem .
Gdy tak uciekałam to się otworzyły drzwi...
tam ,gdzie mój Jezus...
stamtąd usłyszałam :
,,szczęść Boże "
Szczęść !
Teraz wiem!
MAM TU PRZYJACIÓŁ
i jak papież proszę...
módlcie się za mnie
nie jest łatwo...
P.S.
tutaj będzie!
wróćcie tutaj gdy tekst skończę.
Jutro jest oktawa .
Dobrze zejść z krzyżowej drogi do pierwszego maja,,,,
Doszli
Patrzę -słucham...
Biskup tak powiedział :
NIE JEST SZTUKĄ ODPROWADZIĆ KOGOŚ NA GOLGOTĘ
SZTUKĄ JEST BYĆ Z NIM
GDY UMIERA...
tutaj nic ani dodać ani ująć .
Lecz...
jeden Pan to usiadł...
dupskiem ...
na kamieniu Naszym ...
no...węgielnym
ale przecież
ON JEST śWIĘTY
Lubię kiedy TUTAJ jest...
lubię kiedy błogosławi..
bo
jest nadzieja
że
coś ważnego się wydarzy
tak jak mnie...
podszedł do mnie i ...wyciągnął dłoń...
oniemiałam ,do dziś jeszcze czuję wstyd .
Gdy ktoś do Was dłoń wyciąga to ją szybko łapcie ,drugi raz to może się nie powtórzyć.
I powiedział :
mam nadzieję ,że TU się spotkamy za rok.
i tak jestem umówiona...
i peleton poszedł...
na tę Świętą Górę...
ilu jest w tym peletonie ślepych w sercu ?
ilu spadły łuski z oczu ?
ilu widzi?
a tu kwitną kwiaty...
ja...wróciłam
sory
ale dwie Golgoty w jednym dniu to nie sposób jest sforsować ...
Moja łąka ukochana za kapliczką dąbrówkową.
Tu przyleciał .
Motyl .Piękny był i duży ,strasznie szybko latał .
I odleciał ...
A ja ...
ja krzyczałam głośno ,,wróć "
i...
powrócił
zaś las cały to był pełen białych gwiazd ...
i szczęśliwa byłam...
lecz
za nic nie dał się sfotografować.
Myślę sobie ,że jest mnóstwo spraw ,które w sercu mamy ,nie na zdjęciu...
prawda ?
te powroty świętokrzyskie...
zawsze piękne...
znowu kwiaty ...
tylko czemu są zielone ?
schodzili z Góry .
Także byli piękni ...
i łyskali w słońcu nowiutkimi obrączkami...
myślę sobie ,że ślub wzięli nie atrapę .
Zaś ich szczęście z dala widne do ogólnej puli szczęścia wejdzie...
i mój motyl oczywiście też .
zaś tu idzie wiosna.
Patrzcie w głębi ,ta w zielonym kapeluszu.
Tsyt -ona chyba ...nie jest sama...
tylko czemu wiosna też ma krzyż ?
Dziadzia to tym razem dał -no właściwie nie wiem co .
Może to być dzik ,lub słonie dwa ,
albo pies .
Czekam na Szanisia -będzie wiedział.
Bo w kamieniach to od pieluch czyta tak ,jak nikt na świecie ...
teraz moc zdobywa .
od Emeryka .
Nie pamiętam ,czy Wam opowiadałam tę historię .
Było to pod jesień ,jeden z nich przywalił w busa .
Na śmierć .
Zamartwiałam się okrutnie bo co może smutniejszego być niż samotny ptak...
samotny człowiek...
znów są dwa.
Będą miały dzieci...
Bo jak uczy Nas ta historia cała najważniejsze w życiu jest
GDY SIĘ UDA PRZEKUĆ KLĘSKĘ W SUKCES
lecz
to udaje się nielicznym .
P.S. 1
Przyjechałam tu za tydzień równy .
Także w piątek lecz nie ,,wielki "tylko zwykły ,szary ,chociaż mieścił się w oktawie .
Tak pod wieczór...
samochodem na samiutką Górę .
W mojej nomenklaturze to :wpaść na chwilę na Święty Krzyż .
Było pięknie .
Cicho ,już śpiewały ptaki nocne ...
kościół także pusty...
i Kaplica Krzyża znowu czynna także pusta...
lecz w Niej grób ,a w grobie...biała chusta .
,,nie masz Go tu ,zostało Jego odzienie "
a zostało ?
Ale najpierw z żelaznym sercem gdzie ?
to pytanie retoryczne jest
oczywiście ,że na Święty Krzyż .
Tylko jakiś w złym humorze ?
Ewelinka to da radę rozbroić wszystkich.
No rychtynio fragment mamy tu Kaplicy Sykstyńskiej
tego w którym dłoń podaje Bóg...
albo taki buczek mały weźmy ...
patrzcie jak się przemyślnie schował .
Tu zaś ,za kapliczką dąbrówkową to dąbrówka rośnie .
Rozłogowa.
I tu właśnie Ewelinka to poczuła ...miętę .
chwalcie
łąki
umajone
tu zaś coś upolować chce
aparatem....
Kangurka...
+Jej Kangur =najpiękniejszy widok świata
tu się coś zapyla .
Ciekawostka co powstanie...
Moja droga.
Miało z góry być i co ?
Ewelina Wielka.
Zawsze tak podejrzewałam .
Dalszy ciąg nastąpi.
Będą dalej łąki umajone,lecz zwaliło mi się na łeb mnóstwo spraw.
Drobnych .
To te wielkie -sory -lecz poczekać muszą .
Skoro wielka to do góry z Nią .
Obie bowiem mamy tak ,że lubimy oglądać z góry świat .
Z góry nie widać brudu ni malizny ...
Z góry można złapać perspektywę...
i zobaczyć...
Inny Świat.
Tak wygląda z góry Nasze Białe Miasto...
Ciekawostka to polega na tym ,że...
wszędzie jak daleko sięgnąć okiem ...leje
U NAS NIE !
wiecie czemu ?
ktoś Nas chroni ,nic tu dodać ,nic tu ująć...
nie chce mi się wracać do poziomu ....
tam na Górze...
NIEREALNY BIAŁY ŚWIAT
Kiedy księżyc mi zagląda w okno (zauważcie sami)to potrzebę taką czuję
kije wziąć i iść
przed siebie...
tego dnia (pierwszego dnia wiosny -przypominam )gdzieś nad ranem(żyć zaczynam tak gdzieś w okolicach trzeciej )
USŁYSZAŁAM
(bo ja słyszę -widzi Szaniś)-o Matuchno -ale nakminiłam...
więc nad ranem pierwszego dnia wiosny usłyszałam:
POZBĄDŹ SIĘ LĘKÓW O ZAWARTOŚĆ PLECAKÓW INNYCH LUDZI
Ja pierdzielę !
Czyli mam przestać troszczyć się o innych ???
To w ogóle jest możliwe ?
No to tak jak z wszystkim czego nie da się przeskoczyć....
Tu.
Trata tata -Ten się lękał o plecaki innych ludzi.
Przecież po coś na Golgotę szedł.
i coś niósł.
No nikt mi nie powie bo mu nie uwierzę ,że to był
JEGO KRZYŻ
Zaś mój chłopiec-no -Emeryk idzie pod tę Górę tak ,że przetarł spodnie na kolanach...
też za Siebie ???
to co narozrabiał.
Przecież święty....
...
Dziadzia-tylko nam się nie wygłupiaj.
Szaniś pytał już o Ciebie .
Szaniś Ciebie...adoptował
jesteś jego.
U nas bowiem to panuje taka moda ,kiedy człowiek nie posiada rodziny własnej adoptuje to ,co mu się podoba...
Tym sposobem mam dwie córki...
Szaniś Dziadka -Jego nie tak dawno umarł i do dziś rozpacza...
a ja -beszczel jeden idę sobie znacznie ,znacznie dalej...
adoptuję sobie pola ,łąki, lasy
drzewa
Moje są !
wszak Wałęsa obiecywał kawałek Polski każdemu...
no to sobie wzięłam...
i co mi zrobicie ?
Mój jest także ten buk-już od dawna po nim płaczę .
Oraz Święty Krzyż.
Tak się urządziłam cwanie -żadne Drezno ,żaden lądyn...
trzeba będzie -dojdę nawet na piechotę nocą ,sama. Z nogą po operacji
czego dowiodłam -będzie równo ze trzy lata temu
Lecz nie tylko mój.
Patrzcie Sami -ta ławeczka za kamieniem jest ławeczką...Szanisiową.
Na niej wydarzyło się coś zupełnie niezwykłego.
Na niej Szaniś -mały chłopczyk odkrył całkiem samodzielnie oraz niespodzianie ,że....
kiedy człowiekowi pęka z bólu serce lub(przypadkiem) już mu pękło w drobny mak...
bierze kije...
IDZIE
TAM
Szaniś jak na pokolenie młode nam przystało odkrył znacznie ,znacznie więcej.
Że:
idąc można śpiewać ...szanty...
No ,tu nam co innego jednak w duszy gra.
Ja...
jakbym miała śpiewać idąc pod tę Górę śpiewałabym pewnie :
"jest inny świat,tak wiem gdzieś tu ,nie za lasami tam ,po prostu On jest tu
i czuję -płonie światło gdzieś wokół nas
tak czuję światło płonie
a złoty deszcz ,a tęcza tęcz
nad głową
wystarczy tylko ...spojrzeć...
gdy widzimy INNY ŚWIAT
to to nazywa się ...mistyka
Białe Miasto patrz.
A co dostrzegł mały Szani na tej ławeczce w lipcu w tamtym roku ?
Nooo
Rodzinę...
w której ...kocha się i...szanuje dzieci .
Wstrząsające -nie?
Tutaj mamy zaś ławeczkę Gosi .
Gośka-nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa .dzięki .
Bo to oznaczało ,,warto"
warto jest nieść krzyż dla kogoś i za kogoś...
dla niewtajemniczonych-tu na tej ławeczce dowiedziałyśmy się obie że...
moja Gośka będzie...psychologiem...
a nie zmieniać prześcieradła
po ,,miłości"innych
co tu mamy ?
kamień.
Ale niezwyczajny.
ten ma...oczy
i
jest roześmiany...
TO WĘGIELNY KAMIEŃ JEST TEJ STRONY...
c
a tu ?
kto tu czeka ?
nie wiem.
Musi ,że ktoś miły ,dobry
TAK JAK WSZYSTKO NA TEJ GÓRZE...
Może niekoniecznie ?
bo na samej Górze na krużgankach złotych ....kto to ?
Mój Emeryk ?
Ależ to jest jakiś biedak !
Okazało się ,że miałam szczęście .
Bo na Górze jest ...wystawa.
czegoż ja się z niej nie dowiedziałam...
Aaaa...
rozumiem .
Bo ten tu to młody królewicz Emeryk.
Zanim jeszcze został święty .
Rzecz ciekawa -świętym nikt się nie urodził jeszcze.
Święci się ...stajemy .
w dość niemiły zresztą sposób .
Bo Emeryk by nie szukać dalej to nie tykał ...własnej żony .
Takich ,,świętych "i współcześnie to by znalazł wielu ,tylko On ,no...nie używał
innych także .
A to już trudniejsze...
tylko tu nie przyszłam kontemplować drogi do świętości .
tutaj dziś najważniejsze są...plecaki...
od początku były.
Patrzcie sami -ten Pan to udaje ,że...plecaka nie ma.
W zamian ma aprarat.
Fotograficzny.
Jaki to jest straszny plecak to najlepiej wiem na całym świecie....
Gdy mnie mijał przeokrutnie sapał .
Skomentował
,,to prawdziwa droga jest krzyżowa"
i od razu wiem-nigdy nie był na krzyżowej drodze.
Ale plecak ,załadowany aż po czub to posiada ,no a jakże
choć na pierwszy oka rzut plecaka ...nie ma.
To kamuflaż .
No ,no ,no...
tu dopiero plecak mamy -tak
strrrach
ale gdybyś Łukasz miał ochotę wpaść to może mi się uda pierwszy raz opanować lęk.
Wiesz kiedy ?
No bo gdzie to jasne.
To to chyba jest mój kumpel-chociaż na tę Górę łazikuje częściej niźli ja .
Ze z plecakiem jak przykazał Bóg.
Po to przecież idzie się na Górę by to co w plecaku tu zostawić...
Z doświadczenia powiem Wam -na całym świecie nie ma plecaków większych niż...własne dzieci.
Tutaj wszystko jest nie tak.Albo złe bo myśli ,że w źle to akurat mu do twarzy ,albo wprost przeciwnie.
Dobre.
I jak z takim żyć ,jak od rodziny nam odstaje przeokrutnie ?
Proste.
Bić.Szansa jest ,że się stanie...złe .
Tylko może być odwrotny skutek .
Wtedy to dopiero plecak jest.
Może oczywiście być odwrotnie też .
To nasz rodzic jest plecakiem.
Umrzeć nie chce za cholerę...
ma za dobrą pamięć...
I ten ciężar...trzeba nieść.
Nieść tak !
No bo koniec końców...nasz.
Jakby nie popatrzył własny.
Ale martwić się co w tym plecaku???
no faktycznie to głupota ,jakiż mamy na to wpływ ?
Bo zawartość plecaka ,to co weń zapakowaliśmy to już nasza ,
Osobista.
Troszkę tylko mam złośliwej satysfakcji ,no bo wyobraźnia działa.
Otóż nieodmiennie widzę moment gdy ...dojdziemy .
Tu dygresja.
Droga różna i plecaki przeróżniste lecz :
idziemy wszyscy ,że zacytuję biskupa Pylaka
W TĘ SAMĄ STRONĘ.
I nadejdzie nieuchronny moment...rozpakowania .
O Matuchno !
To jak ,jak mam się nie lękać ,jak zawartość znam ?
Już pisałam -najważniejsze tutaj zawsze się wydarza gdy ...wracamy.
Gdy schodzimy ze z tej Góry ,to taka kropka jest nad i -nomen omen.
Czy widzicie tam na dole czarną kropkę ?
to i więcej nie ujrzycie -RODO .
Musicie uwierzyć w to co piszę-tak Rodo
stało się ...podstawą wiary .
Szczupły ,zawadiacki,roześmiany i...
szczęśliwy .
Zaś schodami do Nieba...biegł...
Jak Bóg Bogiem i świat światem jak tu łazikuję tyle lat nigdy nie widziałam by na tę Górę ktoś...wbiegał
jak się okazało można również tak !
Plecak ?
Ani śladu!
Sama radość.
No to zapytałam ,,a gdzie plecak" odpowiedział:
ale po co ,ja tu wpadam na króciutką chwilę między jedną i drugą pracą .
sic!
I w tym miejscu to kopara mi opadła i oparła się aż o piersiową klatkę...
Hermes
Hermes Trismegistos .
ten z mojego snu -Białe Miasto patrz .
No Hermesie -ty przewodnik mój ,jak Bóg Bogiem i świat światem nikt nie widział Przewodnika ,z którym się...mijamy...
w locie....
BO IDZIEMY W RÓŻNE STRONY NO I CO TU KRYĆ-RÓŻNYM KROKIEM
Bo mnie...ciężko...
A MIELIŚMY RAZEM IŚĆ
tak mi przecież obiecałeś...
Oświecenie przyszło nagle ,jak to oświecenie .
Nagle ?
Skoro musiał się fatygować aż Hermes Trismegistos osobiście .
Bo co mi powiedział ?
Że na Góry się nie lizie tylko...wbiega .
Dla relaksu .
w międzyczasie.
Między jedną a drugą pracą .
A plecaki ?Ale po co nam plecaki ?
Zostawiamy !
Sama przecież uczyłam Szanisia by się nie objuczał no bo iść będzie ciężko.
To co ?
Zostawiamy!
Wasze są i zawartość także wasza .
A pod Górę ?
A pod Górę leźcie sobie sami .
Bo ja chcę z Hermesem .
Dzięki !